„Nowe wiersze sławnych poetów" - po dobrej stronie polskiego facebooka

Artykuł opublikowany 29 października 2014
Artykuł opublikowany 29 października 2014

Internet użyteczny i kreatywny coraz szybciej wypiera filmiki z kotami i język Miley Cyrus. Grzegorz Uzdański jest jednym z tych performerów internetowych, których nie ukrywamy na wallu zaraz po polubieniu. Jego „Nowe wiersze sławnych poetów" to zaproszenie do wyprawy w te rejony sieci, z których można wrócić mądrzejszym, a nie głupszym.

Cafebabel: Cześć, Grzegorz, jak tam pogoda w Warszawie?

Grzegorz Uzdański: Wspaniale. W ogóle w Polsce jest teraz cudownie. Wyobraź sobie, że byłem wczoraj w Gołębiach pod Nasielskiem, no i tam są lasy, pola, takie tam, no i wszystko ma te kolory wszystkie żółty czerwony zielony.

CB: Miło mi to słyszeć! Czy możesz czytelnikom cafebabel wytłumaczyć czym są „Nowe wiersze sławnych poetów”? Opis przedsięwzięcia jest dosyć enigmatyczny: „Znani poeci i poetki piszą nowe wiersze”.

G.U: No, generalnie chodzi o to, że to są takie pastisze wierszy znanych poetów i poetek coś w rodzaju ,,gdyby Szymborska żyła i napisała wiersz o facebooku, to jak by wyglądał". Każdy wiersz jest pastiszem innego autora/autorki no i z reguły to są współczesne dość tematy.

CB: Po co?

G.U: Po pierwsze to ma być dobra zabawa, ma to być śmieszne. Po drugie jest to też pewien rodzaj hołdu – biorę tylko takich poetów, których bardzo lubię i uważam że są ekstra. Pisanie w ich języku – na tyle, na ile mi się udaje - to strasznie fajna rzecz. Myślę też, że w ograniczonym sensie, ale zawsze mogę propagować w ten sposób poezję. Bo jeśli ktoś, na przykład nie czytał/a Lechonia za dużo – zobaczy pastisz Lechonia na tej stronie (jeśli oczywiście ją zna i lubi) i może potem do tego Lechonia zajrzy.

CB: Ciekawe.

G.U: Ale tak naprawdę najważniejsze jest chyba dla mnie to, że tak fajnie jest pisać w – trochę, na ile mi to wychodzi – ich języku.

CB: Czy możesz pokrótce opisać swoją sytuację życiową? Kim jesteś, czym się zajmujesz i co skłoniło Cię do tego, by zostać impresario sławnych poetów? Czy działasz w pojedynkę? G.U: Uczę filozofii i etyki w XX gimnazjum społecznym na Raszyńskiej, tam też jestem wychowawcą klasy. Kiedyś śpiewałem w zespole „Przepraszam”. Próbuję też pisać powieści, opowiadania, wiersze. Ogólnie strasznie lubię poezję, dużo jej czytałem. A takie pastisze/zabawy mi zawsze fajnie wychodziły. Swoją drogą – ta strona na facebooku ma też pewien związek z paroma niepowodzeniami wydawniczymi. Mój przyjaciel, Maciej Kaczyński, który razem z Patrykiem Brylińskim robi w necie różne ekstra rzeczy, między innymi Facecje, mówił mi kiedyś, żebym poza tradycyjną drogą (posyłasz teksty do wydawnictw) próbował też zrobić coś fajnego na facebooku i w ten sposób stać się bardziej rozpoznawalnym.

CB: Czyli uwiodły Cię media społecznościowe jako sposób zwiększenia swojej widoczności w wersji instant?

G.U: Zgadza się.

CB: Sylvia Plath napisała ostatni wiersz po ponad 51 latach, na najnowszy wiersz Norwida musieliśmy czekać ponad 130 lat. Skąd tak długie przerwy w twórczości sławnych poetów? Czy to lenistwo? I w końcu - skąd decyzja, by powrócić do pisania?

G.U: Myślę, że poważnym utrudnieniem w pisaniu nowych wierszy jest fakt, że wszyscy występujący na moim fanpage'u poeci nie żyją. To, jak szybko dany poeta pokona tę trudność, zależy od wielu czynników. Na przykład – na to, że Norwidowi zajęło to tak długo, mogły mieć wpływ zabory, cechy charakterologiczne Norwida, kwestia rozstrzelonego druku i ogólnie pojęty polski los. Pozostaje też problem psychologiczny, znany wielu artystom i artystkom, publikującym po długim milczeniu. Towarzyszy temu silna presja, inna niż w przypadku debiutanta. Jest ona również toksyczna i trudna od do udźwignięcia, zwłaszcza, że poeci są, jak wiadomo, smutni i wrażliwi jak rzadkie, egzotyczne rośliny, więc tym silniej tę presję przeżywają. Choć oczywiście, wobec faktu śmierci to i tak sprawa drugorzędna.

CB: Czy to, że sławni poeci zaczęli pisać nowe wiersze oznacza, że niedługo zaczną również robić nowe dzieci?

G.U: Myślę, że nie.

CB: A jak sławni poeci odnajdują się w 2014 roku? Czy nie szokują ich współczesne realia?

G.U: Raz lepiej, raz gorzej – jak my wszyscy borykają się z tymi samymi problemami – facebook, komentarze internetowe, seriale, jabłka przeciw Putinowi i filmy z kotami. Nie jest im, jak sądzę, ani łatwiej, ani trudniej niż nam.

CB: A jak wygląda interakcja pomiędzy nowymi wierszami sławnych poetów i internetem? Czy nie ma zgrzytów?

G.U: Wnosząc po komentarzach na stronie - wygląda wspaniale. A tak swoją drogą tak chciałem serio przez chwilę.

CB: Zapraszam. 

G.U: To nie jest jakieś wielkie odkrycie, ale jednak prawda. Moja przyjaciółka Małgorzata Halber powiedziała niedawno w wywiadzie coś mniej więcej takiego, że to jest cudowne w internecie (przy wszystkich jego wadach), że ludzie mogą się dzielić rozmaitymi fajnymi, niszowymi rzeczami, w sensie twórczością w absolutnie nowej skali i wymiarach. Oczywiście nie zawsze to dzielenie się wychodzi, bo czasem Twojego bloga etc. czyta tylko twoich troje znajomych i ciotka ale czasami (czyli w sumie dość często, bo mnóstwo osób próbuje) jednak wychodzi. Te inne osoby (obce) mogą od razu odpowiadać i to jest cudowne, nie tylko zresztą cudowne, ale całkowicie zmieniające model komunikacji – tak wieloznacznie, że w ogóle nic na ten temat nie potrafię powiedzieć poza paroma koszmarnymi banałami.

CB: Właśnie, w internecie jest miejsce na wszystko - na "Nowe wiersze sławnych poetów" i na stronę pod tytułem „Rotten".

G.U: Oczywiście (kolejny banał) jest też w tym wszystkim mnóstwo jakiegoś syfu, jakichś frustratów chcących dowalić obcej osobie w komentarzach, seksizmu, rasizmu i co by się jeszcze nie chciało, ale generalnie nie wyklucza to tych fajnych rzeczy i nie powinno nam ich zasłaniać. Internet jest straszny, ale cudowny też.