Nowa brytyjska partia polityczna walczy o równouprawnienie kobiet i mężczyzn

Artykuł opublikowany 22 czerwca 2015
Artykuł opublikowany 22 czerwca 2015

Na brytyjskiej scenie politycznej zaroiło się ostatnio od partii reprezentujących konkretne grupy. Jedną z nich jest młoda Partia Równości Kobiet (Women's Equality Party). Dążeniem ugrupowania jest stworzenie społeczności opartej na równouprawnieniu płci.

Na brytyjskiej scenie politycznej zaroiło się ostatnio od partii reprezentujących konkretne grupy. Jedną z nich jest młoda Partia Równości Kobiet. Dążeniem ugrupowania jest stworzenie społeczności opartej na równouprawnieniu płci.

Najbardziej rozpoznawalną współzałożycielką partii jest Sandi Toksvig, aktorka komediowa i gospodyni satyrycznego programu News Quiz, która przyciągnęła miliony słuchaczy do stacji BBC Radio 4.

W rozmowie z BBC na początku maja Toksvig oznajmiła, ze po 9 latach pracy w radiu zdecydowała się zrezygnować z pracy i zaangażować się w działalność polityczną.

„W prowadzonym przeze mnie programie nieustannie żartowałam z polityki, jednak w czasie ostatnich wyborów miałam kompletnie dosyć tego, co się dzieje w rządzie” — wyjaśnia Sandi. „Zdecydowałam, że zamiast wyśmiewania systemu politycznego powinnam przyczynić się do jego naprawy. Jestem więc zaangażowana w zakładanie nowej partii politycznej, która nazwa się Partia Równości Kobiet. To wspaniała grupa ludzi składająca się z kobiet i mężczyzn, którzy jednogłośnie twierdzą, że nadszedł czas na zmiany w społeczeństwie”. 

Pierwsze plony zostały zasiane na początku marca tego roku. Podczas występów komediowych Toksvig wystartowała z nową partią polityczną „The Rescue Party”. To wówczas został również sporządzony projekt „wymarzonego” rządu złożonego z ministrów płci żeńskiej. W publicznej dyskusji odbywającej się podczas festiwalu wzięła udział Catherine Mayer, feministka oraz była dziennikarka czasopisma Time. „Chodź, założymy żeńską partię i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Po zakończeniu festiwalu znajdziesz mnie w barze" — ten spontaniczny komentarz wypowiedziany przez Mayer doprowadził do inauguracyjnego spotkania, które w kwietniu zaskutkowało nieformalną konferencją pod przewodnictwem Sandi Toksvig. Podczas spotkania zgromadziło się forum polityczne, a głównym mówcą była pisarka Stelle Duffy. Entuzjazm, by założyć partię był olbrzymi. W obrębie Wielkiej Brytanii powstały lokalne oddziały ugrupowania, gotowe do działania jeszcze przed oficjalnym wprowadzeniem nowego programu zapowiadanego na wrzesień tego roku.

Niestety, Partię Równości Kobiet ominęły tegoroczne wybory powszechne. Mimo wszystko, założyciele partii są pewni, że będą wystawiać kandydatów w następnych głosowaniach. Na swojej stronie na facebooku nowa partia określa swój cel następująco: „Równouprawnienie kobiet i mężczyzn nie jest tylko i wyłącznie problemem płci żeńskiej. Każdy odniesie korzyści, gdy kobiety otrzymają szansę na pełne wykorzystanie swego potencjału. Równość społeczna oznacza lepszą politykę, żywszą ekonomię, potężniejszą siłę roboczą, która pozytywnie wpłynie na całą populację i zacieśni więzy w społeczeństwie".

Głównym celem kampanii jest wprowadzenie równouprawnienia w polityce, biznesie i edukacji oraz w zarobkach i prawach rodzicielskich. Partia Równości Kobiet dąży również do podjęcia działań na rzecz położenia kresu przemocy wobec kobiet. Co więcej, członkowie organizacji dołożą wszelkich starań, aby zmobilizować do aktywności obywatelskiej 9,1 miliona kobiet, które nie wzięły udziału w ostatnich wyborach. Dla porównania, głosu nie oddało analogicznie 7 milionów mężczyzn.

