Niemiecko-francuski świat podrywu

Artykuł opublikowany 29 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 29 kwietnia 2013
Na fanpage’u książki francuskiego dziennikarza mieszkającego w Niemczech pojawił się komentarz: ”Dziś pamiętaj o… przytulaniu”. Okazją do zajrzenia do niemiecko-francuskich sypialni jest obchodzona w tym roku 50. rocznica podpisania Traktatu Elizejskiego. W marcu publikacja poświęcona podrywaniu – ”Zur Sache, Chérie“ (”Do rzeczy, Kochanie”) – trafiła na deski jednego ze szwajcarskich teatrów.

Opisy przelotnych romansów paryżanina z Niemkami przypominają raczej pamiętnik nastolatka. Ogólnie rzecz biorąc, mamy do czynienia z błahą i raczej niewymagającą publikacją. Mimo to Alain Xavier Wurst, zaraz po wydaniu swojego "raportu badawczego” w 2010 roku, cieszył się ogromnym zainteresowaniem ze strony mediów. Nie może to oczywiście nikogo dziwić, skoro dziennikarz twierdzi, że wie, w czym tkwi problem demograficzny Niemiec.

Zdaniem Wursta, w Niemczech rodzi się coraz mniej dzieci, bo Niemcy nie umieją flirtować, a w zasadzie robią to nieporadnie. Autor przyznaje, że sam miał duże problemy w tej kwestii. Nawiązanie kontaktu cielesnego po tej stronie granicy okazało się być dla niego nie lada wyzwaniem. Winą za taki stan rzeczy postanowił obarczyć kulejącą sztukę flirtu i podłoże psychologiczne Niemców. Cóż więc dziwnego w tym, że Wurst nieraz dostał kosza? Wymiana kulturowa między dwoma starymi rywalami, możliwa dzięki programowi Erasmus, pozwala kreować indywidualny obraz sąsiadów. Nie tylko Wurst nawiązuje bliższe znajomości. Już od dłuższego czasu coraz więcej studentów wyjeżdża do obcych krajów w poszukiwaniu nowych wrażeń.

Niemiecko-francuska miłość – czy to się uda?

To pytanie zdaje się być w pełni uzasadnione. Czy niemiecko-francuski związek ma jakiś wpływ na naszą seryjną monogamię, czy też może bezlitośnie kładzie kres pożądaniu między przedstawicielami różnych środowisk kulturowych? Ilu Niemców przyznaje się do tego, że było w związku z obywatelem Francji? Wurst postanowił przyjrzeć się temu dokładniej, w czym miał mu pomóc "test łosia” przeprowadzony na Francuzach mieszkających w Niemczech.

Dlaczego Niemcy nie flirtują – riposta

Mamy do czynienia z następującym dylematem: Wurst chce bliżej poznać kulturę Niemiec. Patrząc na nazwisko dziennikarza, od razu rzuca się w oczy jego niemieckie pochodzenie, które zawdzięcza swoim dziadkom. Znajomi i przyjaciele Wursta nie są w stanie zrozumieć powodów, dla których ich przyjaciel interesuje się Niemkami, gdyż żyją oni w przekonaniu, które zresztą jest dosyć powszechne we Francji, jakoby niemieckie kobiety były aseksualne, nadmier50. rocznica podpisania Traktatu Elizejskiego.nie owłosione i nieskłonne do miłosnych przygód. Kropka. Wursta to jednak nie zniechęca. Niemcy nie są tylko kołtuńskim krajem, który zna z dzieciństwa. Gehenna Wursta rozpoczyna się na autostradzie. Obładowany przeróżnymi gatunkami sera, rozpoczyna swoje badania nad zjawiskiem flirtu. Na pobliskim parkingu proponuje dwóm blondynkom, siedzącym w Golfie GTI, ser i wino. Te jednak nie podzielają entuzjazmu dziennikarza i biorą go za zbiegłego zboczeńca.

