(Nie)zwykła zapiekanka

Artykuł opublikowany 8 czerwca 2010
Artykuł opublikowany 8 czerwca 2010
Godzina 2 nad ranem, Plac Nowy na krakowskim Kazimierzu. W centrum „Okrąglak” – okrągły parterowy budynek z kilkudziesięcioma oknami oddalonymi od siebie mniej więcej co pół metra. Do każdego z nich kolejka po kilkanaście-kilkadziesiąt osób. Przyszła pora na zapiekankę.

© generale/FlickrPołowa przekrojonej wzdłuż bagietki, posmarowana masłem lub oliwą, na niej pieczarki, ewentualnie pomidory i szynka; całość posypana żółtym serem lub mozzarellą i zapieczona w piekarniku. Na wierzch ketchup i czasem szczypiorek. PRL-owski zamiennik pizzy Margarity, substytut szkolnego i studenckiego obiadu, wczesne śniadanie marzeń nocnych imprezowiczów.

Ale na krakowskim Kazimierzu kolejki nie ustawiają się po zwykłą bagietkę z serem i pieczarkami. Okrąglak, dawna rytualna rzeźnia żydowska jest dziś zapiekankową Mekką. Co noc hołd jednej z krakowskich tradycji oddają zarówno Krakusi jak i przyjezdni. To właśnie nocną pora zapiekanki cieszą się największym popytem, bo kawałek ciepłej bagietki dla wygłodniałego imprezowicza to jedna z większych przyjemności wieczoru. Do wyboru kilkanaście smaków: m.in hawajska (ananas i sos barbecue), cygańska (szynka, sos słodko-kwaśny), diablo (boczek, ogórek kiszony, sos ostry), grecka (oliwki, ser feta, mieszanka warzywna), z tuńczykiem, z łososiem itd. Od ok. 4 do 8 zł. O mistrzostwie krakowskich zapiekanek stanowią jakość pieczywa, stopień jego wypieczenia i szczodrość ręki dosypującej składników. Wśród kultowych okienek jedno jest więcej niż kultowe – prawie legendarne. Które - wiedzą jedynie wtajemniczeni, a wiedza przekazywana jest z jednego pokolenia młodych Krakusów na kolejne. 

To już nie jest zapiekanka ze szkolnego kiosku - to jest sztuka © Nathallie NittayaI mi dane było ją poznać w czasie mojego krótkiego pomieszkiwania w Krakowie. Pewnego wieczoru, dodtreptawszy w końcu do zapiekankowego ołtarza, zamówiłam zapiekankę z oscypkiem i żurawiną. „Żurawiny już nie ma. – odpowiada niepozorny pan z wąsem, szara eminencja krakowskiego nightlife, i zamyśla się na chwilę - Ale jeśli Pani chce, mogę dać z żurawiną, z tym że nie będzie smakowała jak żurawina”. Jest 3 rano i jestem w Krakowie – nie próbuję doszukiwać się sensu. Zamawiam zapiekankę ze szpinakiem i sosem czosnkowym i czuję zbliżające się szczęście. Po chwili z ciemnego wnętrza okienka wyłania się ręka z podłużną, chrupiącą obietnicą spełnienia. Na zielonej, parującej warstwie szpinaku napis z sosu czosnkowego: „Żurawina”. W zapiekankowym niebie wszystko jest możliwe.

Przepis na zapiekankę 

Bagietka

Oliwa z oliwek/masło

Pieczarki (ilość zależy od chęci)

Ser mozzarella

Pomidory

Szynka (dowolna)

Ketchup

Bagietkę przekroić wzdłuż, posmarować masłem lub oliwą. Pieczarki pokroić lub zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Ułożyć na pieczywie, dodać ewentualnie szynkę, pomidory. Całość posypać startym serem. Można przeprawić solą i pieprzem. Włożyć do piekarnika rozgrzanego do ok. 180 ° - 200° C i piec ok. 10 min. aż do roztopienia się sera. Po wyjęciu z piekarnika polać ketchupem. Następnie wyjść na zewnątrz, najlepiej przy niskiej temperaturze, by w czasie konsumpcji docenić ciepło rozchodzące się po ciele i duszy.

Zdj.: Jedynka: ©  misiek_beauchamp; Można mieć wszystko ©  generale/Flickr; Menu © Nathallie Nittaya; video © davideo77