Zapytana o to, dlaczego ludzie nie angażują się w politykę, Toksvig wyjaśnia, że problemem są kandydaci, którzy nie reprezentują różnorodności społeczeństwa kraju. „Większość głównych partii politycznych bagatelizuje problemy płci żeńskiej, tak jakbyśmy stanowiły mniejszość, a przecież w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie” — dpowiada Toksvig. „Rozważane przez partie polityczne problemy to manifesty dotyczące tylko kobiet lub kwestie opieki nad dzieckiem przedstawiane w taki sposób, jakby to był problem wyłącznie płci żeńskiej”.

Wielką Brytanię zamieszkuje 31 milionów mężczyzn oraz 32,2 miliona kobiet. Pomimo tego, kobiety stanowią tylko 29% składu całego parlamentu. Majowe wybory wskazują na wzrost liczby kobiet w parlamencie, ponieważ według wcześniejszych statystyk było ich tylko 23%. Jest to największy wzrost od czasów wygranej Partii Pracy Blair'a w 1997 roku, kiedy to liczba kobiet w parlamencie była większa o 173%. Najmłodszą członkinią parlamentu od 1667 roku jest 20-letnia studentka Mhairi Black, która należy do Szkockiej Partii Narodowej. Jeśli w każdych wyborach powszechnych wzrost liczby kobiet w parlamencie byłby taki sam, w roku 2035 stanowiłyby one 51% składu rządu. W chwili obecnej w trzech brytyjskich partiach politycznych nie pojawia się ani jedna kobieta, a są to: Partia Liberalnych Demokratów, Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa oraz Demokratyczna Partia Unionistyczna.

Procent kobiet reprezentujących rząd różni się w zależności od kraju Europy. Jak nietrudno się domyślić, kraje skandynawskie prowadzą pod względem równouprawnienia płci. W niższej izbie parlamentu szwedzkiego kobiety stanowią 45%, zaś fińskiego 42,5%. Według statystyk ONZ, najniżej w rankingu znajduje się Irlandia — z 15,1% kobiet, Rumunia — z 11,2% oraz Cypr z 10,7%.

W przeciągu kilku ostatnich lat w brytyjskiej polityce zauważono wzrost wpływów partii reprezentujących poszczególne grupy, takich jak Brytyjska Partia Zielonych, Szkocka Partia Narodowa oraz Partia Walii. Ich sukces wskazuje na to, że najlepszym sposobem na dążenie do równouprawnienia płci jest połączenie wysiłku partii reprezentujących kobiety i dużych partii, które już zasiadają w parlamencie. Jednak ugrupowaniom reprezentującym kobiety zarzuca się, że nie są inkluzywne. Dlaczego nazwą partii nie jest po prostu „Partia Równości” zamiast „Partia Równości Kobiet”?

Współzałożycielka Partii Równości Kobiet opublikowała na swoim blogu własną perspektywę na sprawę: „Pierwsza rzecz, która mnie uderza to fakt, że gdyby takie samo pytanie zadano członkom społeczności LGBT, osobom niepełnosprawnym, przedstawicielom mniejszości rasowych i narodowych, albo aktywistom, którzy walczą o zniesienie klas społecznych, zostałoby to uznane za absurd i obrazę. To niestosowne pytać czarnoskórego aktywistę dlaczego zainteresowany jest sprawami dotyczącymi równouprawnienia czarnoskórej populacji. Co więcej, wynika z tego założenie, że kobiety powinny walczyć o równouprawnienie wszystkich grup we wszystkich jego aspektach” — wyjaśnia Catherine Mayer. „Naszym celem jest wygranie wyborów i wprowadzenie niezbędnych zmian. To wymaga specjalnego skupienia i jasności przekazu”.

W Wielkiej Brytanii kobiety zatrudnione na pół etatu zarabiają średnio 35% mniej niż mężczyźni. Nowo założona Partia Równości Kobiet na pewno będzie zainteresowana głębszym rozpatrzeniem tej sprawy. Warto śledzić jej kolejne kroki.