Po zawodach

Artykuł opublikowany 13 września 2007
Artykuł opublikowany 13 września 2007

1 września minęło 120 dni od utworzenia trójki złożonej z dyplomaty rosyjskiego, amerykańskiego i z Unii Europejskiej, w celu dojścia do porozumienia w sprawie Kosowa. Jeśli to się nie uda, może być zbyt późno na rozwiązanie pokojowe. Istniej plany podziału prowincji bałkańskiej nadzorowanej przez NATO na dwie części, lub, co gorsza, ogłoszenie niepodległości przez część mieszkańców, co mogłoby doprowadzić do wojny domowej i, być może, starć między Rosją i Zachodem na poziomie bardziej niż dyplomatycznym.

Jest takie hiszpańskie powiedzonko używane z pewną złośliwością, gdy kobieta zwleka z posiadaniem dzieci: se les va a pasar el arroz, "przypali im się ryż". Określa ono sytuacjęnie do naprawienia. Data 1 stycznia zbliża się i jest możliwe, że tych, którzy przeżyli wojnę domową na Bałkanach ogarnie w Torschlusspanik, "strach przed zamykającymi się drzwiami", jak mówią Niemcy, także w takich sytuacjach, w których ktoś powinien zrealizować swoje cele lub spełnić pewne zobowiązania i nie robi tego. W tej kwestii Hiszpanie są aż nadgorliwi w swej katolickiej tradycji i wykrzykują - z większą lubością niż się powinno - se va a quedar para vestir santos, "zostanie ubierać świętych".

Tym, czego boją się Brytyjczycy, którzy narodzili się by sprzedawać i handlować, jest "zostać na półce" (the fear to be left on the shelf), niczym książki których nikt nie kupuje.