Łódzka Filmówka - tu nie ma czasu na wątpliwości

Artykuł opublikowany 22 maja 2008
Artykuł opublikowany 22 maja 2008
Studia na Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi to prawdziwa szkoła życia.

Dara jest zmęczona. Cały dzisiejszy dzień spędziła na poszukiwaniu odpowiedniej lokalizacji dla swojego filmu na zaliczenie semestralne. W końcu znalazła mieszkanie z obszerną łazienką. Zagra w niej historię miłosną pewnej nastolatki. Scenariusz w ostatecznej formie musi być gotowy na miesiąc przed rozpoczęciem zdjęć.

Dara jest 21-letnią dziewczyną z gardłowym głosem. Przyjechała tutaj 3 lata temu z Nowego Yorku, aby studiować reżyserię.

Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna nie jest marzeniem każdego studenta. Łódź to wprawdzie drugie, co do wielkości miasto w Polsce, jednak już od dłuższego czasu nic się w nim nie zmieniło. Ponury horyzont wypełniają widoki poniszczonych domów mieszkalnych, dziurawych ulic oraz opuszczonych budynków fabrycznych. Łódź to także urbanistyczny symbol minionej ery przemysłu tekstylnego.

Pomimo tego miasto było motorem napędowym rozwoju polskiego kina. Przyciągnęło wiele twórców sztuki filmowej. W 1954 r. na słynnych szkolnych schodach wiodących do sali projekcyjnej siedział Roman Polański. Do grona studentów należał także w latach 60. Krzysztof Kieślowski. Szkoła poszczycić się może również znakomitymi kamerzystami. Ich imiona, zwykle szybko zapominane, upamiętnione zostały na "Alei Gwiazd" znajdującej się wzdłuż jedynego odnowionego deptaka w Łodzi, przy ulicy Piotrkowskiej. Osoby takie jak Piotr Sobociński ("Trzy kolory: czerwony"), Paweł Edelmann (nominacja do Oscara za "Pianistę") czy Sławomir Idziak (nominacja do Oscara za "Black Hawk Down") zostały uwiecznione gwiazdą.

Stres to podstawa

Dara nie może sobie już dokładnie przypomnieć szczegółów egzaminu wstępnego. "Musiałam wyciągnąć karteczkę z kapelusza. Na mojej widniał napis ze słowem 'szalony'. Na podstawie tego musiałam ułożyć sztukę. Wszystkiemu przyglądali się krytycznie palący profesorowie. Po odegraniu odbył się właściwy egzamin wstępny".

Jan ©Avi Levin 

Studenci zagraniczni muszą uczęszczać cały rok na zajęcia z języka polskiego. Jan Wagner, absolwent z Niemiec, opisuje stres pierwszych lat: "Oprócz nauki tego jakże skomplikowanego języka trzeba było chodzić na wiele innych przedmiotów a w międzyczasie kręcić filmy. Mogli wyrzucić każdego studenta". Powodem mógł być słabo nakręcony film.

W ten sposób rodził się lęk, który dostrzegalny był na twarzy każdego reżysera. "Ta presja konkurencji odbijała się na niektórych pozytywnie. Dla innych oznaczała barierę nie do pokonania. Ja z natury jestem pesymistą i wątpię w siebie. Ale w programie nauczania nie ma czasu na chwilę zwątpienia."

Szkoła życia?

Rolki piętrzą się aż pod sufit ©Avi Levin

W małym kampusie znajduje się zakurzone archiwum. W nim, ułożone aż do samego sufitu zwoje filmów. Do tego niezbyt rozmowni pracownicy. Oddaje to klimat minionych lat.

Potencjałem uczelni są zagraniczni studenci. Przyjeżdżają tu z Japonii, Nowego Jorku oraz Szwecji. Leszek Dawid, były student a obecnie docent na uczelni, wymienia jej liczne zalety. Przy materiale i produkcji zwraca się uwagę na najwyższą jakość. Wszystkie filmy i ćwiczenia kręcone są 35-milimetrówką. Ma to wyczulić studentów na precyzję. Dodatkowo, każdy student ma możliwość uzyskania pomocy ze strony mentora. Rozwój osobisty studentów jest umieszczony nawet na oficjalnej liście głównych zadań i celów uczelni. Dla Leszka Dawida liczba studentów oznacza dokładnie taką samą ilość różnorodnych historii ludzkich. Na pytanie, czy uważa się za terapeutę, zaprzecza ze śmiechem. "Nie, nie próbuję leczyć studentów. Uczę ich jedynie rzemiosła filmowego, za pomocą którego będą mogli opisać swoje własne historie".

Sceneria miasta kulisami filmu

Urocze widoki Łodzi ©Avi Levin

Miasto Łódź, wraz ze swoim wdziękiem ponurej przeszłości, w której odbite są widoczne znaki komunizmu, oferuje niezwykłą scenerię dla indywidualnych potrzeb filmowych. Robiąca wrażenie symetria "wielkiej płyty" oraz opuszczone budynki fabryczne są odpowiednią przestrzenią do nakręcenia historii pierwszych miłości lub historii bezrobotnej młodzieży. Częstymi tematami są także opowiadania o niemieckich wolontariuszach.

Kazimierz Karabasz, reżyser filmów dokumentalnych oraz wykładowca uczelni, zwraca studentom szczególną uwagę na otoczenie oraz jego mieszkańców.

Zwykła rzeczywistość może przemienić się za sprawą czułego oka kamerzysty w niepowtarzalnego aktora, który opowie o losach ludzkości. Po Łodzi krąży tysiące takich historii.

Dara przechyla kieliszek z winem. Pomimo stresu, zmęczenia i oczekujących prac przy filmie stara zachować się spokój. "Uodporniłam się. Nauczyłam się w jakiś sposób obchodzić z ludźmi i dopasowywać do sytuacji. Studia w Łodzi są bardzo ważnym doświadczeniem życiowym".