Nowy film Holland: Polak jak pomaga to się wzbogaca?

Artykuł opublikowany 6 lutego 2012
Artykuł opublikowany 6 lutego 2012
Agnieszka Holland nie zaskakuje – kolejna produkcja i kolejny sukces. 14 stycznia br. jury Amerykańskiej Akademii Filmowej, po raz kolejny nominowało polską reżyserkę do Oskara. To nie pierwszy raz, kiedy reżyserka wzięła pod swój warsztat tak trudny temat jakim jest żydowska tragedia czasów II Wojny Światowej (w 1985 roku Holland otrzymała nominację do Oskara za „Gorzkie żniwa")?
Czy tym razem zostanie to dostrzeżone i to do Agnieszki powędruje 26. lutego oskarowa statuetka?

„Ona rodzi! To obrzydliwe!”

Czytając internetowe komentarze i na podstawie osobistej wycieczki do kina, mogłabym stwierdzić, że paradoksalnie najwięcej oburzenia wywołują sceny ukazujące uprawiających seks ludzi („Ten film nie jest prawdziwy. To nie możliwe, żeby ludzie się kochali w kanałach!”) jak i scena porodu (wtedy to pojawiły się na sali kinowej jedyne odgłosy zniesmaczenia: „aaa fuuj, to obrzydliwe!” – no cóż, ja po raz pierwszy spotkałam się z tego typu sytuacją, kiedy śmierć i zagłada getta, przedstawiona w filmie była przyjmowana ze stoickim spokojem, natomiast scena, gdzie pojawia się nowe życie, wywołuje natychmiastowe zakrywanie oczu rękoma).

Ta sytuacja jednakże dobrze opisuje filmy Agnieszki Holland, najbardziej znanej w świecie polskiej reżyserki – trudne tematy, pozbawione hollywoodzkich uproszczeń, wywołujące ambiwalentne uczucia.

„W ciemności”, tegoroczny kandydat do Oskara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, opowiada prawdziwą historię polskiego kanalarza Leopolda Sochy, który ukrywa Żydów w lwowskich kanałach. Film został entuzjastycznie przyjęty przez polskich jak i zagranicznych krytyków, którzy okrzyknęli go najlepszym filmem Holland od czasów „Europa, Europa” (1990, nominacja do Oskara za najlepszy scenariusz będący adaptacją), w którym również zostaje przedstawiona prawdziwa historia Salomona Perela, urodzonego w żydowskiej rodzinie i wcielonego do Hitlerjugend. Holland uzyskała również nominację do Oskara, za film „Gorzkie żniwa” (1985, historia Polaka ukrywającego zbiegłą z pociągu Żydówkę, którą namawia do pozostania jego kochanką).

Kto inny ma szansę na Oskara?

Lista filmów, które miały szansę na nominację (były na tzw. shortlist) to : niemiecki film „Pina” (opowieść o słynnej choreografce tańca Pinie Bausch w reż. Wima Wendersa), „Superclásico”, duńska komedia romantyczna (reż. Ole Christian Madsen), irański dramat rodzinny „Rozstanie" (reż. Asghar Farhadi), izraelski „Footnote” (reż. Joseph Cedar) o relacjach między ojcem a synem, „Rundskop" z Belgii (reż. Michael R. Roskam) opowiadający historię farmera powiązaną z nielegalnym handlem zwierzęcymi hormonami, "Omar m’a tuer" z Maroka w reż. Roschdy Zem (prawdziwa historia Marokańczyka niesłusznie skazanego we Francji za morderstwo popełnione w latach 90.), kanadyjski „Monsieur Lazhar” (reż. Philippe Falardeau), opowieść o algierskim imigrancie podejmującym pracę jako nauczyciel w szkole podstawowej oraz „Warriors of the Rainbow: Seediq Bale" z Tajwanu (reż. Wei Te-sheng), dramat historyczny o losie plemienia Seediq w czasie, gdy Tajwan był pod panowaniem Japonii. Spośród nich nominacje uzyskały: „Rozstanie”, „Footnote”, „Rundskop”, „Monsieur Lazhar”, „W ciemności”.

W cieniu stereotypu

W momencie ogłoszenia nominacji, wiele osób, założyło, że film „W ciemności” na pewno musi być polski, ponieważ nawiązuje do takiej, a nie innej tematyki. Jednak oglądając filmy, które w tym roku miały szanse na nominacje, trudno nie zgodzić się z założeniem, że większość z nich opisuje zdarzenia i postaci, które pojawiły się w historii danych krajów. Bo historie, które niejako odczuwamy na własnej skórze, możemy również w najpełniejszy sposób przedstawić.

Mit jednak pozostaje wciąż niezmienny i uniwersalny – wojna, taniec, nielegalny handel – są to wydarzenia, które mogą pojawić się pod każdą szerokością geograficzną, tylko z innymi aktorami.

Fot.: Wszystkie zdjęcia ukazały się dzięki uprzejmości oficjalnej stronie filmu na Facebooku.