Piłka nożna, stringi i wysokie obcasy

Artykuł opublikowany 2 lipca 2012
Artykuł opublikowany 2 lipca 2012
Hordy kibiców vs stringi i wysokie obcasy? Między piłką nożną i prostytucją istnieje jakiś magnez. Każde mistrzostwa mają swój zestaw usług seksualnych. W Polsce, która wraz z Ukrainą organizuje Euro 2012, turystyka seksualna kwitnie. Między czerwcem a lipcem wyczekiwano tam rekordów świata prostytucji. Legalnie, tanio i opłacalnie: podnieceni fani piłki nożnej już zacierają ręce.

„Może byś z nami poćwiczył kondycję przed meczem?” Seksowna pozycja, wypięte pośladki, zalotne spojrzenie - „dziewczyny Euro” uwodzą klienta. Nagie piersi, skąpa bielizna i piłka nożna w dłoni spoglądają na kibica z ulotek. Tak oto prezentuje się agresywny marketing skierowany do fanów futbolu. Zostawcie przez dobrą godzinę zaparkowany samochód na jednej z warszawskich ulic: zostanie natychmiast udekorowany w sposób jak najbardziej frywolny. Takie nagabywanie reklamami pubów ze striptizem i masaży z finałem w ustach rzadko można spotkać gdzie indziej. Pięć tygodni przed mistrzostwami Europy biura turystyki seksualnej jadą na pełnym gazie. Prostytucja już się przygotowuje w miastach goszczących Euro: w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku. W internecie defilują ogłoszenia dziewczyn z głową miedzy nogami, najtańsze na „od zaraz, pół godziny 20 euro, godzina 25 euro”.

Klienci takich stron internetowych już się ślinią. Istny Ebay usług seksualnych z dodatkiem w postaci porad praktycznych. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem Euro już rezerwuje się miejsca w klubach lub dziewczyny ze zdjęć w katalogach, według preferencji: wiek, rozmiar miseczki, co dziwniejsze usługi dodatkowe. Czasem nawet można trafić na wątpliwej klasy komentarze dotyczące czyichś wyborów:

„Trzeba przyznać, że tam wszystko kusi: przydrożne night kluby, agencje w centrach miast, piękne dziewczyny. Wchodzę do night klubu i natychmiast śliczna dziewczyna proponuje mi kartę drinków. Bardzo ciepłe przyjęcie i ceny niemożliwie niskie (jak wszędzie w tym kraju). Następnie przechodzimy do konkretów”. Powyższy komentarz, podpisany „łechtacz”, pochodzi z forum „seksualność” na Doctissimo.

Poza mistrzostwami w piłce nożnej, Polska jest jedną ze sprawdzonych destynacji seksualnych. Prostytutki oczekujące na większą liczbę klientów podczas Euro mają karnety już wypełnione zachodnioeuropejskimi nazwiskami. Samolotem czy też autokarem, organizatorzy wycieczek wyspecjalizowali się w turystyce seksualnej do wschodniej Europy. Polskie night kluby są podobno wysoko cenione przez Włochów, Anglików, i Skandynawów. Gabriela oferuje swoje usługi w Łodzi, jej klienci to między innymi mężczyźni z zachodu. Nawet poza mistrzostwami, Polska jest ulubionym krajem zachodnioeuropejskich klientów. Codziennie przybywają samoloty z Włochami przyzwyczajonymi do lokalnego życia nocnego. Anglicy jeżdżą raczej do Krakowa, jeśli chodzi o Gdańsk, tam zwłaszcza można spotkać Skandynawów" – czytamy zwierzenia opublikowane przez Newsweek w artykule z 30 stycznia 2012.

„Ten kraj jest niesamowity jeśli chodzi o ceny, jak najbardziej polecam!” W internecie klienci wychwalają zalety polskiej prostytutki: towarzyska, niedroga, przystępna, miła. Wszystko się kręci wokół tego tematu, z precyzjami odnośnie ceny: 80 do 100 za pół godziny (20-25 euro), godzinna usługa w pokoju hotelowym od 100 do 300złotych; 25 euro za nowicjuszkę, wyższa szkoła jazdy za 70. Ceny są zupełnie inne! Podczas gdy we Francji trzeba liczyć 30 euro za seks oralny, minimum 80 za godzinę w syfiastym hotelu i 200 do 300 euro za godzinę z dziewczyną - wylicza „Wielki błękit” na forum „Seksualność” na portalu Doctissimo. Polska jest więc dla tych klientów od 4 do 8 razy tańsza. I ryzyko mniejsze niż gdzie indziej, gdyż polska prostytucja jest w 100% legalna.

Przemysł usług seksualnych pojął tę właściwość „made in Poland” - zawody sportowe wysokiego szczebla oznaczają przybycie tłumu kibiców czyli potencjalnych klientów do złapania na przynętę. Agencje „towarzyskie”- jak się je nazywa w Polsce - i kluby organizują się aby sprostać wymaganiom Euro 2012. Sonia, młoda dziewczyna pracująca w jednej z poznańskich agencji: „Tak, przygotowujemy się. Żadna z nas nie przewiduje wakacji czy absencji podczas Euro. Można zarobić o wiele więcej w krótszym czasie. Będziemy nawet mogły pozwolić sobie na niewielkie podwyżki stawek”. Kibic piłki nożnej będzie więc dobrym jeleniem do oskubania? Nic pewnego, w obliczu reputacji Polski jako tanizny. Prostytutki liczą na to, że nadrobią zwłaszcza na ilości. Tak jak Sabina z agencji towarzyskiej: „W Gdańsku będą mecze, na które przyjadą Szwedzi i Niemcy; to oznacza, że nastawiamy się na rekordowe zarobki”. Gabriela z koleżanką mogą liczyć na średnio 5 do 6 tys. miesięcznie (1200 - 1400euro). „Wystarcza na codzienne potrzeby, ale nic się nie odłoży. Więc w czerwcu nie będziemy się obijać. Mam nadzieję, że co najmniej potroimy zarobki” - zwierza się Newsweekowi Polska. Dla porównania, wg GUS - centralnego biura statystyk w Polsce, pensja przeciętnego Polaka wynosiła 3399złotych (804 euro) w 2011. Od pierwszego stycznia płaca minimalna wynosi 1500 złotych (355euro).

Inaczej wygląda to z punktu widzenia społeczeństwa. Rodzi się niepokój o konsekwencje takiego zalania ulic przez testosteron. Joanna Garnier z fundacji La Strada wypowiada się za wszystkich: „Bardziej niż problemy związane z prostytucją niepokoi nas zagadnienie bezpieczeństwa kobiet w ogóle. Będzie mnóstwo ludzi, lejący się alkohol i mężczyźni nastawieni na sex. Kobiety mogą być zaczepiane na ulicach, nawoływane, może nawet obmacywane. Obawiamy się gwałtów i stosunków wymuszonych”.

Fot.: główna (cc) Camera viva/flickr); w tekście: Dean Ayres/flickr