Nostalgia wileńskiego młodego pokolenia

Artykuł opublikowany 25 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 25 czerwca 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

20 lat po przełomie nostalgia dotyka również „bałtyckiego tygrysa”. Pokolenie ludzi młodych, ale przede wszystkim naznaczonych historią spogląda wstecz na swoje nie do końca beztroskie dzieciństwo pod sowieckim reżimem.

„Przełom mnie powalił. Byłam wtedy jeszcze nastolatką. Gdy oglądam materiał archiwalny z parlamentu, kiedy ogłoszono, że jesteśmy wolni, za każdym razem płaczę jak dziecko”, uśmiecha się Giedrė Beinoriūtė paląc papierosa i popijając duże Latte Macchiato w ogródku modnej Kalvarijų No. 1 niedaleko mostu Žaliasis ze słynnymi sowieckimi pomnikami.

Dziś 32-letnia reżyser należy do pokolenia Litwy, które spędziło swoje dzieciństwo pod reżimem sowieckim, a od 1991 roku na własnej skórze odczuwało dalsze przemiany. Nie czują tęsknoty za „tymi niesamowicie głupimi rzeczami, które musieli robić w szkole jako pionierzy”. Nie chcą mieć nic wspólnego z tą mieszanką greckiego nostos – powrotu do domu z przeszłości, oraz algos – bólu, z których składa się słowo „nostalgia”. To wszystko było wczoraj, a oni żyją tu i teraz.

©Kęstučio Kurieniaus / Fotostudija "Ciklopas"/Monoklis

Giedrė dzięki swojemu nisko-budżetowemu trwającemu 50 minut filmowi „Balkonas” („Balkon”) stała się znana w ciągu jednej nocy. A przynajmniej jej film jest znany wśród Litwinów między 20 a 35 rokiem życia, poprawia nieśmiało. Akcja filmu toczy się wartko. W litewskim prowincjonalnym miasteczku lat osiemdziesiątych 11-latek Rolanas po rozwodzie rodziców przeprowadza się do mieszkania sąsiadującego z Emilijią. Każdej nocy dzieci rozmawiają przez gniazdko, a w ciągu dnia na balkonie, aż pewnego dnia umawiają się na prawdziwą randkę.

Ale o wiele ważniejsze jest uczucie, z jakim widz opuszcza salę kinową – nostalgia za ciuchami retro, zardzewiałymi sowieckimi autami i blokami! „Mam wrażenie powrotu do dzieciństwa, podróży czasowej o 20 lat wstecz” – tak powtarzali jej fani. Nostalgia – tak, ale beztroska. Giedrė nie chciała polityki, nie chciała „drugiego ‘Good Bye Lenin’ (2003) i żadnych pionierów Komsomołu. Mnie chodziło o relacje międzyludzkie. Wartości takie, jak proste życie, szczerość, skromność, a które straciliśmy podczas przełomu”, uważa litewska reżyser.

Historia out - nostalgia in

Nostalgia widoczna jest na Litwie nie tylko w formie filmów, ale zatrzymuje się bardziej na poziomie nieświadomości, niż na przykład w Berlinie. „U nas wyraźnie stosowano politykę zapomnienia”, uśmiecha się Nerijus Šepetys, historyk na uniwersytecie w Wilnie. „W niemieckich mediach dużo było filmów dokumentalnych i obrazów z tamtych czasów. U nas ta publiczna strona jest słabo widoczna, raczej powierzchowna. A jeżeli brak obrazowego przedstawiania przeszłości w kulturze, społeczeństwo nie rozwija moralnej ani politycznej opinii”. Mimo to moda na czasy sowieckie przeżywa wyraźny powrót. Wystarczy przejść się popularną wśród turystów Wilna ulicą Pilies gatvė, gdzie serce spragnione stylu retro znajdzie wszystko, od matrioszek po sowieckie nakrycia głowy. Jednakże bez rzucających się w oczy symboli – od 2008 roku są one na Litwie zabronione.

Wileńska młodzież bawi się swobodnie w byłym bunkrze atomowym Gravity popijając Girę, rosyjskie piwo chlebowe Kwass, które jak widać na filmie Giedrės, kiedyś nalewano do butelek z wielkich żółtych beczek. Giedrė rysuje na kartce papieru, jak to kiedyś wyglądało. W 1996 roku browar Gubernija wprowadził na rynek nową Duonos Girę, dziś Gira jest w każdym supermarkecie.

©Jordi Cohen/ http://www.jordicohen.com/Sebastiano, młody Litwin, wciska nam w rękę baton „Hematogenas”. „Obrzydliwy” – mówi – „jako dzieci musieliśmy dostawaliśmy go do jedzenia z apteki”. Najwidoczniej konsumentów dziś nie brakuje, tak samo jak kiełbasek z czerwoną gwiazdą, zwanych „ruskimi”. W restauracji i hotelu Neringa, w części spacerowo-rozrywkowej Gedimina, można spróbować tradycyjnych litewskich potraw w stylu retro słuchając granych na żywo przy pianinie kawałków The Beatles zamiast rosyjskiego folkloru. „Dawniej przychodziliśmy tu z rodziną na specjalne okazje. Nic się nie zmieniło”, mówi Mantas, młody Litwin. Daiva, młoda litewska dziennikarka, poleca nam „Wilka i Zająca”, rosyjskiego Toma und Jerry‘ego, w którym znajdziemy idealnego Homo Sovieticus. „Wielu ludzi potwierdza, że chętniej pokazaliby dzieciom tę bajkę, zamiast nowoczesnych animacji pełnych przemocy“, tłumaczy.

