NIESTABILNA WALUTA niszczy polskie firmy

Artykuł opublikowany 15 grudnia 2008
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 15 grudnia 2008
Tegoroczny kryzys walutowy wydaje się, że jeszcze nie przekonał Polaków do wspólnej waluty euro. Nie wiem czy to na skutek populizmu (słynne 240 zł Kaczyńskiego) czy słabości PRowskiej rządu, który forsuje ten projekt. Niezależnie od powodów, sondaże pokazują, że jeszcze duży odsetek Polaków jest przeciwny Euro. To dziwi, bo w ogólnym przeświadczeniu (np.
Duńczyków), kryzys unaocznił, słabość ich lokalnej waluty i konieczność integracji ze strefą euro. Już wiemy, że w 2011 zostanie tam przeprowadzone referendum w tej sprawie. Sondaże są po stronie zwolenników euro i kto wie, może już niedługo Dania będzie mogła "wyrzucić koronę" - zgodnie z hasłem premiera Andersa Fogh Rasmussen`a.

Milton Friedman mówił w 1998 roku, że: "testem przywiązania Europy do wspólnej waluty będzie pierwsze poważne załamanie gospodarcze". I rzeczywiście. Strefa Euro wygrała z kryzysem walutowym (odmianą kryzysu finansowego), w przeciwieństwie do Danii, Węgier , Islandii i niestety Polski. Kiedy EBC (a także FED) cięły stopy procentowe w celu pobudzenia gospodarki, ich odpowiednik z Kopenhagi musiał je podnosić aby obronić koronę i zatrzymać inwestorów zagranicznych. Nie miała też najmniejszego wpływu na podejmowanie decyzji podczas Paryskiego szczytu krajów strefy, gdzie ważyły się losy planu walki z kryzysem.

Rola kursu walutowego będzie rosnąć wprost proporcjonalnie do wzrostu polskiego eksportu (którego znaczna część idzie do strefy euro, w tym 1/4 do przeżywających recesję Niemiec). To oznacza, że nasze firmy będą tracić coraz więcej pieniędzy i co gorsze, to nie na skutek swoich błędów czy słabości polskich produktów. Z danych Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) wynika, że "z roku na rok rośnie znaczenie eksportu dla polskiej gospodarki. W 2000 r. wartość towarów wysłanych za granicę wynosiła 39 mld euro, a w roku 2007 już 105,9 mld euro. Według ostrożnych szacunków, rok bieżący zamkniemy sprzedażą na poziomie 124 mld euro".

Warto w tym miejscu przytoczyć zdanie Krajowej Izby Gospodarczej:

"wahania polskiej waluty są "przekleństwem" dla polskich przedsiębiorstw (...) duże wahania kursów spowodowały uruchomienie w firmach procesów restrukturyzacji. Przedsiębiorstwa zaczynają ciąć koszty, co prowadzi m.in. do zwolnień pracowników."

A także ekspertów PKPP "Lewiatan":

"z najnowszych badań Konfederacji wynika, że niekorzystny kurs walutowy jest wymieniany przez jedną trzecią małych i średnich firm jako największa bariera w prowadzeniu działalności eksportowej (...) w ubiegłym roku 55 proc. polskich firm informowało o tym, że są one bardziej konkurencyjne niż ich potencjalni konkurenci za granicą. W tym roku odsetek ten spadł o prawie 4 proc. Krzysztoszek podkreśliła, że dwa lata temu swoją konkurencyjność podkreślało 80 proc. przedsiębiorców."

Coraz gorzej swoją rolę spełniają instrumenty niwelujące ryzyko walutowe. O funduszach hedgingowych już pisałem a ostatnio głośno zrobiło się na temat tak zwanych . Są to umowy na podstawie, których przedsiębiorstwa ustalają z bankami kurs wymiany waluty z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. - Rzeczpospolita.

opcji walutowych"Na przykład wiele firm zobowiązało się rozliczać z bankami po kursie 3,60 za euro, podczas, gdy na przełomie października i listopada rynkowa wartość europejskiej waluty przekroczyła 3,90."

Zresztą jak można planować eksport swoich towarów (lub jakikolwiek biznes) w tak nieprzewidywalnych warunkach. Co ilustruje poniższy wykres:

Na opcjach walutowych wyłożyło się wiele polskich firm. I tak na przykład spółka Ropczyce musi zapłacić Bankowi Millenium 12 mln zł. To samo dotyczy innych notowanych na giełdzie firm (chemiczny Ciech, budowlany Erbud, spółki z grup Rafako i PPWK). Według analizy firmy Deloitte: "straty mogą sięgnąć milionów złotych".

Wahania polskiej waluty odczuwa nawet posiadający 14 mln użytkowników Polkomtel (sieć komórkowa Plus). "Zmiany kursowe wpływają na nas, bo telefony komórkowe, stacje bazowe sprowadzamy głównie z krajów należących do strefy euro i rozliczamy się w euro. Więc jeśli euro zdrożało 25 proc., to będzie to miało również istotny wpływ na nasze wyniki finansowe w przyszłym roku" - Krzysztof Kilian (wiceprezes Polkomtelu).

Czas pokaże czy Polacy dojdą do podobnych wniosków co eksporterzy. Kryzys finansowy dał kolejny argument zwolennikom integracji walutowej, więc można być dobrej myśli, że społeczeństwo z roku na rok będzie coraz bardziej popierać Euro. Tym bardziej, że doświadczenia takich krajów jak Słowenia, Cypr i Malta pokazują, że im bliżej przejścia na euro (a co za tym idzie, im większa wiedza na ten temat) , tym większe poparcie wśród społeczeństwa.

 

Witold Jarzyński