Pokolenie „slash”: moda na robienie wszystkiego

Artykuł opublikowany 1 marca 2016
Artykuł opublikowany 1 marca 2016

Zamieszanie na rynku pracy wyprodukowało nowe pokolenie: „Pokolenie Slash” [/]. Od dłuższego czasu obserwowałam ten formujący się wokół mnie fenomen, po czym zdałam sobie sprawę, że do tego pokolenia zalicza się większość moich znajomych, a nawet ja sama. Jak rozumieć to wielowymiarowe zjawisko slasherizmu? 

Slasher. Terminu użyła po raz pierwszy w 2007 r. Marci Alboher w książce „One person, Multiple careers”. Ta amerykańska pisarka i specjalistka ds. zatrudnienia i planowania kariery określa nim osoby, które wykonują jednocześnie kilka zawodów.

Czy rzeczywiście „wybrać to zrezygnować”?

Wydaje się, że w społeczeństwie, które jest coraz bardziej zinformatyzowane, kipi od nowych technologii i daje każdemu coraz to nowe możliwości rozwoju, powstanie tego zjawiska było automatyczne. Każdego dnia w sieci powstają setki aplikacji, portali społecznościowych, sklepów i stron internetowych, które dają początek wielu niespotykanym dotąd zawodom, jak community manager czy bloger.

Jednakże nie tylko przemiany na rynku pracy i potrzeba większych zarobków wywołały zmianę nastawienia. Zjawisko „slasherów” przyczyniło się do powstania wielu profili, które przez swą różnorodność nie podlegają pod wąskie „kategorie”. Niektórzy po prostu czują się niezaspokojeni, wiecznie głodni wiedzy. Inni boją się nudy. Są też osoby wszechstronne, które próbują wszystkiego po trochu. W końcu ci, którzy nie chcą mieć przyklejonej jednej etykietki „na całe życie”. I tak blogerka, dla której moda jest pasją, może stać się prawdziwą bizneswoman, jeśli znajdzie sposób na zarabianie na blogu.

Pokolenie „slash” wpisuje się jednak w pewien bardziej ogólny profil. Z wielu dostępnych na ten temat źródeł wynika, że są to osoby między 25 a 35 rokiem życia, wykształcone i mówiące o sobie jako o nadpobudliwych pasjonatach. Zgodnie z tym, czego dowiedziałam się od samych „slasherów”, bardziej niż kuszące zarobki cenią sobie dobre samopoczucie i rozwój osobisty. Rozwijają różnorodne umiejętności. „Slasher” to taki Yes Man z krwi i kości, nigdy nie mówiący „nie". Powiedzieć nie oznacza stracić szanse, możliwości. Jedna z moich nauczycielek powtarzała, że „wybrać to zrezygnować”. Nienawidziłam tego zdania, a szczególnie, gdy stawałam przed ważnym wyborem. Wielu wiarygodnych socjologów, jak np. Frank Furedi (socjolog na University of Kent, przyp. red.), przekonuje, że zachowanie to odzwierciedla chęć opóźnienia wejścia w dorosłe życie. Czy zatem pokolenie „slash” to osoby dotknięte syndromem Piotrusia Pana?

„Chciałabym odbywać staże przez całe życie”

Po ukończeniu studiów stawiałam sobie mnóstwo pytań. Podobało mi się tyle rzeczy, że mogłabym robić wszystko. Kilka miesięcy temu uzyskałam dyplom z tłumaczeń specjalistycznych i zarządzania projektami, więc powinnam zostać „tłumaczką” lub „kierowniczką projektów”. Teoretycznie tak, ale odkryłam też w sobie pasję do pisania. Pierwszą pracę podjęłam jako redaktor publikacji internetowej w Amsterdamie. Ciągnie mnie też w stronę komunikacji multimedialnej. Ni stąd ni zowąd zaczęłam pisać bloga i zapisałam się internetowy kurs języka HTML. Kto wie, może za kilka miesięcy w moim CV pojawi się kolejny „slash”, a doradcy zawodowemu znowu trochę nazmyślam.

Clémentine tak jak ja ma magistra z tłumaczeń i pracuje jako redaktor tekstów do internetu w międzynarodowej firmie. To jej główne zajęcie. Oprócz tego jest tłumaczką freelancerką. Oddaje się też swojej pasji – ilustrowaniu. Jej CV wygląda mniej więcej tak: Redaktor online/Ilustratorka/Tłumaczka. Przytłoczona bardzo intensywnym życiem społecznym i trzema wykonywanymi zawodami, Clémentine często nie wie, w co ręce włożyć. Jednak nigdy nie czuła się tak spełniona. „Chciałabym odbywać staże przez całe życie. Pomyśl: praca w wielu firmach, w wielu krajach i nauczenie się tylu rzeczy”.

Projektant stron internetowych za dnia. Nauczyciel tańca wieczorami. Jest dziewiąta rano, Oppie dociera do pracy i zaczyna tworzyć. Kreatywny intelektualista z duszą artysty – może mieć pracę, która sprawia mu przyjemność, a jednocześnie daje niezwykłe możliwości rozwoju. 18.00: czas na wcielenie się w nową rolę. W szkole tańca czekają już na niego uczniowie. Niektórzy z nich zaczęli brać u niego lekcje w wieku dziesięciu lat, a dziś są już dorośli. O 22:00/23:00 Oppie dociera do domu. Jest wykończony. Mógłby przystopować, „ale radość, jaką daje mi nauczanie tańca, widok pasji, głód nauki uczniów utwierdzają mnie w postanowieniu, żeby kontynuować. W takich chwilach nie czuję zmęczenia. Dużo pracuję, kocham to, co robię i nie przestanę dopóki nogi mi na to pozwolą”.

Jeśli opóźnianie wejścia w dorosłe życie oznacza życie pełną parą, zdobywanie doświadczenia, bycie ciekawym świata, wielu „slasherów” jest prawdopodobnie gotowych przytaknąć socjologom w ich diagnozie o syndromie Piotrusia Pana. Przynajmniej dopóki kostiumy zmieniane między poszczególnymi częściami spektaklu będą na nich pasowały.