"Piersi Mniszek" między sacrum i profanum jest ... krem!

Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2010
Artykuł opublikowany 20 sierpnia 2010
Przy pierwszym kęsie na pewno nie przyjdzie ci do głowy, że są to sutki, ponieważ rzadkością jest zobaczyć wszystkie trzy na raz. Jednak nazwa tej słodkiej specjalności regionalnej kuchni włoskiej nie pozostawia wątpliwości: „Sise delle Monache” - 'Piersi Mniszek'.

Bluźniercze fantazje zostawmy na boku, już samo skosztowanie to cud dla podniebienia i nastroju. Szkoda tylko, że jedynym sposobem, aby to zrobić, jest wyjazd w góry Abruzji, do Guardiagrele, gdzie tylko dwie cukiernie, które dzielą szeregi smakoszy po dwóch przeciwnych stronach, znają proste, ale kluczowe tajniki procesu, który kończy się rozprowadzeniem kremu pomiędzy piersiami i "biustonoszem" z ciasta biszkoptowego.

Dlaczego jednak mniszki powinny mieć trzy piersi? Jeśli, jak ja, po prostu nie macie ochoty wybrać się do klasztoru, aby samemu to zweryfikować, zaufajcie jednej z tych hipotez. Okazuje się bowiem, że zwykłe zakonnice między piersiami umieszczają piłeczkę z tkaniny, aby piersi były mniej widoczne a ich kształt bardziej jednorodny.

Wiele osób uważa jednak, że nazwa ciasta wynika z faktu, że to właśnie siostry należące do zakonu Klarysek upiekły je po raz pierwszy. Nie wspominajcie o tym Giuseppe Palmerio, to szef kuchni, któremu wyjawiony został sekretny przepis na tę specjał z 1884 r. Nazwał to ciasto "Tre Monti" - 'Trzy góry', w hołdzie dla trzech szczytów Maiella, pod którymi położone jest miasteczko Guardiagrele. To właściwie poeta, który pisał dialektem Modesto della Porta, zmienił nazwę na "SISE delle Monache”, kiedy pewnego ranka, po przebudzeniu się, był pod wrażeniem szczerości i „niewinnej” świeżości tych szczytów.

W Guardiagrele kolejka na zewnątrz cukierni jest ogromna, zwłaszcza w niedzielę, wszyscy jednak uzbrojeni są w cierpliwość. Po długim oczekiwaniu, można kosztować "sise", świeżo upieczone i posypane cukrem pudrem, który nieuchronnie spadnie wam na ubranie.

Jeśli nie możecie pojechać do Abruzji, spróbujcie zrobić je sami:

Ubijcie pianę z białek 12 jaj z 200 g cukru pudru, a następnie zróbcie to samo z żółtkami i 100 g cukru. Połączcie wszystko mieszając bardzo powoli, od dołu do góry. Następnie dodajcie 200 g przesianej mąki i 100 g skrobi ziemniaczanej. Na blaszce za pomocą szprycy kuchennej stwórzcie szereg składający się z rozmieszczonych blisko siebie trzech piramid. Piec 10-15 minut w temp. 210 stopni. Zostawcie do ostygnięcia, zdejmijcie górną część, pokryjcie kremem i przykryjcie. Na koniec posypcie cukrem pudrem.

Zdj.: Jedynka©  traboccoblu/flickr;  © benleto/flickr