Pielgrzymując na koniec świata - droga św. Jakuba

Artykuł opublikowany 21 października 2010
Artykuł opublikowany 21 października 2010
Ponad 140.000 osób z całego świata pielgrzymowało w roku 2009 drogą św. Jakuba do Santiago de Compostela (Hiszpania), gdzie ma znajdować się grób św. Jakuba Większego Apostoła. Co najmniej 14.000 pielgrzymów pochodziło z Niemiec, wśród nich Klara Glockel (22) oraz Felix Wenzel (23).

"Hape" dał decydujący impuls

Wiosną 2009 Klara Gockel zaczęła myśleć o wycieczce. To, że celem jej podróży stało się Santiago de Compostela, a nie urlop w hotelu na Majorce, zawdzięcza głównie brakowi gotówki. Klara przeczytała również przez przypadek książkę, którą mają na regałach miliony Niemców: „Ich bin dann mal weg”. W książce niemiecki komik Hape Kerkeling opisuje własną podróż drogą św. Jakuba. "Na samym początku chciałam pójść sama" - mówi studentka medycyny z Herne. Nie musiała jednak, ponieważ Felix Wenzel (jego pierwsza reakcja: „zwariowałaś?"), stary kolega ze szkoły i pielęgniarz, dał się szybko przekonać. Wspólnie wertowali przewodniki, przyswajali (bardzo) podstawowe zwroty po hiszpańsku i przyłączali się do grup pielgrzymów na portalu StudiVZ. Patrząc wstecz, oboje stwierdzają z rozbawieniem: "Byliśmy nawet zbyt profesjonalni. W trakcie drogi spotykaliśmy ludzi, którzy pielgrzymowali boso". Tak dużo cierpienia nie trzeba sobie zadawać, tych dwoje mieszkańców Herne postawiło nie tylko na dobre obuwie ale też na chusteczki nawilżane dla dzieci. Te ostatnie można kupić w każdym supermarkecie. Mają one niesamowitą wartość, ponieważ można nimi umyć nie tylko siebie samego, ale i każdą możliwą rzecz.

24 km w trakcie dnia, 7 dni w tygodniu, przez 6 tygodni.

ewentualnie zainwestoeać jak najmniej i przerabiać w drodze W sierpniu 2009 roku rozpoczęli podróż głównym szlakiem Campino Francés, którego 800 km prowadzi od Pirenejów przez północną Hiszpanię. Na przebycie trasy od Saint Jean Pied de Port aż do Santiago de Compostela potrzebowali ponad 6 tygodni, każdego dnia przebywali średnio 24 km. Czy mieli dni przerwy? Nie, ale mimo dobrych butów musiało się codziennie odbyć "wieczorne namaszczenie". Klara nazwała tak czynność kremowania rannych miejsc. Co pielgrzym to inne rozwiązanie. Jeden wyłamał obcasy z za małych butów. Spotkania z innymi ludźmi wywarło na nich największe wrażenie. Czasami trzeba było odstąpić ciężko wywalczone miejsce do spania, w tylnej części jakiegoś podwójnego łóżka w przepełnionej sali schroniska, pewnej starszej, natarczywej damie niemieckiego pochodzenia. Miłe spotkania także się zdarzały, na przykład kiedy natrafili na starszego pana z Holandii, który pielgrzymował z wnuczkiem. Felix podsumował: „Wśród pielgrzymów nigdy nie jesteś samotny”.

Więcej o Camino de Santiago na Blogu Aktywnego Studenta 

Efekt pielgrzyma czyli docenianie małych rzeczy

Ani u Klary ani u Felixa wiara nie była decydującą przyczyną skłaniającą ich do wyruszenia w podróż drogą św. Jakuba. Chcieli oni bardziej sprawdzić samych siebie, ile są w stanie wytrzymać, wyjaśnia Klara: „Najważniejszym było, żeby mieć cel przed oczami”. W trakcie podróży szybko traci się kontakt z rzeczywistością, ale odnajduje się własną drogę. Klarze i Felixowi bardzo się to podobało - ich rodzicom raczej nie do końca. „Moja mama powiesiła sobie mapę i zaznaczała na niej małą flagą miejsca, z których się odzywaliśmy”, opowiada Felix. „Czasami zdarzało się nam zapomnieć zadzwonić. Kiedy przyjechałem do domu i zobaczyłem brakujące flagi zauważyłem dopiero, jak długo tak naprawdę nie dawaliśmy znaku życia”.

W trakcie tych 6 tygodni pielgrzymki Klarze niczego nie brakowało. Zgoda, od czasu do czasu nie żałowała sobie normalniej Coli zamiast zwykłej wody mineralnej. Prawdziwy ręcznik byłby czasami mile widziany, zamiast ciągłego używania nawilżanych chusteczek. "Efekt pielgrzyma" jak i docenianie małych rzeczy nie trwa jednak długo. Klara: „Co wieczór cieszyłam się na prysznic i myślałam, jak to w domu będę szczęśliwa, kiedy będę się mogła wytrzeć się prawdziwym ręcznikiem. Ale kiedy wszystko już minie, po powrocie zapomina się o niedogodnościach”.

Na koniec świata

Po 6 tygodniach pieszej pielgrzymki, spania w ogromnych salach i codziennych „namaszczeniach”, Klara uważała na samym początku, że Santiago nie jest takie powalające: „Padało, a poza tym już wcześniej postanowiliśmy, że pójdziemy jeszcze dalej, aż na koniec świata”. Przylądek Finisterre, czyli koniec świata, jest oddalony od Santiago o 90 km. Dopiero tutaj oboje poczuli, że dali sobie radę: „Koniec był szaleństwem”, tak uważa Felix, „ faktycznie już dalej nie można iść. Przed nami było tylko morze i zachód słońca, niepowtarzalne przeżycie”.

Zainspirowani? Kilka wskazówek dla przyszłych pielgrzymów

Fot. ©Klara Gockel i Felix Wenzel