Opodatkujmy przystojnych chłopców

Artykuł opublikowany 18 lutego 2013
Artykuł opublikowany 18 lutego 2013
Według pewnego japońskiego ekonomisty, aby zażegnać kryzys trzeba... opodatkować przystojnych chłopców.

W obecnych czasach, kiedy doskwiera nam zaciskanie pasa, mamy duże zapotrzebowanie na coś wesołego. I już się to coś pojawiło, odkąd japoński ekonomista Takuro Morinaga zaproponował zwiększenie podatku od przystojnych chłopców i zmniejszenie opłat od tych brzydkich. Krótko mówiąc, Morinaga narzeka na wszechmoc atrakcyjnych fizycznie kawalerów z Japonii, którzy nie dość, że są bogaci, to jeszcze zawracają w głowach wszystkim dziewczętom w kraju. To zjawisko stało się tak powszechne, że nawet wymyślono określenie na takich mężczyzn: "ikemen", co jest zbitką słów "iketaru" (jap. pociągający, atrakcyjny) i "men" (ang. mężczyźni). Oto właśnie "przystojni chłopcy" - nowocześni mężczyźni, do których dziewczyny zlatują się jak muchy do miodu.

Nie będziemy tu zrzędzić na temat teorii japońskiego ekonomisty, za to zadamy sobie pytanie: jaki jest odpowiednik "przystojnego chłopca" (a właściwie "ikemen") w językach naszych europejskich sąsiadów? Zacznijmy od Niemców, których metafory stylistyczne bardzo rzadko odwołują się do tradycyjnych kanonów piękna. Bo czy przeciętny cudzoziemiec zrozumie dwuznaczność określenia "geile Sau" (dosł. atrakcyjna dziwka) albo "heißer Feger" (dosł. balet na gorąco), albo "Sahneschnitte" (porcja śmietanki")? Cóż...

I to nie wszystko. Również Polacy starają się wymyślić określenia dla kanonów męskiego piękna, ale podchodzą do sprawy na wesoło. Kiedy jedna dziewczyna wdzięczy się do chłopca, mówiąc na niego "ciacho" (co na angielski można by przetłumaczyć: "cookie"), inna otwarcie nazwie swojego księcia "bananem". Banan, hmmm... Można się w pierwszej chwili zastanawiać, co właściwie młode Polki mają na myśli, jednak to określenie nie wzięło się znikąd. Dawniej banany były w Polsce praktycznie niedostępne i chłopcy musieli je zdobywać na czarnym rynku. W ten sposób banan stał się symbolem spryciarza, faceta, co poradzi sobie w każdej sytuacji. I tak w przybliżeniu mamy polski odpowiednik francuskiego wyrażenia: "t’es à croquer" (tłum. można by cię schrupać).

Ilustracja: (cc) Henning Studte