"Oddając sprawiedliwość historii, nikogo nie można wykluczać"

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Bronisław Geremek, były polski minister spraw zagranicznych wyjawia swoją wizję miejsca, jakie powinna zajmować religia w zjednoczonej Europie.

Były minister spraw zagranicznych – Bronisław Geremek jest postacią, której nie możemy pominąć mówiąc o Polsce. Ów polityk, który odegrał bardzo ważną rolę podczas negocjacji Polski z Unią Europejską jest także wielkim specjalistą z zakresu historii Średniowiecza i znawcą europejskich korzeni. Podczas naszego spotkania, Geremek wyjaśnia problem odwoływania się w Konstytucji Europejskiej do chrześcijańskiego dziedzictwa naszego kontynentu. Podkreśla on fakt, iż należy oddać sprawiedliwość historii i tworzyć wspólnotę europejską bazując na fundamentalnych wartościach, które są wpisane w przeszłość Europy.

Jak wyjaśni pan intencje Polski by w preambule do Konstytucji znalazła się wzmianka o chrześcijańskich korzeniach Europy?

Uważam, że w propozycji polskiej nie należy doszukiwać się chęci nawiązania do religii chrześcijańskiej sensu stricto. Polska postrzega Unię Europejska jako strukturę laicką a nie jako chrześcijański związek państw. Myślę, że tak naprawdę nie chodzi tutaj o religię, lecz o wizję przyszłości Europy. Jako że do Unii należy wiele państw i nacji, nie może ona utożsamiać się z jednym demos. Z drugiej strony Konstytucja ma odnosić się do pojęcia wspólnoty. Pełni ona, zatem podwójną funkcję: definiuje role i podział kompetencji poszczególnych instytucji oraz informuje o tym, co jest bazą do stworzenia wspólnoty (przeszłość, historia, wartości). Polska proponując wpisanie religii do Konstytucji pragnie nawiązać do wspólnych korzeni, które powinny być podstawą zjednoczenia się Europy.

Czy chrześcijaństwo jest jedną z fundamentalnych wartości europejskich?

Chrześcijaństwo przede wszystkim jest częścią historii Europy. Nawet niewierzący Voltaire, odwołując się do średniowiecznej wspólnoty religijnej i kulturowej, mówił, że Europa jest chrześcijańska. Nie możemy oczywiście pominąć dorobku elit intelektualnych epoki Oświecenia. Tworząc podstawy wspólnoty europejskiej należy jednak oddać sprawiedliwość całej historii a nie, jak to często ma miejsce, traktować ją wybiórczo. Wszelkiego rodzaju kontrowersje wokół wzmianki o chrześcijańskim dziedzictwie Europy są rezultatem niesłusznej debaty. Przywołujemy dorobek Greków, Rzymian a następnie przechodzimy bezpośrednio do Oświecenia pomijając wiele niezwykle ważnych wydarzeń mających wpływ na historię i obecny kształt naszego kontynentu. Zaangażowanie Polski w omawiany problem możemy wytłumaczyć chęcią potraktowania historii w sposób bardziej sprawiedliwy i rozsądny. Jednakowe wartości i przeszłość miałyby wskrzesić ducha wspólnoty, który jest niezbędny do stworzenia silnej Europy.

Czy jednak odwoływanie się do dziedzictwa chrześcijańskiego, nie wyklucza innych wyznań?

Kiedy oddajemy sprawiedliwość historii, nie wykluczamy nikogo. Dlatego też trzeba także wspomnieć o roli, jaką odgrywają duże centra islamiczne w przekazywaniu wiedzy na temat Starożytności oraz Europy średniowiecznej i współczesnej. Jeżeli wspominamy ich kluczową rolę w tworzeniu Konstytucji, nie stwarzamy atmosfery wykluczenia. Społeczeństwo prawne, którym jest Europa, ma potrzebę bycia także społeczeństwem historycznym. Ten element mógłby stać się instrumentem w edukacji europejskiej. Jeżeli wyobrazimy sobie grupę uczniów, skonfrontowaną z tym długim tekstem prawnym, czujemy potrzebę przyznania temu zjawisku wartości duchowej, która staje się przyczyną pozytywnych emocji.

Ale problem ewentualnego wpisu wkładu innych religii do konstytucji jest nieobecny w debatach publicznych...

Wielokrotnie dzieliłem się swoja opinią z działaczami politycznymi... Jeżeli nie mówi się prawdy, lepiej w ogóle się nie odwoływać się do ich świadectwa. Pewne jest to, że Konstytucja nie jest żadnym dziełem literackim, ale wystarczyłoby kilka słów by pokazać wpływ innych religii. Bez tego, tekst jest zbyt ubogi. Powiedziałbym, ze należy wprowadzić tam mniej tekstu politycznie poprawnego, a raczej odwołać się do historii.

Jaki model stosunków między Kościołem a władzą publiczną można by sobie wyobrazić na poziomie europejskim?

W artykule 51 Konstytucji jest mowa o relacjach miedzy Unią Europejską a różnymi wyznaniami. Jest on bardzo bogaty i po raz pierwszy stwierdza potrzebę dialogu między instytucjami unijnymi a instancjami reprezentatywnymi społeczności religijnych. Artykuł ten decyduje o miejscu wiary w Unii europejskiej. Ale preambuła to inna sprawa, to ona wyraża szacunek dla spuścizny historycznej.

W jaki sposób są zorganizowane stosunki między Państwem i Kościołem w Polsce?

Polska jest krajem katolickim i procent wiernych praktykujących jest najwyższy w Europie. Konstytucja jednak oddziela Kościół od Państwa, przydzielając instancjom kościelnym należyte prawa i autonomię. Preambuła polskiej Konstytucji mogłaby stać się podstawą w tworzeniu Konstytucji europejskiej. Odnosi się ona do podstawowych wartości: sprawiedliwości, prawdy, wolności i piękna. Przyznaje, że pochodzenia tych wartości można dopatrywać się w Bogu, lub może być ono oparte na innych źródłach. Jest ona uniwersalną bazą do uznania wszystkich religii, nie wykluczając agnostyków.

Ostatnio wiele kontrowersji wzbudził temat symboli religijnych, zwłaszcza we Francji problem noszenia kwefu przez muzułmanki, bądź we Włoszech problem obecności krzyża w klasach lekcyjnych. Dwie synagogi były celem ataków w Turcji. Czy można mówić o powrocie religijności?

Żadna religia nie nakłania do nienawiści, ale wszystkie mogą być wykorzystywane jako jej instrument. Nie chodzi tutaj o religijność, ale o powstawanie coraz to nowszych ograniczeń dla rozwoju świata. Chętnie zobaczyłbym przebieg debaty, której temat nie dotykałby domeny religii, tylko problemu tolerancji i współistnienia wielu różnych zachowań religijnych. (...) Jednostki ludzkie mają prawo zachowywać się tak, jak im się wydaje słuszne, jeżeli tylko biorą pod uwagę zasady zachowania stworzone przez społeczeństwo. Te dwie domeny są na ogół sprzeczne, ale stanowią naturę życia publicznego we współczesnym społeczeństwie.