„Oficjalne dane nie oddają rzeczywistości”

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W wywiadzie dla cafe babel Johnny Munkhammar z Timbro, jednego ze szwedzkich think-tanków, wyjaśnia dlaczego skandynawski model socjalny wcale nie jest tak cudowny, jak to się może wydawać.

Wydajesz się być przekonany, że skandynawski model socjalny jest równoznaczny z zatrzymaniem rozwoju i postępu. Dlaczego?

W latach 1890-1950 Szwecja miała drugi na świecie współczynnik wzrostu gospodarczego, jednak od kiedy podatki wzrosły z 20% w 1950r. do 50% w 1980r. – zostaliśmy w tyle. Przykładowo według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Szwecja była w 1970r. czwartym najbogatszym krajem świata (w ujęciu per capita), podczas gdy obecnie spadła na miejsce 14. To nie zbieg okoliczności, że tak w Skandynawii jak i w pozostałej części Europy Zachodniej wraz ze wzrostem podatków i rozmiaru wydatków państwa spadło tempo wzrostu gospodarczego. Istnieje parę przyczyn tego stanu rzeczy. Po pierwsze, wysokie podatki nakładane na firmy oznaczają, że mają one mniej pieniędzy na inwestycje, zatrudnienie, rozwój i tak dalej. Stąd podatki są obciążeniem dla przedsiębiorstw, wypracowujących wzrost gospodarczy i dobrobyt. W efekcie wiele przedsiębiorstw, a więc miejsc pracy, wyniosło się ze Skandynawii. Po drugie, mamy wysokie podatki od dochodów osobistych, co sprawia, że praca jest mniej dochodowa, ponieważ nie możesz zatrzymać zbyt dużej części wynagrodzenia za swój trud. Po trzecie, wysokie podatki są często przeznaczane na płacenie za ludzi, którzy nie pracują, co czyni pracę jako taką mniej atrakcyjną, zwiększając z kolei atrakcyjność bezrobocia. Po czwarte, podatki idą na opiekę społeczną, taką jak służba zdrowia, czy edukacja, która w wielu przypadkach jest świadczona przez państwowe monopole. To uniemożliwia innym firmom rozwój w tym sektorze, którego znaczenie rośnie wraz ze zmniejszaniem się roli sektora przemysłowego.

Jaka jest alternatywa dla wysokich podatków i państwowego interwencjonizmu, biorąc pod uwagę fakt, iż kraje skandynawskie mają najniższe współczynniki bezrobocia i najwyższy standard życia w Europie?

Nie mamy najwyższego standardu życia w Europie. To prawda, nadal zbieramy plony sukcesów, które osiągnęliśmy przed rozrostem państwa i podatków, lecz stopniowo zostajemy w tyle. Przykładowo tylko jedna z 50 największych szwedzkich firm powstała po roku 1970. Niskie tempo wzrostu da się odczuć w codziennym życiu: na kurację w ramach państwowoej służby zdrowia trzeba czekać latami. Nie mamy też najniższego bezrobocia. Oficjalne liczby to 5-6%, jednak nie odzwierciedlają one rzeczywistości: przeprowadzone niedawno badania, które wyciekły z LO – największego szwedzkiego związku zawodowego – mówią, że prawdziwe bezrobocie kształtuje się obecnie na poziomie ok. 20%. Wynika to stąd, że oprócz tych 5-6% oficjalnie bezrobotnych, jest niemal drugie tylke ludzi biorących udział w różnych programach robót publicznych, duży odsetek ludzi pozostających od lat na zwolnieniach zdrowotnych, a do tego ostatnio prawdziwą plagą stały się wczesne przejścia na emertyrurę. Alternatywą są mniejsze wydatki państwa i niższe podatki. To sprawdzało się w przeszłości, i to właśnie kryje się za gwałtownym rozwojem gospodarek Europy Centralnej i Wschodniej.

Jednak nie da się zaprzeczyć, że w krajach takich jak Francja, czy Niemcy, sytuacja gospodarcza jest jeszcze gorsza…To prawda, że sytuacja duzych krajów europejskich jest odrobinę gorsza, niż Skandynawii. Naszej pozycji nie zawszięczamy jednak wydatkom publicznym i wysokim podatkom. Po prostu w latach 80-tych i 90-tych przeprowadzilismy kilka dobrych reform gospodarczych. Przykładowo w Szwecji reforma rent obcięła wydatki państwa na ten cel o 40%, a obecnie obywatele są ubezpieczani w prywatnych firmach. Przeprowadziliśmy także deregulację rynku telekomunikacji, co pozwoliło na rozwój firm takich jak Nokia, czy Ericsson. Obcięliśmy też podatki marginesowe. Tego typu reformy także w Niemczech, Francji, i innych krajach, prowadziłyby do sukcesów w kwestii wzrostu gospodarczego, zatrudnienia, i podwyższenia standardu życia.

Czy potrafisz wskazać jakiś europejski kraj, którego obecny system świadczeń społecznych działa lepiej, niż skandynawski?

To bardzo obszerne pytanie. Należy się zastanowić, co rozumiemy pod nazwą systemu świadczeń społecznych. Jeśli spojrzeć na zatrudnienie, którego wagi nie można przecenić, to w Szwecji spada ono już czwarty rok z rzędu. W typowy dzień roboczy do pracy idzie zaledwie 3 miliony Szwedów z 9. Sytuacja w kwestii zatrudnienia jest lepsza w praktycznie każdym innym kraju UE. Szwedzki wzrost gospodarczy - który jest podstawą każdego systemu świadczeń społecznych – ma obecnie jedną z najniższych wartości w Europie. W pierwszym kwartale wyniósł zaledwie 1,4%. Służba zdrowia ma ogólnie rzecz biorąc dobrą jakość, lecz dostęp do niej należy do najgorszych w Europie Zachodniej. Rezultaty osiągane w szwedzkich szkołach w przypadku niektórych przedmiotów są dobre, lecz ogólne wyniki również spadają już kolejny rok z rzędu. Często sytuacja w wielu innych krajach europejskich jest lepsza, niż w Skandynawii, pomimo iż nadal odcinamy kupony od starych sukcesów – a to przecież nie będzie trwać wiecznie.