[pol] Okupas - palący problem Barcelony

Artykuł opublikowany 25 czerwca 2016
Artykuł opublikowany 25 czerwca 2016

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Barceloński ruch na rzecz "ludowego wywłaszczenia" opuszczonych domów jest najbardziej aktywny wiosną. W maju 2014 r. zapobiegli wyburzeniu Can Vies, historycznego domu kultury. Rok temu Ada Colau, niegdyś okupa, została wybrana na burmistrzynię Barcelony. Dzisiaj, po dwutygodniowych zamieszkach, katalońscy okupas protestują przeciwko eksmisji z budynku opuszczonego banku.

Hiszpański Główny Urząd Statystyczny (hiszp. El Instituto Nacional de Estadística) podaje, że w 2015 r. w Katalonii eksmisja lokatorów miała miejsce co 33 minuty. Nie dziwi zatem, że katalońska policja - Mossos d'Esquarda - postanowiła wysiedlić lokal w barcelońskiej dzielnicy Gràcia. To wydarzenie nie przeszło bez echa. Eksmisji towarzyszyły zamieszki, setki rannych i zniszczenia o wartości 80.000 euro, a Stany Zjednoczone zaapelowały do swoich obywateli, aby w najbliższym czasie unikali przebywania w tym rejonie.

Epicentrum konfliktu to lokal, który przez ostatnie pięć lat służył jako przestrzeń, gdzie organizowano kursy językowe, warsztaty, a nawet punkt wydawania żywności i ubrań. W dzielnicy znany jest jako "Banc Expropiat" (pol. wywłaszczony bank), ponieważ do 2011 r. był filią starego banku. Okupas postanowili zająć budynek, kiedy instytucja finansowa po otrzymaniu pomocy ze środków publicznych opuściła lokal.

Stowarzyszenie Sąsiedzkie Gràcia (hiszp. La Asociación de Vecinos de Gràcia) wystosowało komunikat, w którym broni znaczenia domu kultury dla dzielnicy i uznaje akcję policji za "nierozważną". Jednak nic nie zatrzymało eksmisji ani nie powstrzymało Mossos przed zamurowaniem budynku w celu zapobiegnięcia wtargnięcia na posesję. Problemu nie rozwiązano: manifestanci zorganizowali niewielki obóz na chodniku przed budynkiem i ponownie zawiesili szyld "Banc Expropiat".

Przyczyny stanowczej reakcji dzielnicy

Chociaż w 2015 r. to w Katalonii przeprowadzono najwięcej eksmisji, nieczęsto budzą one tak silny sprzeciw ze strony obywateli. Jednym z powodów gwałtownego protestu mieszkańców Gràcii jest fakt, że część Barcelończyków zgadza się z akcjami prowadzonymi przez okupas, co wykazuje analiza Jordiego Mira, profesora Uniwersytetu Pompeu Fabra i członka Centrum Studiów nad Ruchami Społecznymi (hiszp. Centro de Estudios sobre Movimientos Sociales) tej samej instytucji. Jego zdaniem przychylność ruchowi okupa jest doskonale widoczna we wsparciu, które otrzymuje od stowarzyszeń sąsiedzkich, innych organizacji i osób prywatnych.

Mir wyjaśnia, że część ruchu uznaje użycie siły za usprawiedliwiony środek do osiągnięcia celu, ale podkreśla, że większość z nich obstaje przy opcji pacyfistycznej. Z drugiej strony pośród najbardziej krytycznych członków okupas panuje przekonanie, że w społeczeństwie istnieją pewne formy przemocy, które pozostają niewidoczne, podczas gdy inne są przeceniane. Profesor zastanawia się, czy pozbawienie ludzi dachu nad głową i podstawowych środków do życia również nie jest formą przemocy.

Tym samym Mir kwestionuje sposób, w jaki tego typu zdarzenia są przedstawiane w hiszpańskiej prasie: "Media o największym zasięgu zazwyczaj koncentrują się na zaistniałych konfliktach i przemocy, co nie pomaga w zrozumieniu tej kwestii." W rzeczy samej jednym z najczęściej publikowanych zdjęć ekosystemu okupas jest fotografia płonącej koparki, którą zrobiono w maju 2014 r. w dzielnicy Sants, kiedy ruch i sąsiedzi zapobiegli wyburzeniu historycznego domu kultury Can Vies, który w 2017 r. będzie obchodził swoją dwudziestą rocznicę.

