Olivier Roy: Młodzi zmieniają islam

Artykuł opublikowany 23 lutego 2011
Artykuł opublikowany 23 lutego 2011
„To na razie są bunty - jeszcze nie rewolucja - na czele których stoi nowa generacja: bardziej indywidualistyczna, wykształcona, poinformowana i przede wszystkim komunikatywna”. Olivier Roy, jeden z najczęściej cytowanych islamistów na świecie, opisuje dla cafebabel.com demokratyczną falę, która wstrząsnęła Bliskim Wschodem.
Zachód nie był na to przygotowany, bo jest jakby zahipnotyzowany: „Już nie działa znak równości między islamem a krajami arabskimi".

Cafebabel.com: Mamy do czynienia z buntem czy z prawdziwą rewolucją?

Olivier Roy: To bunt, ponieważ nie ma jeszcze prawdziwych zmian politycznych, ale i rewolucja, ponieważ ludzie naprawdę chcą przywrócenia demokratycznych podstaw polityki. Ten ruch zatrzymał się na razie w połowie drogi między tymi dwoma pojęciami: tylko wtedy, gdy systemy rządzące upadną, będziemy mogli mówić o rewolucji.

Cafebabel.com: Co się wydarzyło, że zamieszki wybuchły dopiero teraz i w tym samym czasie?

Islamista, autor artykułów w "Le Monde" i profestor wUniwersyteckim Instytucie Europejskim we FrorencjiOlivier Roy: Napięcia i strukturalne przyczyny niezadowolenia istnieją od dziesięcioleci. Dziś decydującą rolę odegrały poszczególne elementy: najważniejsza to zmiana pokoleniowa, z jednej strony istnieje generacyjnie stary reżim, a z drugiej młodzi, którzy stanowią więcej niż połowę ludności, są znacznie bardziej indywidualistyczni i przede wszystkim wykształceni. Następny element to media, bez internetu i telewizji Al Jazeera nie byłoby takiego lawinowego efektu. To była naturalna kolej rzeczy, że wszystko zacznie się od Tunezji, słabego ogniwa w łańcuchu, gdzie rodzina Ben Ali zagrabiła majątek narodowy, nie dysponując ochroną wojska. Dało to Egipcjanom poczucie, że oni też chcą czuć się bohaterami historii.

Cafebabel.com: Czy nowa generacja jest wystarczająco dojrzała, by ten proces demokratycznych przemian doprowadzić do końca?

Olivier Roy: Oczywiście, że tak, ci ludzie maja alergię na wszelkiego rodzaju demagogię, czy jest ona populistyczna, czy narodowa. Ich zdolność do stawiania oporu jest nowością w świecie arabskim. Jednak nie mają żadnego rodzaju organizacji ani reprezentacji politycznej, są zmuszeni przekazać przemiany demokratyczne weteranom poprzednich reżimów zarówno w Egipcie, jak i w Tunezji. To starsze pokolenie i brakuje mu demokratycznej logiki, ale posiada autorytarną kulturę polityczną: dlatego jestem przekonany, że w najbliższych miesiącach wybuchną nowe zamieszki.

Cafebabel.com: Ani Europa, ani Stany Zjednoczone nie były przygotowane na tego typu rewolucję. Zachód nie potrafi odczytać zmian geopolitycznych?

Olivier Roy: Pomimo szeregu ważnych analiz i raportów, nikt nie był w stanie tego przewidzieć. Powód jest prosty: Zachód jest całkowicie zahipnotyzowany kwestią islamu, czy w odniesieniu do tematu imigracji, czy do Bliskiego Wschodu. Całą złożoność krajów tego rejonu sprowadzano do religii, a Zachód zawsze wolał prozachodnie autorytarne reżimy, jak ten Mubaraka, od islamskich, jak ten irański. Nie wzięto pod uwagę żadnych zmian w społeczności muzułmańskiej, w tym pośród wierzących, a zwłaszcza faktu, że młodzi ludzie mają zupełnie inną wizję religii niż ich rodzice.

Cafebabel.com: Protestami zarażono Jemen a nawet Królestwo Bahrajnu. Dokąd to wszystko zmierza?

Olivier Roy: Zjawisko będzie się powtarzać wszędzie tam, gdzie są przedstawiciele nowej generacji. Młodzi ludzie manifestują wszędzie. Jednak każdy kraj ma inną strukturę pokoleniową. W Jemenie niewiele można zdziałać przeciw konserwatywnym plemionom. Rewolta w Bahrajnie ma inny charakter: szyicka większość buntuje się przeciwko sunnickiej mniejszości, która jest u władzy. Natomiast w Algierii przeszkodą dla młodych w dokonaniu przewrotu są wspomnienia wyniszczającej wojny domowej, której skutki to setki tysięcy ofiar. Ludzie nie mają ochoty, by historia się powtórzyła.

Cafebabel.com: Turecki model może być przykładem demokracji do naśladowania przez państwa, które obaliły władzę?

Olivier Roy: Tak, jeśli bierzemy pod uwagę partię premiera Erdogana, AKP [Turecka Partia Sprawiedliwości i Dobrobytu, przyp. tłum.], która łączy w sobie demokrację, liberalizm gospodarczy i konserwatywne wartości: to model, którym jest bardzo zainteresowany Bliski Wschód, a jednocześnie akceptuje go Zachód. Kluczem do sukcesu jest prozachodnie wojsko, które nadzoruje władzę, i myślę, że to samo może zdarzyć się w Egipcie. Z pewnymi różnicami: muzułmańscy bracia, którzy będą uczestniczyć w budowie demokracji, na pewno nie osiągną poziomu świeckości AKP, a i islamskie wartości w Egipcie będą dużo silniejsze.

Cafebabel.com: Jakie konsekwencje poniesie Izrael po zakończonej rewolucji?

Olivier Roy: Nie zmieni się geostrategiczna równowaga, ponieważ Egipt będzie przestrzegał traktatu pokojowego z Izraelem. Jeśli islam zostanie zintegrowany z procesem demokratycznym, Izraelowi będzie trudno określać się nadal bastionem Zachodu na Bliskim Wschodzie przeciwko islamskiemu zagrożeniu. W dłuższej perspektywie, ta fala demokracji wzmocni również Palestyńczyków. Efektem końcowym będzie izolacja polityczna Izraela i zakłopotanie połączone z poczuciem lęku o wybuch dalszych konfliktów.

Cafebabel.com: Nie będzie więc poważnych konsekwencji. Widzi Pan optymistyczną przyszłość Bliskiego Wschodu?

Olivier Roy: Jestem zadowolonym optymistą, ponieważ od 20 lat powtarzam, że Islam będzie zintegrowany w demokracji, a to dopiero pierwszy krok.

Fot. główne (cc)messay.com/flickr; manifestanci (cc)Ahmad Hammoud/flickr