Poeci uliczni: miasto w wersach

Artykuł opublikowany 28 sierpnia 2015
Artykuł opublikowany 28 sierpnia 2015

Muzyka, taniec, malarstwo. A może porozmawiamy o poezji? Jednak nie o poezji tradycyjnej, a o nowej formie ekspresji literackiej. Mowa tutaj o ulicznych poetach, którzy należą do ruchu Street Art lat 90., o graffiti miejskim jako pewnym rodzaju poezji.

Bardzo często używamy słowa „uliczny" do opisu śpiewaków prezentujących swoją muzykę na ulicy i tancerzy pokazujących swoje choreografie przechodniom w zamian za drobne wsparcie pieniężne. Nie brakuje też malarzy, którzy na chodnikach otwierają swoje efemeryczne galerie sztuki. Jednak co myśleć, kiedy słyszymy o ulicznych poetach? Czy można być poetą pomiędzy budynkami na chodnikach? Czy ten styl życia przełamuje tradycyjny stereotyp poetów piszących gęsim piórem na starym pergaminie? Czy ci poeci należą do niszy „Street Style" czy raczej „Street Art", który pojawił się w latach 90.?

Teraz chciałabym opowiedzieć wam o „Acción Poética" („Akcji Poetyckiej", red.), czyli o miejskim ruchu literackim, w skład którego wchodzi wielu ulicznych poetów, a ich celem jest zmiana szarego miasta. Idea przyświecająca ruchowi polega na wypisywaniu przekazów poetyckich na murach. Założyciel „Acción Poética" Armando Alanis Pulido rozpoczął udostępnianie przekazów w 1996 roku w Monterrey (Meksyk). Od tego czasu Armando zapisał poezją już ponad 7 000 murów w swoim rodzinnym mieście i został za to nagrodzony przy wielu okazjach. Otrzymał np. Nagrodę Universidad Autónoma de Nuevo León w dziedzinie sztuki (2005) oraz Narodową Nagrodę im. Ubaldo Ramosa (1998).

Treść wersów to głównie przemyślenia na temat miłości, czy też głębokie optymistyczne wersy wymyślone przez samych członków ruchu. Jednak często pojawiają się też cytaty słynnych pisarzy, takich jak Octavio Paz czy Jaime Sabines. Ogólnie cały proces polega na wypisywaniu czarnych liter na murach pomalowanych na biało. Ma to imitować  tradycyjny zapis piórem na kartce papieru. Całe zdania składają się z nie więcej niż 8 słów. Jak wskazują sami twórcy, chodzi tutaj o mikropoezję. Na końcu każdego zdania możemy znaleźć podpis AP - pisanymi dużymi literami w dolnej części muru - a czasem nawet nazwę miasta, w którym się znajduje.

Jednak cała Akcja Poetycka obejmuje swym zasięgiem o wiele większy obszar. Aktualnie wersy pokryły już 3 500 murów w centrum Nowego Leonu, a nawet dotarły do innych miast Meksyku, takich jak miasto Meksyk i Guadalajara. Akcja rozprzestrzeniła się także na inne państwa hiszpańskojęzyczne, takie jak Argentyna, Chile, Panama i Hiszpania. Poza tym, istnieją inne grupy ulicznych poetów, które rozpowszechniają ten literacki fenomen uliczny. W Chile aktywna jest grupa poetów-studentów, a w Argentynie działa grupa przyjaciół wyposażonych w pędzle i czarną farbę, którzy zdobią mury miejskie, a ich koordynatorem jest sam Fernando Rios Kissner.

Obie grupy mają jedną wspólną cechę: zanim zaczną pisać na murach, zawsze zdobią 10 ścian wersami Armando Alanisa Pulidy - poety, inspiratora i założyciela AP - w celu uczczenia jego twórczości. Jednak najważniejsze jest to, że żaden z murów nie został pomalowany nielegalnie. Zarówno Armando, jak i wszystkie grupy z Peru, Boliwii, Buenos Aires, Murcji, Madrytu, Wenezueli czy Nikaragui proszą najpierw o zgodę na wymalowanie swoich dzieł.