"Nie jestem ladacznicą!”

Kolejna próba podrywu również kończy się fiaskiem. Wurst – w dobrej wierze – sugeruje koleżance z pracy chodzenie w butach na obcasach, co pozwoliłoby, jego zdaniem, uwydatnić jej styl, który obecnie jest niweczony przez niezbyt seksowne obuwie. Oburzona Nina odpowiada, że przecież nie jest ladacznicą! Niemka nie chce być symbolem seksu. Ponieważ Wurst krytykuje styl w sposób nietaktowny, w Ninie włączają się mechanizmy obronne. To, że jest seksowna, może wyrażać przecież w inny sposób.

Merkel i Hollande

Dzisiejsza rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej. Od wielu Francuzów można usłyszeć, że nocne zachowanie kobiet w Berlinie jest dosyć ekstrawaganckie, bowiem to nie mężczyzna robi pierwszy krok, a kobieta. Tymczasem Niemcy zachowujący się jak macho są potępiani, a Niemki nie lubią, kiedy rozmowa krąży tylko wokół seksu.

Wurst wydaje się być już znawcą tematu i pozwala sobie na stwierdzenie, że jakoby w Niemczech za normę uchodzą podwójne łóżka rozdzielone przez niewielką przestrzeń, która powstaje w wyniku zsunięcia dwóch materacy– według niego, oznaczać to może, że nawet we własnej sypialni Niemcom brak pewności siebie. W tym wypadku trzeba zapytać autora czy czasem nie flirtował z młodymi Niemkami w domu ich rodziców, bowiem dziś, zarówno młodzi Niemcy, jak i Francuzi, meble kupują u znanego szwedzkiego producenta. W trakcie innej ze swoich nocnych przygód Wurst nieoczekiwanie przerywa dziką zabawę, żeby umyć zęby! Po raz kolejny w mgnieniu oka powstaje kolejna teoria, dotycząca sfery psychologicznej Niemek. Diagnoza: kobiety potrzebują więcej porządku w sferze seksu.

Wurst i Werter

Wurst zdiagnozował także męską część niemieckiego społeczeństwa, która według niego cierpi na syndrom Wertera charakteryzujący się beznadziejnym romantyzmem nacechowanym stanami depresyjnymi. Dziennikarz uważa, że przeciętny Niemiec jest ofiarą koncepcji cnotliwości, która powstrzymuje go od kierowania swoich myśli na sprośne tory. Poprawność i talent organizacyjny, który przyczynił się do wielkiego sukcesu narodu niemieckiego w gospodarce, z pewnością nie sprawdzi się w przypadku flirtu.

Hipotezy francuskiego dziennikarza są po części zabawne, a my, Niemcy, powinniśmy traktować tę analizę z przymrużeniem oka, niezależnie od tego, w jakim stopniu jest ona uzasadniona. Przecież, aby cieszyć się powodzeniem u płci przeciwnej, w dodatku za granicą, należy jednak trochę dopasować się do panujących tam zwyczajów.

Coś tu się jednak nie zgadza. Wurst, wchodząc w nieznany mu dotąd obszar, czuje się zmuszony do wcielenia się w rolę Francuza-tradycjonalisty, człowieka nie z tej epoki – miłośnika sera, znawcy wina i podrywacza. Wszystko wskazuje na kryzys osobowościowy. Właściwie, po co to wszystko? Dlaczego Wurst nie ma ochoty po prostu dopasować się do obecnych realiów? Wydaje się, że książka w większym stopniu przedstawia kulturę francuską, niż niemiecką.

"Zur Sache, Chérie“ ("Do rzeczy, Kochanie”) miało swoją prapremierę na deskach teatru w Offenburgu 22 marca tego roku.

Fot.: strona główna (cc)Annalisa Maffia/flickr; w tekście: Merkel i Hollande (cc)Eoghan OLionnain/flickr