Paryż, ostatni przystanek Becketta

Artykuł opublikowany 21 listopada 2006
Artykuł opublikowany 21 listopada 2006
Sto lat temu urodził się jeden z pisarzy europejskich, który najlepiej wyraził złe samopoczucie wieku XX. Do końca czerwca 2007 roku Paryż odtwarza całość twórczości Samuela Becketta.

"Najpierw byłem więźniem innych. Później ich opuściłem. Wtedy byłem więźniem samego siebie. Było jeszcze gorzej. Następnie opuściłem samego siebie (Wychodzi.) / Cisza". Te słowa i późniejsza cisza głównego bohatera Eleutherii (1947), pierwszego dzieła teatralnego Samuela Becketta, tworzy rodzaj programu literackiego, do którego autor starał się przybliżać coraz bardziej w ciągłym wysiłku podczas swojej pracy. Wszystko to po to, aby 16 lat po jego śmierci i w stuletnią rocznicę jego narodzin, Paryż zapełnił się przedstawieniami, wystawami i konferencjami ku jego pamięci. Akty i słowa na cześć tego, który napisał Końcówkę (ang. Endgame, fr. Fin de partie) (1955-1957), w którym niewidomy i sparaliżowany bohater, nieruchomy w salonie udzielał reprymendy: "Nie skończyliście? To znaczy, że nie będziecie kończyć? (Nagle wściekły krzyczy) To się nigdy nie skończy! Ale, o czym mogą rozmawiać, o czym mogą jeszcze rozmawiać?"

Słowa, które tego roku słyszano już w paryskich teatrach i które, z pewnościa będzie można jeszcze usłyszeć do czerwca przyszłego roku na Festiwalu Paryż Beckett 2006-2007, który rozpoczął się dwa miesiące temu. Pierwsza tego rodzaju prezentacja kompletu jego dzieł teatralnych jest głównym wydarzeniem obchodów, które obejmują również publiczne czytania jego dzieł, adaptacje muzyczne, rozmowy i projekcję dzieł audiowizualnych. W ten sposób Paryż czci tego, który w 1937 roku zdecydował osiedlić się w tym mieście na stałe; i który, uciekając przed światem, znalazł w Paryżu miejsce, aby pozostać.

Irlandczyk z pochodzenia

Irlandczyk z urodzenia, z bardzo dobra znajomością języka włoskiego, hiszpańskiego i niemieckiego, Samuel Beckett (13 kwietnia 1906-22 września 1989) jest przede wszystkim pisarzem kosmopolitą. Uciekając przed przygnębiającą atmosferą Irlandii, będzie mieszkał w Paryżu i Londynie zanim uda się w podróż po Niemczech. Tam napisze: "Często tak bywa, ja wiedziałem o tym zanim wyruszyłem, że udałem się w tą podróż, aby wyjechać a nie, aby dotrzeć."

Jego wyjazd nie skończy się zanim nie osiądzie ostatecznie w Paryżu w 1937 roku, gdzie wcześniej, pod koniec lat 20., był profesorem Trinity College. Nie dziwi to, gdyż francuska stolica była w wieku XX miejscem spotkań artystów i pisarzy. Picasso, Brancusi, Ionescu, Joyce i Beckett to tylko niektóre nazwiska tych, którym udało się wejść na uniwersytet poprzez pobyt w tej stolicy europejskiej; mieście, które jak żadne inne pozwalało rozwijać sztukę awangardy, która nie była bezpośrednio podporządkowana wpływom politycznym. Beckett stwierdzał scentralizowanie Paryża, kiedy mówił o malarzach Van Velde: "Malarstwo Abrahama i Gerardusa van Velde jest mało znane w Paryżu, to znaczy że jest w ogóle mało znane".

Paryż jako przestrzeń literacka

To właśnie tutaj Beckett, który miał poważne problemy z wydaniem swoich pierwszych powieści, dzięki Czekając na Godota został uznany w 1953 roku za autora prestiżowego. Z jednej strony, miasto dostarcza mu kosmopolitycznej przestrzeni literackiej, z drugiej, pisanie w obcym języku pozwala mu oddalić się znacznie zarówno od liryzmu jak i od stylu pełnego erudycji i wykształconych odniesień, które odziedziczył po Joycie. W poszukiwaniu pisarstwa "bez stylu" przejdzie w ten sposób na pisanie po francusku, języku, w którym zdobędzie uznanie literackie, którego do tej pory mu odmawiano.

Od tego momentu, będzie pisał zamiennie po angielsku i francusku, tłumacząc jednocześnie samemu większość swoich dzieł z jednego języka na inny. Świadczy o tym La darniere bande i Krapp's Last Tape (wersja francuska i angielska tego samego dzieła), jedno z pierwszych przedstawień Festiwalu, które można było zobaczyć w Theatre Athenee de París. W tym przedstawieniu aktor Henry Pillsbury splatając obie wersje za pomocą wideo, prezentuje sztukę dwa razy w dwóch różnych językach.

Kwestionowanie etykietek

Wiele powiedziano na temat Becketta: od określania go mianem pisarza absurdu, które to przyczepiono mu w latach powojennych, do pisarza metafizycznego, który miał rozbudzić istotę języka, poprzez technika minimalistę zaniepokojonego pracą formalną. A to wszystko pomimo nalegań autora, aby go nie interpretować. W ten sposób na przykład, pisał do reżysera Alaina Schneidera: "Moja sztuka jest kwestią podstawowych dźwięków (nie żartuję) emitowanych w najbardziej kompletnej formie i nie akceptuję odpowiedzialności za coś więcej. Jeśli ludzie chcą przekazywać sobie ból głowy za pomocą dźwięków harmonicznych to ich sprawa i niech sami zapewnią sobie aspirynę."

W każdym razie, określeniem, które najsilniej zakorzeniło się w świadomości ludzi jest "pisarz absurdu". Alain Badiou, który weźmie udział w konferencjach w Paryżu, potwierdza to: "Potrzebowałem wielu lat, aby wyzbyć się tego stereotypu i brać Becketta dosłownie". Paryskie konferencje bez wątpienia pozwolą na nowo przejrzeć te rozprawy.

Paryż upamiętni w ten sposób dzieła autora, który ze swojego dorobku literackiego uczynił nieprzerwany wysiłek, aby ukazać, za pomocą słów, ich wyczerpanie. Paradoksalny wysiłek kogoś, kto swoim pisarstwem chciał wyrazić, że "nie ma nic do wyrażenia, nic, czym można by to wyrazić, nic skąd to wyrazić i żadnej władzy, aby to wyrazić, żadnego pragnienia wyrażenia tego, a wszystko to z obowiązku wyrażania."

Od wiosny festiwale i akty upamiętniające miały miejsce na całym świecie. Dla spóźnialskich, w Paryżu Festiwal Paryż Beckett 2006-2007 będzie przedłużony do czerwca 2007 roku.