Nowy wspaniały świat innowacji technologicznych

Artykuł opublikowany 27 lutego 2015
Artykuł opublikowany 27 lutego 2015

Dzięki wynajdywaniu nowych technicznych rozwiązań, które bardzo często okazują się strzałem w dziesiątkę, niewielkie grupki przedsiębiorców znalazły się w samym środku cyfrowej rewolucji.

Największe zmiany w naszym życiu dokonują się nie za sprawą spektakularnych rewolucji, ale – wręcz przeciwnie – niewielkich usprawnień wynalazków powstałych już wcześniej. Dobre pomysły nie muszą mieć efektownych skutków. Wystarczy, że po cichu wkomponują się w naszą codzienność.

Niektóre z tych innowacji są tak proste i logiczne, że nie możemy się nadziwić, jak wcześniej sobie bez nich radziliśmy. Weźmy na przykład wyszukiwarkę internetową i algorytm ułatwiający wyszukiwanie w sieci konkretnych informacji – jest to prosty wynalazek, a jakoś nikt wcześniej nie wpadł na to, że coś podobnego może się przydać. Jednak, jak nam dobrze wiadomo, internetowy świat nie istniałby bez tego algorytmu.

W dzisiejszych czasach nieustannie natykamy się na niepozorne aktualizacje nowinek technicznych łączących świat cyfrowy z rzeczywistością. Uber, aplikacja Taxi, działa obecnie w 229 miastach 46 krajów. Dzięki Airbnb, aplikacji umożliwiającej krótkotrwały wynajem własnego mieszkania, w przeciągu ostatniego miesiąca swoje cztery kąty znalazło ponad milion osób. Firma Nest, zajmująca się produkcją inteligentnych termostatów, próbuje obecnie stworzyć urządzenie zdolne do zmiany temperatury zgodnie z monitorowanym zachowaniem użytkownika, co pozwoli zmniejszyć koszty ogrzewania i zaoszczędzić energię. Liczba tego typu innowacji technicznych rośnie z dnia na dzień. Szacuje się, że w 2020 roku z Internetem połączonych będzie ponad 25 miliardów urządzeń.

Wszystkie te wynalazki wymyślane są przez niewielkie zespoły inteligentnych i znających się na rzeczy zapaleńców. To właśnie takie grupki stoją i będą stały za pomysłami, które diametralnie zmieniają oblicze świata.

„Społeczeństwo sieciowe"

Opisana sytuacja stanowi mocny argument popierający tezę, że wchodzimy obecnie w epokę „społeczeństwa sieciowego" (jak je nazywa socjolog Manuel Castells), opartego przede wszystkim na wzajemnym oddziaływaniu sieci kontaktów i mediów na wszystkich możliwych płaszczyznach. Innymi słowy, mała grupka bystrych przedsiębiorców ma dziś możliwości i motywację do stworzenia ekosystemu zdolnego zmienić obecnie obowiązujące status quo.

Małe aktywne grupki nadal będą wprowadzały innowacje w dziedzinach, które teraz wydają nam się zamknięte na rozwój. Według współzałożyciela i dyrektora generalnego Google Larry'ego Page'a będą się one zajmowały próbami „usunięcia problemu braku wydajności przy pomocy techniki" aż do jego „logicznego rozwiązania". Jest to zachwycająca perspektywa zarówno dla konsumentów, jak i entuzjastów postępu techniki.

Optymizm emanujący z rozwoju technicznego jest jednak porównywalny z lękiem, który jest tym postępem powodowany. Połowa firm, które w 1999 roku plasowały się na liście rankingu Fortune 500, już się na tej liście nie znajduje. Czas pokazuje, że niegdyś nowatorskie przedsiębiorstwa nie potrafią utrzymać się na rynku ani przystosować do zmieniającej się sytuacji. Według badania przeprowadzonego przez MIT połowa obecnie istniejących stanowisk pracy zostanie niedługo zautomatyzowana. Trudno przewidzieć, które sektory będą bezpieczne, a które nie.

Rozwój techniki zaczyna dotyczyć obszarów, które jak dotąd pozostawały nietknięte przez prywatnych inwestorów. Jednym z nich jest sektor publiczny. Obecnie z Facebooka korzysta 1,3 miliarda aktywnych użytkowników – to więcej, niż liczba ludności zamieszkującej Chiny.

Wydajność i biurokracja?

Wzajemne przenikanie się świata cyfrowego i rzeczywistości zbliża je do siebie również pod względem obowiązującego w nich sposobu rządzenia. Struktura Facebooka bardzo przypomina realny system rządowy – serwis działa w oparciu o ustalone przepisy, a porządek utrzymują powołane do tego organy. System portalu społecznościowego został jednak przystosowany do innych wartości niż te, którymi posługują się tradycyjne ustroje prawne.

W świecie Facebooka zdecydowany prym wiodą rządy technokratyczne – nad ponad miliardem „mieszkańców" cyfrowej rzeczywistości władzę sprawuje jedynie kilkuset „urzędników". Ich próby poszukiwania „pareto-efektywnych" rozwiązań przypominają nieco proces wprowadzania przepisów w państwach członkowskich UE przez Radę Europejską.

Rewolucja techniczna jest jeszcze w powijakach. Wiadomo jednak, że małe usprawnienia coraz bardziej zbliżające do siebie świat cyfrowy i rzeczywistość będą miały ogromny wpływ na nasze życie. To, czy spółki prywatne takie jak Google czy Facebook będą w stanie pełnić funkcje jak dotąd zarezerwowane dla rządu, jest jedną z decydujących kwestii zdolnych zmienić oblicze najbliższego dziesięciolecia.

Internet rzeczy, cyfrowe obywatelstwo czy aplikacje podsycające współzawodnictwo to tylko kilka spośród ostatnio wprowadzonych innowacji wypełniających luki powstałe w wyniku rozwoju techniki. Za tymi nowinkami stoją wspomniane już grupki inteligentnych fachowców, którzy nie spoczną, dopóki każda taka luka nie zostanie wypełniona. A z każdym ich sukcesem pojawiać się będą coraz to nowe okazje do zautomatyzowania kolejnych sfer naszego życia.