Okażcie europejskim stowarzyszeniom wyjątkowe przywileje!

Artykuł opublikowany 6 lutego 2006
Artykuł opublikowany 6 lutego 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Zarys prawa zezwalający paneuropejskim stowarzyszeniom zarejestrować się jako właśnie takimi, zamiast narzucać im wybór konkretnej państwowości, zderzył się z trendem Komisji Europejskiej by ograniczać biurokrację.

Dawno temu w 1980 roku był sobie Parlament Europejski, który zaaprobował plany Altiero Spinelliego dotyczące Zjednoczony Stanów Europy. Dawno temu była sobie Europa, w której Komisja Jacques’a Delors’a występowała jako rzecznik politycznej integracji, mającej na celu zredukować rzekome koszta podzielonej Europy, takie jak kolejki na przejściach granicznych czy techniczne bariery w handlu. Ale, oceniając temat poprzez inicjatywy ogłoszone 27 sierpnia przez Komisję Barroso, takiej Europy już nie ma. Ta inicjatywa, która ma na celu ograniczenie nadmiernych regulacji unijnych, które rzekomo karały europejską konkurencyjność, zamierza porzucić zarys ustawy na rzecz europejskiego stowarzyszenia.

Stowarzyszenie bez barier

Ustawa, owoc europejskiej wizji członków Parlamentu Europejskiego pod przewodnictwem Francuzki Nicole Fontaine, przyznawałaby każdemu wolność europejskiego stowarzyszenia. Innymi słowy, sprawiłaby możliwym tworzenie ruchów, organizacji oraz organizacji pozarządowych, które mogłyby działać i być rozpoznawalnymi na terytorium wszystkich państw członkowskich UE –tak jak wielonarodowe firmy i banki działające od dekad.

Naturalnie, państwa członkowskie, które mogą kontrolować w obecnym stanie rzeczy wiele finansowych przywilejów sektora non-profit, nie są zbyt entuzjastycznie nastawione do idei administrowania multi-narodowościowego. "Jak wysokie podatki płaciłyby takie europejskie stowarzyszenia? I komu?" zdają się pytać same siebie rządy połowy Europy. Nie wydaje się, aby walczyły one w obronie świętych praw mieszkańców Europy, ani nawet w obronie interesów partii politycznych w Parlamencie Europejskim, ale prawdopodobnie z nieufnością zauważają powstanie bytu, który byłby bardziej reprezentacyjny niż tradycyjny od partii federacyjnej (międzynarodowego produktu finansowanego przez Brukselę).

Zabezpieczanie państwowości

Tak, więc, od 1993, zarys statutu dla europejskiego stowarzyszenia leży u architektów europejskich instytucji, starających się, w atmosferze sporów, przejść przez jeden z bardziej krytycznych okresów Unii Europejskiej. Nikt, nawet ktokolwiek obecny na Konwencji, na której zredagowano Europejski Traktat Konstytucyjny lub ktokolwiek z członków Parlamentu, nie rozważył jako użytecznego zaakceptowania tego prawa, które mogłoby być silnym antidotum na aktualny polityczny kryzys i na narastający chroniczny brak publicznej sympatii.

Zamiast tego, Komisja Barosso, paradoksalnie proponuje dziś wyeliminować ten "niemodny" pomysł, który według niego "zahamowałby europejską konkurencyjność". Niedokładną, ale dobrą odpowiedzią większości była duża nieobecność głosujących podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku oraz francusko-holenderskie odrzucenie Europejskiej Konstytucji, przy której Bruksela tak wiele zaryzykowała. A to nie wszystko. Z ekonomicznego punktu widzenia, zarys prawa, który by zharmonizował trzeci sektor, który w niektórych państwach, takich jak Niemcy, reprezentuje 10% zatrudnionych, nie mógłby uczynić Europę mniej konkurencyjną niż obecnie.

Antidotum na europejski kryzys

Powinniśmy pytać i pytamy Komisję Europejską czy nie byłoby lepiej starać się wypromować europejskie społeczeństwo obywatelskie, aby zwalczyć wszystkie obawy. Czy nie byłoby lepszym zakończyć debatę pomiędzy drobnymi grupami interesu i zastąpić ją debatą na temat wspólnej wizji? Czy nie byłoby lepsze zaprzestanie definiowania praw europejskich stowarzyszeń jako bezużytecznej biurokracji i nadania im wyjątkowych przywilejów w celu uzyskania szybkiej zgody? Zgody, której magazyn café babel i jego partnerzy domagają się natychmiast.