I jeszcze jest park Grutas, położony w lesie, 120 kilometrów od Wilna. Milioner Viliumas Malinauskas założył tutaj w 2001 roku park rozrywki dziś nazywanym „Stalin-World“. Zebrał wszelkie litewskie symbole sowieckie, by wystawić je na łamach natury. Za 5 litów można zobaczyć i dotknąć Lenina, Stalina, Marksa i Engelsa. W nostalgicznym menu restauracji na wolnym powietrzu znajdziemy barszcz, wódkę etc, a w sklepie z upominkami wszystko od chorągiewek po zapalniczki. Malinauskas zatroszczył się swoim stalinowskim Disneylandem o niezły skandal w kraju. Ludzie kładli kwiaty u stóp Lenina, i brali tam śluby. „Atrakcyjne to było”, mówi Nerijus Šepetys, „tylko nic nie można było się nauczyć.“

©cafebabel.com/ grutoparkas.lt

O prostych rzeczach

Dziś wzburzone fale sowieckiej nostalgii nieco się uspokoiły. Severija Inčirauskaitė, artystka z branży tekstylnej o kruczoczarnych włosach i krótkiej grzywce, niedawno odwiedziła park ze swoim 6-letnim synem. Park to dobre miejsce, by w sposób zabawowy pokazać młodszemu pokoleniu, jak było kiedyś, wyjaśnia w swojej otwartej w 2009 roku galerii Artifex na Gaono gatvė wśród masek gazowych i prac studenckich, które właśnie wystawia. Także jej sztuka tekstylna wyraża pewną nostalgię. Najpierw wykrawa maleńkie otworki w konewkach, przykrywkach lub drzwiach samochodowych, aby wypełnić je haftem krzyżowym tworząc kwiatowe wzory jak na babuszkach. „Moja babcia naprawdę wierzyła w ideę komunizmu, kierowała autobusem i miała dużo kontaktu z ludźmi. Przełom był dla niej bardzo nostalgicznym momentem. Teraz jest jakoś źle, zawsze powtarzała.”

©K.K./ severija.lt

Przedmioty z czasów jej babci, fragmenty popkultury 32-latka nazywa „klejącym się kiczem“. Klasycznie piękne przedmioty są w jej oczach bezwartościowe. Banalne i codzienne, to interesuje Severiję. Róże, margaretki i fiołki z ogródka litewskiej dziewczynki na zardzewiałych drzwiach moskwicza, albo lilie wodne na wybrzuszonej lampie. „Na początku chciało się ze złości wymazać wszystko, co sowieckie – wszystko było złe, język też był zły. Dopiero teraz rzeczy z tych czasów stają się popularne. I uważam, że pewne symbole należy zachować.“

Plucie i pompki lekarstwem na nostalgię

Również sowiecki bunkier, dawna stacja telewizyjna, oddalony od Wilna o 5 kilometrów, znajduje się na fali nostalgii od 2008 roku. Ale w innym stylu. Aktorzy grający byłych agentów KGB wrzeszczą po rosyjsku na 40-osobową grupę turystów gułagu podczas przedstawienia teatralnego, zmuszają do pompek i zamykają w celi w przypadku nieposłuszeństwa. „Dzięki temu chcieliśmy osiągnąć właśnie przeciwieństwo – nie produkować kiczu, ani nie wywoływać nostalgii. Chcę na nowo odgrzebać rany przeszłości”, wyjaśnia Ruta Vanagaite, która w zeszłym roku stworzyła sztukę 1984 – „Back in the

USSR” w formie lekcji historii przeżywanej realnie. Podczas jednego z badań instytutu Demokratinės politikos institutas z roku 2007 ponad 50% Litwinów przyznało, „że w czasach sowieckich było więcej demokracji oraz lepsza opieka zdrowotna, a prawa człowieka były bardziej respektowane niż dziś“, denerwuje się 54-letnia producentka teatralna. Około 6000 ludzi udało się do podziemi za czasów sowieckich. Podczas jednego z przedstawień 4 widzów raz omdlało.

Dramat ów ma być szczepionką. „Ludzie pamiętają miłe rzeczy, stabilizację, młodość, solidarność. Ale zapominają, że nie mogli wyjeżdżać, czytać, i myśleć swobodnie”. „Za stabilizacją czasami tęsknimy”, przyznaje 35-letni autor Marius Ivaškevičius. „Bankructwa banków, inflacja, wszystko, co przyniósł Zachód, zaskoczył naiwnych i nieprzygotowanych ludzi. Ale ja widzę to również jako możliwość przeżycia obu systemów – nie każdemu jest to dane.“

Podziękowania dla lokalnych zespołów cafebabel.com w Wilnie oraz w Mińsku.