Niemieckie wybory regionalne: cios dla Angeli Merkel?

Artykuł opublikowany 21 marca 2016
Artykuł opublikowany 21 marca 2016

Wybory, które odbyły się 13 marca w niemieckich landach Badenia-Wirtembergia, Nadrenia-Palatynat i Saksonia-Anhalt, zostaną zapamiętane ze względu na niespodziewany sukces, który odniosła w nich eurosceptyczna i konserwatywna partia Alternatywa dla Niemiec. Ale czy faktycznie sukces AfD to efekt polityki imigracyjnej Merkel?

Partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), która opierała swoją kampanię przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, na sprzeciwie wobec polityki imigracyjnej Angeli Merkel, uzyskała niespodziewany wynik: 12,6% w Nadrenii-Palatynacie, 15,1 % w Badenii-Wirtembergii i prawie 25% w Saksonii-Anhalt. Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) Merkel straciła poparcie prawie wszędzie ─ mówimy o spadkach na poziomie 2, 3 punktów procentowych za wyjątkiem Badenii-Wirtembergii, gdzie zanotowano stratę w granicach 12%. Choć jest to sporo, nie zapowiada jeszcze tragedii. W dużo gorszej sytuacji znalazły się partie lewicowe. Wprawdzie Partia Socjaldemokratyczna (SPD) może pochwalić się świetnym wynikiem w Nadrenii-Palatynacie, ale już w Badenii-Wirtembergii straciła 10 punktów procentowych, a w Saksonii-Anhalt uzyskała wynik nieco powyżej 10%, tym samym plasując na czwartym miejscu, nawet za AfD. Nie powiodło się również skrajnej lewicy (Linke): nie tylko nie zdołała przekroczyć progu wyborczego w dwóch zachodnich landach, ale nawet zanotowała 7-procentowy spadek poparcia w Saksonii-Anhalt, gdzie dotychczas cieszyła się popularnością. Natomiast Partia Zielonych  (Grüne), odniosła spektakularny sukces w Badenii-Wirtembergii, gdzie ze swoimi 30% głosów zdobyła pierwsze miejsce. To historyczne zwycięstwo można wytłumaczyć nieprzeciętnym talentem konserwatywnego przywódcy partii Winfrieda Kretschmanna do osiągania konsensusów personalnych. Jednak lider Zielonych nie jest już tak rozpoznawalny w dwóch pozostałych landach, co poskutkowało 10-procentowym spadkiem notowań partii w Nadrenii-Palatynacie i rozczarowującym wynikiem 5,2% w Saksonii-Anhalt. Na niemiecką scenę polityczną powraca Partia Liberalna (FDP), która minimalnie przekroczyła próg wyborczy w dwóch zachodnich landach, a porażkę zanotowała jedynie w Saksonii-Anhalt.

Bez szans na koalicję?

Niemieckie wybory regionalne ujawniły rosnące trudności w formowaniu koalicji między partiami, którym przyjdzie stworzyć nowy rząd: nie tylko historycznie utrwalone koalicje o odcieniu centroprawicowym (CDU-FDP) i centrolewicowym (SPD-Zieloni) mogą być nie do zrealizowania z powodów formalnych, ale nawet ewentualny wielki sojusz między CDU i SPD może nie dostarczyć liczby głosów koniecznej do efektywnego sprawowania władzy. W Saksonii-Anhalt jedyną politycznie prawdopodobną inicjatywą jest połączenie CDU, SPD i Zielonych, z kolei w Nadrenii-Palatynacie rozważany jest sojusz pomiędzy SPD, FDP i Zielonymi. Jeśli chodzi o Badenię-Wirtembergię, prawdopodobna wydaje się współpraca między Zielonymi i Chrześcijańskimi Demokratami, ale pod wyraźnym przewodnictwem tych pierwszych.

Awans AfD

W wyborach  tych AfD potwierdziło swoje miejsce na niemieckiej scenie politycznej na prawo od CDU. Wzajemna relacja obu partii jest obecnie wyjątkowo interesującym rysem w powyborczym rozdaniu. Alternatywa dla Niemiec ze swoim konserwatywnym profilem może w przyszłości chcieć pozyskać wyborców CDU, rozczarowanych postępowym kursem, który partia obrała w ostatnich latach pod przywództwem Merkel. Jednak według danych dotyczących dystrybucji głosów, większość popierających AfD nie stanowi – jak sądzili niektórzy ─ odpływającego elektoratu CDU. Są to natomiast obywatele, którzy wcześniej nie angażowali się w wybory. Nie zmienia to jednak faktu, że poczynania AfD spędzają sen z powiek politykom Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej.

Cios dla Angeli Merkel, czy jednak nie?

Głosowanie ujawniło ciekawe tendencje: przede wszystkim wzrost frekwencji wyborczej, ożywienie debaty politycznej oraz rosnącą polaryzację niemieckiego społeczeństwa w obliczu kryzysu imigracyjnego. Oprócz klasycznej interpretacji tych wyborów, postrzegano je także jako referendum mające unaocznić opinię społeczeństwa na temat polityki imigracyjnej rządu. Jak się okazało, z jednej strony siły polityczne reprezentowane w Bundestagu popierają linię kanclerz Merkel, z drugiej - populistyczna prawicowa AfD ostro się jej sprzeciwia. Stąd sukces tej ostatniej partii w wyborach jest odczytywany jako cios dla obecnej szefowej rządu. Jednocześnie warto odnotować, że trzech na czterech głosujących na AfD określa swój wybór jako akt protestu, a nie jako znak poparcia dla programu politycznego partii. Przy wysokim wyniku Alternatywy dla Niemiec, trzeba pamiętać również, że prawie ¾ Niemców poparło partie, które opowiadają się za aktywnymi działaniami na rzecz rozwiązania kryzysu emigracyjnego. W efekcie, nawet jeśli 80% procent społeczeństwa ma zastrzeżenia co do rozwiązań proponowanych w tej kwestii przez Merkel, to pojedynek o władzę nie jest jeszcze rozstrzygnięty.

_

Artykuł po raz pierwszy został opublikowany przez ekipę lokalną cafébabel Torino.