Plan

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Rada Europy postanowiła zrobić roczną przerwę w procesie ratyfikacji Traktatu Konstytucyjnego. Tym oto sposobem, raz jeszcze, odroczono realizację planu D, na który Europa czeka od 15 lat.

Wydaje się, że 16 czerwca ubiegłego roku na kolacji Rady Europy podano zbyt mocne wino, bo decyzja o zawieszeniu procesu ratyfikacji Konstytucji Europejskiej nie jest do końca zrozumiała. Szczególnie po «non» Francuzów, «nee» Holendrów i «poczekajmy i zobaczmy, co się stanie» Brytyjczyków.

Wyborcy nie chcą takiej Europy

Ale to nie koniec nieścisłości, gdyż szefowie rządów zdecydowali się zawiesić prace nad konstytucją i dać sobie „chwilę do zastanowienia”. Przerwa ma trwać rok, ale w praktyce nie będzie respektowana, bo inne państwa, poczynając od Luksemburgu, mają zamiar przeprowadzić referenda konstytucyjne. Obecnie urzędujący premier Luksemburga, Jean-Claude Juncker 10 lipca ubiegłego roku opowiedział się za Konstytucją.

W rzeczywistości UE nie potrzebuje przerwy, ponieważ stoi w miejscu. Po szczycie w Maastricht w 1992 r., na którym podjęto szereg istotnych decyzji takich jak: euro, PESC (Wspólna Polityka Zagraniczna) czy współpraca sądownicza, Europa wkroczyła w okres stagnacji. Podczas gdy reszta świata czyni postępy, Europa pogłębia się w kryzysie demograficznym, ekonomicznym i socjalnym. Ostatni szczyt w Brukseli nie potrafił zażegnać tego kryzysu, gdyż nie osiągnięto żadnego rozwiązania w sprawie budżetu europejskiego 2007-2013. Taka sytuacja wywołuje zrozumiałe uczucie wstydu.

Najprostsze uzasadnienie polegałoby na usprawiedliwieniu się wolą ludu: „wyborcy nie są gotowi na krok do przodu”. Byłby to jednak fałszywy argument, bo Francuzi i Holendrzy nie powiedzieli „nie” Unii jako projektowi na przyszłość, ale sprzeciwili się Unii, która ma problemy z wejściem w XXI w.

Zgromadzenie konstytucyjne

W tym celu pezydent Juncker proponuje plan D, nie dla Dialogu i Debaty, ale dla Demokracji .Urny wyborcze mają pomóc Unii Europejskiej w odbudowaniu zaufania jej obywateli. Wyborcy chcą Unii, która będzie ich reprezentować; należy zatem zastosować rozwiązanie, którego nie wysuwa Juncker, ale które wydaje się najbardziej oczywiste tzn. rozpisać wybory do prawdziwego Zgromadzenia Konstytucyjnego. Zgromadzenie będzie miało na celu zredagowanie tekst prawdziwej konstytucji europejskiej. Członkowie Zgromadzenia będą wyłaniani w wyniku wyborów i będą musieli przeprowadzić kampanię, w której przedstawią swoją wizję Europy. Taka kampania byłaby ożywiana przez ruchy polityczne i media międzynarodowe. Tekst ustawy byłby poddany ratyfikacji przez referendum, które odbyłoby się tego samego dnia we wszystkich krajach.

Oto projekt planu D, który byłby w stanie spełnić potrójny wymóg dialogu, dyskusji i demokracji, czego domaga się większość Europejczyków. Takie rozwiązanie pozwoliłoby Unii Europejskiej wyswobodzić się spod wpływu dyplomacji narodowych, które w czasie każdego szczytu ujawniają w pełnym świetle istniejące między nimi różnice zdań. Aby wyjść z impasu Europa musi wyrażać chęć pójścia do przodu.