Paryż wolny od śmieci – zielona krucjata na ulicach miasta

Artykuł opublikowany 20 maja 2017
Artykuł opublikowany 20 maja 2017

Po podpisaniu porozumienia paryskiego na konferencji w grudniu 2015 roku, Paryż wypowiedział wojnę zmianom klimatycznym. Stolica Francji ma jednak jeden z najgorszych wskaźników recyklingu w Europie. Dlatego w paryskim ratuszu przygotowano ambitny plan mający uczynić z miasta jedną z najbardziej „zielonych” stolic na świecie w przeciągu zaledwie 4 lat. 

Mer Paryża Anne Hidalgo prowadzi „zieloną krucjatę” odkąd doszła do władzy w kwietniu 2014. Chce się zaprezentować 2 milionom Paryżan (12 milionom wliczając całą metropolię) jako zwolenniczka reformy miejskiego systemu zarządzania odpadami. Po udanej organizacji konferencji klimatycznej w grudniu 2015 roku paryskie władze rozpoczęły kampanię mającą sprawić, że Paryż do 2020 roku zrealizuje program „zero odpadów”.

Plan jest naprawdę ambitny. Według słów Léona Garaix, doradcy Mao Peninou odpowiedzialnego w ratuszu za zarządzanie odpadami, Paryżanie produkują 5 milionów ton odpadów rocznie. Lwia część tych odpadów trafia do spalarni mimo tego, że 80% z nich nadaje się do recyklingu. – Naszym pierwszym celem jest, aby połowa z tych 80% (…) trafiała do żółtych i białych pojemników – mów Garaix. Do takich bowiem pojemników wrzuca się w Paryżu odpady przeznaczone do recyklingu.

Jak tego dokonać? Wdrażany przez ratusz program ma trwać cztery lata. W mieście pojawi się więcej odpowiednich pojemników i zostanie zorganizowana „wielka kampania informacyjna”. Paryżanie będą informowani, jak należy segregować odpady, w tym także te organiczne – to dla nich nowość. Chcemy zmniejszyć o połowę ilość odpadów wrzucanych do pojemników zielonych, przeznaczonych na odpady mieszane, i rozdysponować ją między pojemniki białe i żółte – tłumaczy Garaix. Do wzrostu wskaźników recyklingu przyczyni się również zbiórka ok. 15-20% odpadów biologicznych systemem „od drzwi do drzwi”. Administracja Anne Hidalgo planowała do końca 2016 roku wdrożyć system wywozu odpadów biologicznych z przeznaczeniem na kompost w dzielnicach drugiej i dwunastej.

Francuske stowarzyszenie Collectif 3R, zajmujące się ochroną środowiska, jest zadowolone z wdrożenia programu, który uważa za „wielki krok naprzód”. Jednocześnie zwraca uwagę na to, jak ważna będzie odpowiednia kampania informacyjna. – Jeśli nikt nie wytłumaczy mieszkańcom co robią źle na przykład kiedy wrzucają plastikową torbę do śmietnika, to jest mała szansa, że przestaną to robić – wyjaśnia Anne Connan z Collectif 3R. – We Frankfurcie działał system zbierania odpadów biologicznych „od drzwi do drzwi”, ale odpady były wywożone raz na tydzień. (…) System został więc zarzucony, bo nikt nie chciał trzymać śmieci w domu przez tyle czasu. My też musimy bardzo rozważnie wdrażać nowy program, aby nie popełniać podobnych błędów – dodaje Anne.

Być jak Mediolan

Stowarzyszenie przytacza sukcesy podobnych inicjatyw od wielu lat podejmowanych w miastach takich jak amerykańskie San Francisco czy włoski Mediolan, gdzie aby przekonać mieszkańców do segregowania odpadów, wprowadzono specjalny system grzywien. – Jeśli znajdziemy pojemnik z nieodpowiednią zawartością, to szukamy właściciela i informujemy go o zaistniałej sytuacji. Jeśli po kilku takich upomnieniach sytuacja nadal się powtarza, to nakładamy grzywnę.

