Poitín - najmocniejszy trunek na świecie od św. Patryka

Artykuł opublikowany 16 marca 2010
Artykuł opublikowany 16 marca 2010
Nalany będzie do jasnej, nieoznakowanej butelki, niewinnie schowanej w tylnej części lodówki sąsiada. Prawdziwego Poteena (wym. ‘puch-eena’) nie dostaniesz w żadnym sklepie w Dublinie. Podobno upędził go św. Patryk. Niewielu Irlandczyków nie degustowało jeszcze tego wysokoprocentowego trunku, choć jego produkcja została zdelegalizowana jeszcze w 1661 r.

Irlandczycy destylowali uisce beatha (z celt. ‘woda życia’; wym. 'Ish-kah Bah-hah') od zawsze. Gdy tajemniczy trunek dotarł do Brytanii, Anglicy zmienili oryginalną wymowę ‘uisce’ na ‘whisky’. Szesnastowieczny zakaz prywatnej produkcji alkoholu przeniósł wyrób trunku do szarej strefy... czy też zielonej. Produkcja rozwijała się na niedostępnych bagnach i w leśnych zakamarkach.

Tradycyjne receptury poitín (angielska wersja irlandzkiego ‘poteen’) bazowały na jagodach, drożdżach, cukrze i jęczmieniu. Do 1800 r. farmerzy musieli radzić sobie z jedynym płodem rolnym, którego nie musieli eksportować do Anglii, jako podatek dla kolonialnego rządu – ziemniakami. Ten nowy składnik zamienił domową whisky w nieco mocniejszy poncz.

The other is BunrattyNie jest trudnym domyślić się, dlaczego często 95% napój miał na bakier z prawem. Kilkusetna tradycja sekretnej produkcji wbrew prawu stała się częścią irlandzkiego folkloru. Duchową ojczyzną poitína, jak powie każdy Irlandczyk, jest dalekie i smagane wiatrem terytorium Connemara, na zachodnim wybrzeży Irlandii. Lokalni mieszkańcy ciągle przygotowują tam trunek według tradycyjnych metod, i nadal w wielkim sekrecie. Produkcja jest pracochłonna, wymaga cierpliwości i umiejętności przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Każda nowa partia gotowego poitína dostarcza cennego daru – „pierwszej, czystej kropli”, czy też pierwszego łyka z kadzi, który ma podobno cudowne lecznicze właściwości. Jedynie nielicznie dostępują szansy skosztowania tego zakazanego eliksiru. Z drugiej strony, reszta beczułki dostępna jest na czarnym rynku.

Od 1989 r., irlandzcy producenci mogą sprzedawać rozcieńczoną, 40% wersję trunku, ale i tę najczęściej jedynie na eksport. Można być jednak pewnym, że nic kupione w sklepie nie może się równać z prawdziwym McCoy – a o tego trzeba będzie zaczepić jakiegoś lokalnego młodzika. Ale bez obaw, taki zawsze znajdzie się w pobliżu.

zdj.: ©Kollage Kid/ Flickr