[pol] krótko mówiąc: Językowe Paskudztwa w europie

Artykuł opublikowany 5 lipca 2013
Artykuł opublikowany 5 lipca 2013

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Utarte zwroty, wyrażenia, które przychodzą nam do głowy automatycznie w języku mówionym, paskudztwa językowe, które zanieczyszczają konwersację. Tour po najczęściej używanych i znienawidzonych słowach w kilku językach europejskich. 

Jak mawiał włoski pisarz Italo Calvino, język mówiony jest niezgrabny. Sam wolał przelewać swoje myśli na papier, dzięki czemu nie wydawał się niejasny, nieprecyzyjny, powierzchowny, niezręczny. Tym sposobem unikał też powtórzeń i utartych zwrotów, od których aż roi się w języku mówionym. Są to pułapki, których ofiarami padają najczęściej obcokrajowcy, chcąc upodobnić się do rodzimych użytkowników języka, co kończy się na tym, że powtarzają za nimi różne językowe paskudztwa. 

CALVINO Wyobrażał sobie język, który byłby lekki, szybki, dokładny, oczywisty i różnorodny. można krótko stwierdzić, że dziś wcale on taki nie jest

Pewne powiedzenia i niejasne językowo wyrażenia są nieodłączną częścią wszystkich języków europejskich. Wśród tych najczęściej używanych i znienawidzonych, najwięcej ma na celu podkreślenie zdumienia: C’est mortel, czyli jak Francuzi wyrażają uznanie, zwrot będący odpowiednikiem naszej polskiej masakry, której używamy chcąc podkreślić zachwyt lub przerażenie czymś nieoczekiwanym. Podobne znaczenie ma niemieckie Hola die Waldfee,  które wyszło już z użycia. Jest to rodzaj pozdrowienia baśniowej wróżki z lasu, wyrażenie już niemodne, które oznacza tyle, co „osłupiały”. 

Na północ od Pirenejów, coraz popularniejszym guay nazywa się wszystko to, co jest cool, ale to słowo jest jeszcze tolerowane przez rodzimych użytkowników języka. Nie można jednak powiedzieć tego samego w Niemczech, gdy ktoś odważy się wyskoczyć z geilomat (wymawia się z naciskiem na a) da geil, dosłownie znaczącego “atrakcyjny”, “który budzi pożądanie”, lub kto pozwoli sobie na Tschö albo lepiej Tschüssikowski, czyli wariacje od zwyczajniejszego Tschüss. Sprawa ma się podobnie gdy ktoś użyje niezręcznego Aber hallo, oznaczającego dosłownie “Ale cześć!”, wymawianego z naciskiem, według uznania, na ‘a’ lub ‘o’: naraża się wtedy na wieczną pogardę ze strony najbardziej snobistycznych purystów. 

Znienawidzone przez Polaków, ale niewiarygodnie często przez nich używane określenie krejzol, kalka z angielskiego crazy, jest jedną z najbardziej rozprzestrzenionych plag językowych. To określenie ukazuje naszą opinię o kimś, kto wydaje się nie mieć żadnego panowania nad sobą, tak jak wyrażenie, które rozpanoszyło się w języku fancuskiem, czyli à l’ouest. W języku włoskim, leksykalne braki, nadrabia niestety język mówiony, przepełniony powiedzeniami, takimi jak diciamo (powiedzmy), assolutamente (absolutnie), in poche parole (w kilku słowach), praticamente (praktycznie) i innymi paskudztwami, które obciążają konwersację. Podobne zwroty możemy znaleźć w języku angielskim, gdzie likeliterally i basically zdają się być już nieodłącznym dodatkiem do nawet najbanalniejszych stwierdzeń. 

W 1985 Calvino napisał swoje Lezioni Americane , wyobrażając sobie język, który miał być lekki, szybki, dokładny, oczywisty i różnorodny. Patrząc z prawie trzydziestoletniego dystansu, można krótko stwierdzić, że dziś wcale on taki nie jest. 

Immagine: © Toni F./flickr