Władze miasta również podkreślają znaczenie tego typu akcji. – W Mediolanie, który miał [wskaźnik recyklingu] równie przeciętny jak Paryż, zaczęto segregować odpady [organiczne]. Spowodowało to poprawę sytuacji również w przypadku innych rodzajów odpadów – mówi Léon Garaix. – W ciągu zaledwie kilku lat wskaźnik podskoczył, z 20% aż do 50%. To ogromny sukces. Powinniśmy celować w podobny wynik – podkreśla.

Chociaż stowarzyszenie Collectif 3R jest zadowolone z działań władz i uważa je za krok w dobrym kierunku na drodze do „zielonego” Paryża, aktywiści mają również pewne zastrzeżenia. Anne Connan zwraca uwagę na fakt, że program nie obejmuje wszystkich mieszkańców. Mimo to skala przedsięwzięcia robi wrażenie, ponieważ odpady organiczne stanowią 25% wszystkich odpadów produkowanych w Paryżu. Tylko połowa z producentów tych odpadów to osoby indywidualne, reszta to sklepy, szkoły, szpitale czy wielkie firmy. Ta druga grupa jest już objęta uchwałą z 2009 przewidującą stopniową reformę systemu zarządzania odpadami.

Problemem przy wywozie śmieci „od drzwi do drzwi” jest fakt, że odpady należy wywozić jak najczęściej – zwraca uwagę aktywistka. – Poza tym pojemniki na odpady organiczne muszą być okrągłe i dlatego trzeba je czyścić osobno – wyjaśnia, dodając, że najlepiej byłoby też oddzielać odpady suche od mokrych.

Aby rozwiązać niektóre z tych problemów, władze Paryża mają zamiar promować nieobowiązkowy na razie recykling umieszczając na ulicach miasta specjalne pojemniki „Trilib”, do których można wrzucać szkło, papier, plastik i odzież. Do 2016 w Paryżu była tylko niewielka liczba pojemników na szkło i odzież.

Alternatywny program

Stowarzyszenie Collectif 3R nie porzuca jednak swoich stałych celów i proponuje dokonanie radykalnych zmian w miejskim gospodarowaniu odpadami, w tym całkowitą rezygnację ze spalania śmieci.

– Spalanie odpadów jest przeszkodą dla recyklingu. Według Syctom [metropolitarna agencja zarządzania odpadami – red.] mamy śmiesznie niski wskaźnik recyklingu. Wynosi on około 10%, czyli jest na poziomie Marsylii – mówi z niezadowoleniem Connan. – Mamy spore opóźnienie – dodaje. Zamiast modernizacji spalarni w Ivry na południe od Paryża, przeciwko której ekolodzy zawzięcie protestują od ponad roku, stowarzyszenie proponuje alternatywny program o nazwie Plan B'om.

– Obejmuje swoim zasięgiem wszystkich mieszkańców i opiera się na założeniu, że zamiast wydawać pieniądze na rozbudowę spalarni, możemy wprowadzić kilka prostych rozwiązań wypróbowanych w innych miastach Francji oraz za granicą – wyjaśnia aktywistka. – Nie jest to program w rodzaju „zero odpadów”, jest za to rozsądny i realistyczny. Nie da się w Paryżu w ciągu dziesięciu lat przejść od wskaźnika recyklingu 10% do 65% [taki wzrost przewiduje uchwała o przekształceniu systemu energetycznego]. Nasz plan zakłada osiągnięcie 35%, co jest niezłym wynikiem, a przede wszystkim możliwym do zrealizowania.

Anne Connan przyznaje, że na początku program wymagałby znacznych inwestycji, które jednak zwróciłyby się długoterminowo. – Na początku trzeba będzie trochę zainwestować, [kupić] specjalne śmieciarki, postawić pojemniki i zorganizować wywóz różnych rodzajów odpadów oddzielnie. Ale później, i to bardzo szybko, linia na wykresie zmieni kierunek i wszystko będzie coraz tańsze – mówi. Według szacunków program wymagałby początkowej inwestycji w wysokości 200 milionów euro, czyli mniej, niż rozbudowa spalarni w Ivry, mająca według Connan kosztować około 500 milionów euro.