Co również ważne, „Accion Poética" ustanowiła zestaw norm, reguł i rozporządzeń, które należy spełnić, by być członkiem ruchu. Po pierwsze prosi się artystów, aby aktywnie uczestniczyli w działalności ruchu i informowali, że mury zawsze zdobione są legalnie. Ponadto, nie przyjmuje się żadnych pieniędzy. Akceptowane są jedynie dotacje w postaci farby (czarna i biała), pędzli i miejsc do malowania, czyli podstawowych narzędzi pracy. Z drugiej strony, wersy są wybierane zgodnie z miejscami, w których są wypisywane, nawiązując do kontekstu, czy ulicy, a właścicielowi muru zawsze oferuje się możliwość wyboru własnego wersu. W końcu, wspomniane wersy muszą zawierać nie więcej niż 8 słów, by zapewnić owej mikropoezji dobrą widoczność. Należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że w 2014 roku „Acción Poética" dotarła już do 110 miast meksykańskich i 26 państw.

Czy powinniśmy zatem mówić o poetach ulicznych czy po prostu o poetach takich, jak Armando, których celem jest pokazanie światu swoich dzieł przy okazji tego, co lubią: tworzenia darmowej i dostępnej dla wszystkich poezji. Jak stwierdził artysta argentyński, Fernando Rios Kissner, mianowany przez Alanisa Pulido koordynatorem ruchu na południowym wybrzeżu Ameryki Łacińskiej: „Tworzymy poezję dostępną dla setek osób. To znacznie więcej niż w przypadku poezji tradycyjnej, której nawet nie pokazuje się publicznie”.

Być może nie będzie bardzo nietrafionym czy skandalicznym zaliczyć do sztuki ten typ wolnej i oryginalnej ekspresji w swym najczystszym stanie, sztukę, która zdobi ulice wielu miast i pozwala na ekspresję artystyczną. Jak ktoś kiedyś powiedział, „sztuka to sposób wyrażenia swojej duszy, która pragnie być wysłuchana”. Tego właśnie pragną uliczni poeci: obnażenia swych dusz przed oczami przechodniów w ten oryginalny sposób.

Nie możemy negować oczywistego - fenomen poetyckiego graffiti staje się coraz bardziej popularny, m.in. dzięki portalom społecznościowym takim jak Facebook, Twitter, Pinerest czy Instagram, gdzie codziennie publikuje się setki fotografii i informuje się zainteresowanych o nadchodzących wydarzeniach, w których mogą uczestniczyć i dodać coś od siebie do ulicznej poezji. Co więcej, niedawno powstał film dokumentalny pod tytułem „Llueve Poesía" („Deszcz Poezji", red.), który opowiada o Armando Alanisie i jego projekcie „Acción Poética". Jego celem jest przedstawienie problemu szarego miasta, jakim jest Monterrey. Jak zaznacza Alanis Pulido: „chcemy, aby poezja stała się miejskim krajobrazem”. Film może być jednak także odebrany jako próba rozpowszechniania lektury poezji.

Obecnie AP realizuje także projekt „Paz por México" („Pokój dla Meksyku", red.), w ramach którego koordynatorzy będą odwiedzać 100 miast Meksyku i zdobić 100 murów wersami poematów Octavio Paza. Każdy wiersz zawiera również czarno-białą podobiznę Octavio i podpis AP na dole muru. Każda grupa pracująca pod nadzorem koordynatorów publikuje zdjęcia swoich dzieł z hashtagiem #SinPoesíaNoHayCiudad („BezPoezjiMiastoNieIstnieje", red.), które jest słynnym zdaniem Alanisa Pulido.

Narzędzia masowej produkcji rozwijają się w przyspieszonym tempie  i poezja opanowuje ulice. Jednak jak długo potrwa panowanie wersów? Czy będziemy świadkami nowej ery poetyckiej?