O CZŁOWIEKU, KTÓRY POWIEDZIAŁ "NIE" DISNEYOWI

Artykuł opublikowany 5 listopada 2013
Artykuł opublikowany 5 listopada 2013

Bill Plympton, portlandzki twórca filmów animowanych, opowiada, że jako dziecko chciał pracować dla Disney'a i rysować Myszkę Miki. Jednak gdy przedstawiciele wytwórni zapukali do jego drzwi z setkami tysięcy dolarów w kieszeniach, odmówił z obawy o prawa do własnej twórczości. Spotkanie.

"Robić dokładnie to, na co ma się ochotę i traktować każde ze swoich dzieł jako część rzemiosła" - to jedno zdanie stanowi kwintesencję twórczości Plymptona. Twórca jest częstym gościem europejskich festiwali, na przykład Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych w Annecy, czy Katalońskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Sitges. Właśnie na tym ostatnim miała miejsce światowa premiera filmu Cheatin'. Film, którego wyprodukowanie kosztowało 300 tysięcy dolarów, ujrzał światło dzienne po trzech latach pracy Billa i jego dziesięcioosobowego zespołu. Artysta zapewnia, że w ciągu jednego dnia jest w stanie stworzyć nawet sto rysunków. "Na jeden film wytwórni Pixar przeznacza się budżet w wysokości 200 milionów" - zaznacza Plympton, który mógł jedynie liczyć na pomoc finansową swoich fanów. Poprzez platformę crowdfunding Kickstarter sfinansowali oni część projektu. 

Podczas konkursów, w których uczestniczy, można go zazwyczaj spotkać po jego masterclass i projekcjach, siedzącego przy stoliku i sprzedającego swoim wiernym fanom (z którymi poszedł nawet na kilka drinków) płyty DVD, książki i ilustracje. W Sitges wysprzedane zostały wszystkie materiały. Tak się utrzymuje - z pieniędzy uzyskanych ze swoich filmów krótkometrażowych i zleceń.

Bill opowiada, że jego przyjaciele namawiają go, żeby w poszukiwaniu środków pojechał do Hollywood. "To nie dla mnie, to nie w moim stylu"- stwierdza jednak. "Tam chcą filmów dla publiczności dziecięcej, stworzonych komputerowo i sygnowanych przez wielkie wytwórnie" - dodaje, tłumacząc, że filmy animowane adresowane do dorosłych emitowane są w Stanach Zjednoczonych jedynie w telewizji. "Wolę być niezależny i robić filmy, które mi się podobają. Nie znoszę, gdy ktoś mówi mi co powinienem, a czego nie powinienem robić" - tłumaczy.

Jego filmy charakteryzują się humorem, bo jak zaznacza "humor jest dziś w cenie" i ciekawą ścieżką dźwiękową. "Animacja i muzyka to fantastyczne połączenie" - mówi Bill. Te dwa elementy, połaczone z nieregularną linią i tworzeniem karykaturalnych postaci ("Uwielbiam rysować twarze") to jego znaki szczególne. Chociaż jest wolnym duchem, jak do tej pory los bardzo mu sprzyja. W 1988 roku dostał dwie nominacje do Oscara za Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany za Your face. To również ten film pomógł mu zyskać międzynarodowe uznanie. W 2005 roku przyznano mu tę samą nagrodę za Guard dog, film, którego główny bohater, sympatyczny pies, "moja Myszka Miki" - jak określa go Bill, pojawił się jeszcze w czterech innych krótkometrażówkach i sporadycznie przewija się w filmach pełnometrażowych Billa (jak na przykład w Cheatin'). Poza tym, animacje artysty zostały zaprezentowane podczas amerykańskiego festiwalu niezależnego kina  Sundance. W 1991 roku w Cannes nagrodę przyznano krótkometrażowemu film owi Plymtona Push Comes to Shove. Artysta pracował również jako ilustrator w The New York Times, Vogue i Vanity Fair. Rysował także dla Rolling Stone, Glamour i Penthouse i tworzył animacje telewizyjne dla MTV. Odważył się nawet na stworzenie dwóch gagów na sofie w Simpsonach, słynnym serialu stworzonym przez jego przyjaciela Matta Groeninga. "Widujemy się raz w roku - albo podczas jedego z festiwali, albo w Los Angeles, gdzie teraz mieszka" - mówi Bill.