Olivier Duhamel : „Nikt nie powinien decydować za innych”

Artykuł opublikowany 7 października 2008
Artykuł opublikowany 7 października 2008
Olivier Duhamel - redaktor naczelny kwartalnika "Pouvoirs" oraz dziennikarz "France culture" analizuje dla nas francuską strategię wobec obecnego kryzysu finansowego. Czy w organizowanych szczytach powinny brać udział jedynie największe państwa?

 Olivier Duhamel był również eurodeputowanym (zdj. OD) Niegdyś Francja działała sama, albo w duecie z Niemcami. Obecnie jednak mówi i chce działać z Europą. W zachowaniu Nicolasa Sarkozy’ego widać zresztą zarysowującą się spójną strategię. A przynajmniej, gdy mówi o sprawach zagranicznych, czy też raczej światowych, ponieważ to, co narodowe, europejskie i międzynarodowe obecnie się miesza.

Strategia ta wymaga działania w czterech, czy pięciu koncentrycznych kręgach: francuskim, europejskim, unijnym i światowym. Albo, innymi słowy, jest „ja”, „my”, „my wszyscy” i „reszta”. Francja, wielkie państwa europejskie, Unia Europejska i reszta, należąca do struktur G8 albo ONZ.

"Zwiększa możliwości działania"

Z europejskiego punktu widzenia strategia kręgów ma zarówno zalety, jak i wady. Z jednej strony zwiększa możliwości działania. I tak podczas szczytu G4, który spotkał się w tę sobotę [4 października] w Paryżu, brały udział cztery państwa Unii będące członkami G8: Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy. Wspomagały ich władze europejskie, przewodniczący Komisji, prezesi Europejskiego Banku Centralnego oraz Eurogroup.

(Jaume d'Urgell/flickr)  Szczyt ograniczony do siedmiu członków mógł dojść do porozumienia w piętnastu punktach o różnej wagi: od zasad europejskich dotyczących bezpieczeństwa depozytów po rozpoczęcie nadzorowania transgranicznych instytucji finansowych.

Oby każdy decydował za siebie

Wadą jest niezadowolenie nieobecnych: hiszpańskie banki również borykają się z kryzysem a najmniejsze państwa są ciągle nieufne wobec wielkich. Kluczem do sukcesu strategii Sarkozy’ego jest jednoczesne ożywienie sąsiadujących kręgów. Francja, z pomocą drugiego kręgu, powinna stać się czymś coś w rodzaju europejskiego zarządcy. Drugi krąg powinien współpracować z trzecim kręgiem (23 państwami nie będącymi członkami G4, a przede wszystkim z najważniejszymi i najdelikatniejszymi z nich). Nikt nie powinien decydować za innych, jedynie proponować. Strategia ta pozwoliłaby na połączenie inicjatyw i doświadczenia. Nie tylko pokazywałby drogę, ale i pozwoliła na działanie.