Opinia: #Greferendum jest obrazą dla demokracji bezpośredniej

Artykuł opublikowany 11 lipca 2015
Artykuł opublikowany 11 lipca 2015

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Mamy za sobą kilka dni rozmyślań nad WIELKIM pytaniem, postawionym przez nasz rząd, a ja jestem przepełniona strachem, złością i rozczarowaniem. Problem stanowi przede wszystkim pytanie samo w sobie. Bo jak możemy opowiadać się "za" lub "przeciw" propozycji, która nie jest już brana pod uwagę przez Unię Europejską?

Martina S.

Jak mogą ciągnąć nas na referendum, którego rezultat nie gwarantuje ani tego, że banki zostaną otwarte w następnym tygodniu, ani że Unia Europejska poczuje presję greckiego społeczeństwa i spuści nieco z pro-oszczędnościowego tonu? Nie minęło nawet 6 miesięcy odkąd nasz lewicowy rząd otrzymał przyzwolenie od większości greckich wyborców, aby przeć do przodu i negocjować.

Dlaczego potrzebują go po raz kolejny? Na pewno nie po to, by móc kontynuować negocjacje. Można by więc podejrzewać, że wynika to z przywiązania do sowieckiej idei równości z poprzedniego stulecia, albo - o czym myślę z przerażeniem - z tego, że władze chcą wykorzystać nasze głosy do opuszczenia strefy Euro. To jest teraz realne pytanie: "tak" czy "nie" dla strefy Euro i dla Unii Europejskiej? Sama myśl o możliwości dobrowolnego opuszczenia Unii napawa mnie złością.

Z europejskiego dobrobytu korzystamy od 1981 roku, oczywiście z lepszymi i gorszymi momentami. Te gorsze momenty to lata tuż po światowym kryzysie ekonomicznym. Tak, cięcia były trudne i tak, każdy grecki obywatel musiał się zmierzyć z nową, brutalną rzeczywistością. Ale byłoby jeszcze gorzej, gdybyśmy wycofali się z gry. Boję się pomyśleć co mogłoby spotkać kraj odcięty od europejskich funduszy i wyrzucony z globalnych rynków finansowych.

Wszyscy znamy realia państw, takich jak Wenezuela czy Argentyna, które starały się radzić sobie same w wielkim świecie globalnej ekonomii. Przykładu nie trzeba zresztą szukać daleko. Pomyślmy tylko o tym, że każdy z nas bez wyjątku odnosi przecież korzyści z rozwoju i osiągnięć technologii. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że nie byłoby to możliwe bez ekonomicznego wzrostu, który zapewnił fundusze na rozwój tych wspaniałych idei oraz rozpowszechnienie osiągnięć technologicznych na całym świecie.

Uśmiecham się za każdym razem, kiedy widzę w social mediach przeciwników tego globalnego systemu ekonomicznego. Mam wtedy ochotę powiedzieć im, że gdyby ten rozwój ekonomiczny nie nastąpił, ich głos nigdy nie dotarłby do tak wielu odbiorców a jedyną przestrzenią komunikacji, do której mieliby dostęp, byłby rynek ich miasta.

Czas, byśmy wszyscy otworzyli oczy i dostrzegli, że ten obrzydliwy incydent, nazywany przez niektórych "referendum", w rzeczywistości jest czymś od niego bardzo odległym. Czymś, co w oczywisty sposób obraża fundamenty demokracji bezpośredniej oraz grecką opinię publiczną, próbując stosować fałszywe argumenty, by osiągnąć od dawna oczekiwany przez niektórych rezultat: destabilizację greckiego społeczeństwa i odejście od UE. Mówimy "tak" dla Unii Europejskiej, "tak" dla przyszłości przeżywanej wspólnie, bez nienawiści i kłamliwych ludzi na czele.