Léon Garaix zaprzecza, jakoby program Hidalgo miał uderzać w spalarnie. Przyznaje jednak, że wraz ze wzrostem wskaźnika recyklingu, ilość spalanych odpadów będzie coraz mniejsza.

Wojna o spalarnie w Ivry rozgrywa się na wielu frontach. Wydaje się, że na tę chwilę to aktywiści mają przewagę. Na obradach władz miejscowości 20 października 2016 radni zagłosowali przeciwko modernizacji spalarni i zaproponowali wdrożenie alternatywnego projektu, który „nie przewidywałby spalania śmieci i umożliwiłby odpowiednie oraz wydajne zarządzanie naszymi odpadami, także z punktu widzenia ochrony środowiska” – ogłosiło stowarzyszenie Collectif 3R. – To głosowanie może być punktem zwrotnym w trwającej już od ponad 10 lat batalii o rozbudowę spalarni – mówi Anna Connan, która przyklasnęła decyzji radnych.

Inicjatywy zwykłych ludzi

„Zielona krucjata” nie jest prowadzona tylko zza biurek urzędników. Doświadczyć jej można także bezpośrednio na ulicach Paryża. Przykładem jest inicjatywa mieszkańców trzynastej dzielnicy na południowym-wschodzie miasta, gdzie w czerwcu 2015 otworzono pierwszy ośrodek przetwarzania kompostu, zarządzany przez samych mieszkańców.

Według Isabelle Moréteau, jednej z osób zarządzających ośrodkiem, początki inicjatywy nie były wcale łatwe. Najpierw planowano zbierać odpady systemem „od drzwi do drzwi” - na drodze stanęły jednak kwestie prawne. Ostatecznie zdecydowano się na system oparty na dobrowolnym uczestnictwie mieszkańców. Zwykle udaje się zebrać około półtorej tony odpadów miesięcznie, dostarczanych do ośrodka przez około 200 zaangażowanych.

– Jesteśmy ofiarami własnego sukcesu – dodaje wesoło Isabelle, rzucając okiem na dwójkę swoich dzieci, które zwykle pomagają jej w dostarczaniu odpadów do ośrodka. – Szybko okazało się, że jest bardzo dużo chętnych do pomocy i wykorzystujemy nasze możliwości w stu procentach. Bardzo mnie cieszy, że ludzie tak ochoczo przychodzą i pomagają.

Stowarzyszenie J'aime le Vert prowadzące podobną inicjatywę w Alfortville na wschodzie Paryża zajmuje się nadzorowaniem projektu przez pierwsze dwa lata funkcjonowania. – Już wkrótce i tutaj powstanie podobne stowarzyszenie [w trzynastej dzielnicy], które przejmie na stałe opiekę nad naszym projektem – mówi Damien Hubron, prezes J'aime le Vert.

Budowa ośrodka kosztowała 8 tysięcy euro i została sfinansowana wspólnie przez Syctom, Urząd Miasta Paryża, kilka regionalnych funduszy i kampanię crowdfundingową. – Ośrodek znajduje się na terenie zakładu karnego. Zbudowaliśmy go wszyscy razem w ciągu tylko jednego dnia, w czerwcu 2015 roku – wspomina zadowolona Isabelle.

Po prawie dwóch latach teren ośrodka przekształcił się w miejsce spotkań. Odbywają się tu różne lokalne wydarzenia, dzięki którym udało się ożywić życie towarzyskie w dzielnicy. Wszystko to jest efektem żmudnej pracy, miesięcy zbierania podpisów, demonstracji przed ratuszem oraz determinacji i przekonania, że wspólnymi siłami można stworzyć „zieloną” społeczność pełną poszanowania dla naturalnego środowiska.

---

Artykuł przygotowany przez paryski oddział Cafébabel - La Parisienne.