Parlament Europejski: Barroso ustępuje demokracji

Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Poprzez nacisk na przewodniczącego Komisji Europejskiej na odłożenie głosowania nad wotum zaufania wobec desygnowanych Komisarzy, Parlament Europejski potwierdził swoją pozycję polityczną. Czy Unia Europejska stanie się w końcu sceną polityczną z prawdziwego zdarzenia?

Barosso został pokonany, koniec przepychanek. Dziś rano, dnia 27 października, desygnowany Przewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Durao Barroso, zwrócił się z prośbą do Parlamentu Europejskiego o odroczenie głosowania nad wotum zaufania wobec jego Komisarzy (pierwotnie miało się ono odbyć się w południe tego samego dnia). W ten sposób Parlament zmusił Barosso do ponownego przemyślenia swoich wyborów: Włoch Buttiglione ze swą fatwą przeciw homoseksualistom (desygnowany na Komisarza Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych); mające sprzeczne interesy Holenderka Neelie Kroes (ochrona konkurencji) i Dunka Mariann Fischer Boel (rolnictwo); Węgier László Kovác (energia) i jego brak kompetencji - to naprawdę zbyt wiele. Parlament zareagował wywołując kryzys instytucjonalny bez precedensu w Unii Europejskiej. Komisja Prodiego chce pełnić swoje funkcje do wygaśnięcia jej mandatu, co przewidywane jest na 1 listopada, lecz brak ku temu podstaw prawnych.

Hiszpańscy, brytyjscy i niemieccy bohaterowie

W braku stabilności, w jaki została wepchnięta Europa utwierdzają nas liczby: według The Guardian, "nie dla Komisji Barroso" zyskałoby 362 głosy, podczas gdy "tak"- 345. Odroczenie głosowania może zatem zostać odczytane wyłącznie jako potwierdzenie sprawności jedynej demokratycznie wybranej instytucji Unii, przy całym szacunku dla czysto politycznych podziałów. Barroso uzyskał poparcie wśród członków Europejskiej Partii Ludowej (EPP) oraz grupy nacjonalistów; przeciwko byli Socjaliści, Zieloni, Komuniści, Rojaliści, i dwie trzecie Sojuszu Liberalno-Demokratycznego. Biorąc pod uwagę konserwatywne podejście Buttiglione do małżeństw homoseksualnych, brak poparcia w Sojuszu nie jest niespodzianką. Podczas głosowania szczególnie wyróżniali się Hiszpanie, Brytyjczycy i niemieccy socjaliści, którzy w ostatnich dniach poddani zostali dużej presji ze strony władz swoich państw (Zapatero, Blaira, Schrödera), aby głosować na Barroso. To oni zostali bohaterami tego dnia: oprzeć się głosowaniu mając na uwadze wyłącznie interes narodowy swojego kraju na rzecz głosowania "politycznego" nie było łatwe.

Spotkamy się 17 listopada

Prawdziwa walka odbyła się nie tyle pomiędzy Komisją a Parlamentem, co pomiędzy logiką partykularnych interesów poszczególnych państw i "duchem" demokracji. Innymi słowy, pomiędzy przywódcami pragnącymi narzucić kandydaturę Barroso – starannie wybranego "kompromisu", który obiecał ograniczenie swojej roli do "bezstronnego rozjemcy" - a Parlamentem, który chce, aby jego głos był słyszany. Dzisiaj Unia Europejska wchodzi w fazę dojrzałości: nie jest już klubem zrzeszającym państwa, lecz prawdziwą sceną polityczną. Dziś w Strasburgu nie triumfował "brak stabilizacji", czego obawiał się Barroso, ale demokratyczne normy, którym wszyscy będą musieli się podporządkować. Dzień ponownego głosowania nad nową Komisją został wyznaczony na 17 listopada.