Barcelona - stolica okupas?

Kiedy w barcelońskim ratuszu pada pytanie o dzienniki nazywające miasto "stolicą okupas", odpowiedzią jest nieśmiały chichot. Urzędnikom wydaje się to "nieco przesadzone". Internet przypisuje burmistrzyni dane wg których w 2015 r. okupas zajmowali 1500 nieruchomości. Zaprzecza temu rada miejska twierdząc, że aby poznać prawdziwe liczby "należałoby wejść do każdego mieszkania i to sprawdzić".

Niemniej jednak pięć lat, których potrzebowała policja na eksmisję lokatorów "Banc Expropiat" dowodzi, że niektórzy politycy są świadomi, że część społeczeństwa pozytywnie odbiera ruch okupas. Zdaniem Jordiego Mira najlepszym dowodem na wpływ okupas na Barcelonę jest jej burmistrzyni, Ada Colau: "Jeśli osoba, która mieszkała w opuszczonym budynku została burmistrzynią, to znaczy, że taki typ mobilizacji może wywierać duży wpływ."

Colau pytana o przeszłość nie identyfikuje się jako okupa, ale "sąsiadka, która zajmowała nieruchomość". Jest założycielką Plataforma de Afectados por la Hipoteca (pol. Platforma Dotkniętych Kredytem Hipotecznym), organizacji, która usprawiedliwia zajęcie nieruchomości jeśli "wyczerpano wszystkie drogi przed przeprowadzeniem eksmisji". Jednak dzisiaj jest czołową przedstawicielką ratusza i jej wyjaśnienia są brane pod lupę. Z jednej strony potępia wszelką przemoc, a z drugiej nawołuje, żeby Mossos unikali pewnych "nie do końca odpowiednich działań".

Colau nie jest jedyną osobą proszoną o wyjaśnienia. Poprzedni burmistrz Xavier Trías przyznał, że w sekrecie opłacał czynsz "Banc Expropiat" z pieniędzy podatników przez co najmniej rok. Były burmistrz oświadczył, że robił to, aby zapobiec większemu złu, ale - przypadkowo lub nie - pewny jest fakt, że podpisał umowę kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi, które wygrała Colau.

Jakby tego było mało, skutki konfliktu wykraczają poza granice Barcelony. Podczas zamieszek widziano deputowanych Kandydatury Jedności Ludowej (kat: Candidatura d'Unitat Popular, CUP), antykapitalistycznej partii, która - chociaż jest ugrupowaniem mniejszościowym - dzierży klucz nie tylko do rządu Katalonii, ale również do procesu niepodległościowego, który Katalonia prowadzi przeciwko centralistycznemu rządowi Hiszpanii. W tym kontekście nie powinno dziwić, że sprawa "Banc Expropiat" zajmuje pierwsze strony krajowych periodyków.

[W momencie publikacji tego artykułu sąsiedzi i członkowie stowarzyszeń, które zarządzały Banc Expropiat organizują manifestację na Paseo de Gràcia przed domem właściciela lokalu]

[przyp. tłum.: Od 7 czerwca 2016 r. w Barcelonie panuje spokój. Aktywiści ruchu okupas podpisali rozejm na dwa dni przed rozpoczęciem kampanii wyborczej do hiszpańskiego parlamentu, ponieważ nie chcą, żeby mieszkańcy dzielnicy zwrócili się przeciwko nim. Celem okupas jest powrót do zajmowanego wcześniej budynku, jednak nie chcą zaszkodzić lokalnym sprzedawcom ani innym organizacjom działającym w dzielnicy, którzy odnotowali straty w wyniku trwających dwa tygodnie zamieszek.

Źródło: http://ccaa.elpais.com/ccaa/2016/06/15/catalunya/1465942726_111113.html]