Panama Papers: między wojną informacyjną a dziennikarstwem śledczym

Artykuł opublikowany 21 czerwca 2016
Artykuł opublikowany 21 czerwca 2016

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Największa ilość danych, jaką dziennikarze mieli kiedykolwiek do dyspozycji: Panama Papers (kwity z Panamy) to 2,6 TB dokumentów dotyczących fikcyjnych firm, w których ważne osobistości z całego świata ulokowały swoje pieniądze. Podczas gdy jedni uznają ujawnienie tego skandalu za klejnot w koronie dziennikarstwa śledczego, inni wątpią w autentyczność tych dokumentów.

Powstanie czwartej władzy w społeczeństwie globalnym ‑ taz, Niemcy

Jak przypuszcza lewicowy dziennik taz, ujawnienie dokumentów, którego dokonał międzynarodowy związek dziennikarzy, może położyć podwaliny pod nową, światową opinię społeczną. „Związek dziennikarzy nie po raz pierwszy ujawnił informacje, ale ich ostatnie dokonanie było prawdopodobnie najbardziej złożonym spośród tych, z którymi dotychczas mieli do czynienia dziennikarze śledczy. Pojedyncze zespoły redakcyjne nigdy nie miałyby możliwości rozszyfrowania tak ogromnych ilości danych w kontekście globalnym. Na szczęście od paru lat dziennikarze znajdują odpowiedź na pytanie, jak mogą przekształcić się w czwartą władzę w społeczeństwie globalnym. Tym bardziej, że trzy pozostałe nie odgrywają większej roli. Nie istnieje taki twór jak państwo światowe, a instytucje, które próbują je symulować na płaszczyźnie ONZ-u lub G20, nie są w stanie kontrolować unikania opodatkowania. (...) Problem rajów podatkowych przynajmniej na kilka dni stał się sprawą, o której mówi cały świat. Opinia publiczna na świecie, która jest nazbyt często sztucznie kreowana, choć na krótką chwilę wyemancypowała się, tym samym potępiając problem i domagając się wyciągnięcia konsekwencji”. (05.04.2016)

Gazety gwarancją dziennikarstwa śledczego ‑ Novi List, Chorwacja

Dziennikarstwo prasowe znajduje się w wyjątkowo ciężkiej sytuacji ekonomicznej, ale bez niego społeczeństwo byłoby znacznie uboższe, twierdzi z przekonaniem liberalno-lewicowy dziennik Novi List. „Osoby objęte dochodzeniem to wysoko postawieni politycy, którzy uroczyście przysięgają zwalczać wszelką korupcję. Oczywiste jest zatem, że historia ta nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie niezależne media. I mimo, że obecnie znajdują się w poważnym kryzysie, to przede wszystkim dziennikarze prasowi brali udział w tej «śledczej pracy stulecia». W ten sposób dowiedli swojego znaczenia. I to wszystko w czasach, w których dziennikarstwo prasowe walczy o przeżycie w obliczu zdigitalizowanego świata, skupionego na gwiazdach i splendorze. Afera ta niesie ze sobą ważne przesłanie dla nas wszystkich: nasi politycy prawdopodobnie przeżyliby w kraju, w którym nie byłoby niezależnych mediów i dziennikarzy, ale kraj taki nie byłby dobrym miejscem dla swoich obywateli”. (05.04.16)

Wycieki też są jednostronne ‑ La Stampa, Włochy

Ujawnianie informacji rzadko służy jedynie dochodzeniu prawdy, twierdzi dziennik La Stampa. „Serdecznie witamy u progu nowej wojny – wojny informacyjnej – którą prowadzi się, wykorzystując wycieki informacji. Afera Panama Papers to doskonała, niezrównana ofensywa, podczas której ujawniono 1500 razy więcej dokumentów niż zrobiło to Wikileaks sześć lat temu. Dlaczego ten gigantyczny wyciek spotkał się z tak ogromnym uznaniem? (...) Niemałe znaczenie odegrało przekonanie, że skoro ujawnienie dokumentów odbyło się bez udziału pośredników, to mają one wyższy stopień czystości, a co za tym idzie, nie służą żadnym ukrytym celom. (...) Tak jednak nie jest. (...) Informatorzy często działają w dobrej wierze i należy im się ochrona, ponieważ mogą być jeszcze przydatni. Jednak do ujawnionych przez nich tajemnic powinno podchodzić się z rozwagą. Mimo że wiarygodność ich doniesień została sprawdzona, to i tak ukazują one tylko jedną stronę medalu. Może jest to dokładnie ta, którą ktoś chciał nam pokazać”. (05.04.16)

Dane mogły być sfałszowane ‑ Duma, Bułgaria

Lewicowy dziennik Duma poddaje w wątpliwość ujawnione dokumenty: „Skąd mamy pewność, że te miliony dokumentów są prawdziwe? Jest to kwestia zaufania, gdyż nie można tego sprawdzić. (...) Mówi się jednak, że w każdym dobrym kłamstwie tkwi ziarno prawdy. Sfałszowanie tak dużej ilości danych jest niemożliwe. Ale z drugiej strony, jeśli ma się odpowiednie umiejętności i wiedzę, to bez trudu można dodać setki e-maili, umów, rachunków i innych pism do ogromnej ilości autentycznych, nieszkodliwych dokumentów. Teoretycznie jest to możliwe. Czy tak się w rzeczywistości stało, czy nie – tego nie wie nikt”. (05.04.16)

__

30 krajów – 300 mediów – 1 przegląd prasy. Przegląd prasy euro|topics przedstawia ważne tematy dotyczące Europy i odzwierciedla różnorodność jej opinii, pomysłów i nastrojów.