Ocieplenie klimatu nadal nie dotyczy Planety Polska

Artykuł opublikowany 12 lutego 2015
Artykuł opublikowany 12 lutego 2015

Jednym z tematów rozmów podczas wieczornej sesji Parlamentu Europejskiego 28 stycznia był plan działania na rzecz nowego międzynarodowego porozumienia w sprawie klimatu. Uczestnicy zebrania próbowali wypracować wspólne stanowisko w kwestii ogólnoświatowego porozumienia dotyczącego zmian klimatycznych. Końcowe ustalenia mają zapaść na Konferencji Stron (COP21) w grudniu 2015 roku w Paryżu.

Opracowanie nowego, prawnie wiążącego porozumienia międzynarodowego, które ma przeciwdziałać zmianom klimatycznym wywołanym działalnością człowieka, stanowi ambitny cel, który ma zostać osiągnięty w grudniu tego roku w Paryżu. Przywódcy polityczni nareszcie przygotowują się do zatwierdzenia nowej umowy, mającej zastąpić wygasły w 2012 roku Protokół z Kioto, która ma zapobiec podnoszącym się poziomom wód i galopującemu ociepleniu klimatu.

Społeczna świadomość globalnych zmian klimatycznych jest obecnie na fali wznoszącej. Nieustannie organizowane są liczne protesty, a niezliczona liczba serwisów internetowych prowadzi kampanie na rzecz zwiększenia świadomości w tej kwestii. Wiele miast zobowiązało się poczynić wszelkie możliwe kroki w celu zapobieżenia skutkom zmian klimatycznych. Sprawa ta jest ważnym punktem obrad w całej Europie, ma ona również ogromne znaczenie dla wiodących światowych gospodarek oraz państw, które najbardziej ucierpią na zmianach klimatu.

Główne cele

Osiągnięcie prawnie wiążącego porozumienia dla wszystkich stron, w tym również dla Stanów Zjednoczonych oraz Chin, to plan niezwykle ambitny. Ostatecznym celem jest ograniczenie globalnego wzrostu temperatury do 2°C, co byłoby porównywalne do wyniku sprzed rewolucji przemysłowej. Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (UNIPCC) wykazał, że globalna emisja gazów cieplarnianych powinna zostać zredukowana o 40-70% do roku 2050 (w porównaniu do rezultatów z roku 2010), by wzrost temperatur nie przekroczył wyznaczonego progu. Głównym celem, a zarazem ogromnym wyzwaniem, jest osiągnięcie zerowej emisji gazów cieplarnianych do roku 2100.

Pierwszym krokiem w tym kierunku jest oczywiście osiągnięcie porozumienia przez wszystkie kraje należące do Unii Europejskiej. W październiku przywódcy Unii zaakceptowali plan obniżenia emisji gazów cieplarnianych w krajach członkowskich o 40% do 2030 roku (w porównaniu z rokiem 1990). W pierwszym kwartale tego roku Unia Europejska przedstawi UNIPCC sprawozdanie, w którym przedstawi, w jaki sposób kraje członkowskie zamierzają przyczynić się do realizacji globalnych celów.

Podczas grudniowej Konferencji Stron, która odbyła się w Limie, miał zostać opracowany przejrzysty plan pozwalający na kontynację rozmów, których zwieńczenie stanowić miało uchwalenie ostatecznej wersji międzynarodowego porozumienia podczas szczytu w Paryżu. Niestety, rezultaty limskiej konferencji pozostawiają wiele do życzenia i mnóstwo wątpliwości nadal pozostaje nierozwianych. Biedniejsze kraje obawiają się przede wszystkim tego, że nie otrzymają od zamożniejszych państw wystarczającej pomocy oraz wsparcia finansowego.

Debata w Parlamencie Europejskim

Podczas debaty członkom Parlamentu, Rady oraz Komisji Europejskiej towarzyszyło przeświadczenie, że decyzje ze strony Unii muszą zostać podjęte w trybie pilnym. UE liczy na to, że inne wielkie gospodarki podążą szlakiem, który wytyczą kraje członkowskie.  Pierwszą okazją do omówienia oczekiwań oraz strategii działania Unii Europejskiej będzie zaplanowany na marzec Szczyt Środowiskowy. Komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu i energii, Miguel Arias Cañete, jest zobowiązany do przedstawienia rozwiązań legislacyjnych, dzięki którym Unia będzie mogła implementować politykę klimatyczna i energetyczną do 2030 roku. Odpowiedzialny on będzie również za prowadzenie rozmów z Parlamentem Europejskim oraz rządami państw członkowskich.

Według Cañete, najważniejsze problemy które wiążą się z przyszłym porozumieniem to: niejasny wymiar prawny, fundusze na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu oraz sposób finansowania działań przez rządy poszczególnych państw. Przeszkody te stanowić będą ogromne wyzwanie dla Unii Europejskiej w 2015 roku.

Polskę interesuje gospodarka, a nie klimat

Pomimo tego, że wielu posłów zapewnia o swojej solidarności i chęci współpracy wewnątrzeuropejskiej na rzecz porozumienia w sprawie klimatu, pojawiły się również głosy sprzeciwu. Najgłośniejsze z nich należały do Marka Jurka oraz Andrzeja Dudy, członków eurosceptycznej partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Podkreślali oni, że w przypadku wprowadzenia nowych dyrektyw unijnych dotyczących emisji gazów cieplarnianych, polska gospodarka się załamie. Zabrali oni głos w imieniu uboższych państw Europy Wschodniej, które zostaną najsurowiej dotknięte nowymi przepisami. Państwa członkowskie z rozwiniętym przemysłem ciężkim, nie mające wystarczających środków pieniężnych na inwestycje w nowe technologie, znajdą się w sytuacji nieuprzywilejowanej. Zdaniem posła Dudy gospodarka Unii Europejskiej straci na swojej konkurencyjności jeszcze bardziej, gdy reszta świata nie zgodzi się z jej obecnymi planami dotyczącymi ograniczeń emisji gazów w najbliższych dekadach. Okazuje się, że również kwestia jasnego podziału na państwa bogate i biedne przysparza komplikacji w trwających od ponad 20 lat rozmowach poświęconym klimatowi. Stanowiska zajęte w tej kwestii przez posłów Parlamentu Europejskiego nie są bynajmniej nowe. Jasnym jest, że wiele mniej zamożnych krajów nie zgodzi się na plany Unii, jeśli będzie się to dla nich wiązało z niedogodnościami czy wyrzeczeniami. Rządy tych państw powinny zostać zapewnione, że otrzymają potrzebne im wsparcie.

Co dalej?

W przeciągu 3 miesięcy wszystkie państwa (w tym kraje UE) muszą przedstawić własne stosowne plany działania w celu opracowania wspólnego porozumienia. Jeżeli nie pojawią się w tym czasie wyraźne propozycje, na szczycie w Paryżu nie będzie o czym dyskutować. Zostało jedynie 10 miesięcy, a spora część pracy nadal nie została wykonana. Jest to zadanie trudne i ciężko zagwarantować, że reszta świata podąży śladami Europy. Wymarzonym scenariuszem jest ten, w którym nowe porozumienie będzie prawnie wiążące i akceptowane przez wszystkich. Jeśli tak się jednak nie stanie, nasz wspólny wysiłek w celu zmniejszenia globalnego ocieplenia może zostać zniweczony.