[pol] Meet My Hood: Saint-Gilles, Bruksela

Artykuł opublikowany 2 lutego 2017
Artykuł opublikowany 2 lutego 2017

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Saint-Gilles, dawniej wioska, której mieszkańcy trudnili się rolnictwem, właśnie świętuje osiem wieków istnienia. W międzyczasie gmina zdążyła bardzo się zmienić, przystosowując się do nowych warunków – dziś liczy ponad 50 tysięcy mieszkańców i 140 różnych narodowości, które budują jej tożsamość.

Spacer po Saint-Gilles przypomina trochę wyprawę dookoła świata – dosłownie i w przenośni. Ulica Moskiewska, Duńska, Bośniacka, Afrykańska, Plac Betlejem – te nazwy dowodzą wielokulturowości gminy. Z dala od utrwalonych stereotypów dotyczących życia we wspólnocie dzielnica daje realną możliwość spotkania się na targowiskach, placach, w kafejkach. W Saint-Gilles nawet mówi się w Saint-Gillois – wszystkie dialekty, akcenty i słowa, które przybyły z mieszkańcami o różnych korzeniach, stworzyły w międzyczasie bogaty, barwny język. Dowód? Projekt "Parlez-vous Saint-Gillois?", którego efektem ma być dźwiękowy portret dzielnicy.

Dusza robotnika, artysty i kosmopolity

O ile to prawda, że górne Saint-Gilles przyciąga raczej zamożnych, "bobo" (fr. bourgeois-bohème), rodziny i ekspatów z Francji (Saint-Gilles to rzeczywiście jedna z trzech brukselskich dzielnic najchętniej wybieranych przez Francuzów), jest w nim ogromna doza romantyzmu. Gminie nie udało się uchronić przed gwałtownymi zmianami urbanizacyjnymi, które dotykają większość obszarów stolicy Belgii, i w ciągu ostatnich pięciu lat wysokość czynszu drastycznie wzrosła, przynosząc kryzys mieszkaniowy i zubożenie już i tak wykluczonych, znajdujących się w złej sytuacji materialnej. Dolne Saint-Gilles jest częścią tak zwanego "biednego rogalika Brukseli" (od kształtu na mapie) – regionu, który jest najbardziej zaludniony, najmłodszy, jeśli chodzi o wiek mieszkańców, ale też najbiedniejszy, z wysokim, rekordowym wręcz, poziomem bezrobocia.

Saint-Gilles jednak nie poddaje się i jak może próbuje odeprzeć prywatnych inwestorów, którzy chcieliby przekształcić dzielnicę w miasteczko-sypialnię, które spełni raczej postmodernistyczne zachcianki estetyczne, niż odpowie na realne zapotrzebowanie społeczne. Pojawia się coraz więcej miejskich inicjatyw, konkretnych i twórczych, które mają odbudować więzy społeczne na poziomie lokalnym. Przykład? Wspólne ogródki działkowe, wymiana umiejętnościami albo stworzenie lokalnej waluty. Od kilku lat, we współpracy z miejscowymi władzami, mieszkańcy pracują także nad zarządzaniem i ochroną gminy. Chcą między innymi, żeby przestrzeń publiczna w rzeczywistości zaczęła należeć do społeczności, stając się miejscem ekspresji i dialogu, a przede wszystkim wzmacniając więzi między górną a dolną częścią dzielnicy.

Kilka słów od sąsiadów

Ile to kosztuje?

Ce

Tą buntowniczą nieco twarz Saint-Gilles prezentuje już od dawna. W XIX i XX wieku gmina zasłynęła jako ośrodek kształtujący liderów robotników. Symboliczny Dom Ludu, obecnie modny bar na Le Parvis, był niegdyś miejscem debaty politycznej z udziałem znanych socjalistów, między innymi Lenina.

Jednak Saint Gilles to przede wszystkim miasteczko artystów, a więc i możliwość ciągłego doświadczania twórczej siły, która na co dzień nadaje dynamikę dzielnicy. W gminie stale pojawiają się nowe pracownie, organizowane są wystawy. Mieści się tutaj uczelnia artystyczna Saint-Luc, którą skoczyło wielu znanych współczesnych twórców komiksów. Na terenie dzielnicy znajduje się również Maison Horta –bastion jednej z największych postaci architektury secesyjnej w Europie. Ostatnio gmina Saint-Gilles, we współpracy z sąsiednią Forest, zorganizowała warsztaty artystyczne i multidyscyplinarne biennale sztuki, którego miało zwrócić uwagę na artystyczną i kulturalną energię południowych obszarów Brukseli. Edycja 2016 zgromadziła ponad 200 atelier artystycznych, wystaw, performansów i instalacji miejskich.

W Saint-Gilles nie ma sztuczności ani tabu. Mieszkańcy i stali bywalcy z przyjemnością stwierdzają, że czują się tutaj u siebie.

Ludzie

Bonus: miejsca, które pojawiają się w filmie

  • Le Cauri Bar: restauracja-bar ze specjałami kuchni togijskiej, Chaussée D’Alsemberg 163, między Saint-Gilles a Forest.

  • Le Parvis de Saint-Gilles, serce dzielnicy, w którym mieszczą się liczne kafejki i knajpki, a każdego ranka (oprócz poniedziałku) odbywa się targ.

  • Dust dealers: sklep z winylami specjalizujący się w jazzie i soulu, Rue Vanderschrick 22.

  • La Tricoterie- fabrique de liens: miejsce najróżniejszych spotkań, w którym artyści i mieszkańcy mają możliwość przekonania się o gospodarczym rozwoju gminy, Rue Théodore Verhaegen 158.

  • Le Piano Fabriek: gminne centrum, laboratorium artystyczne i centrum kształcenia, Rue du Fort 35.

  • Centre Culturel Jacques Franck: centrum kulturalne gminy Saint-Gilles, Chaussée de Waterloo 94.

  • Jynga: cukiernia i herbaciarnia serwująca portugalskie specjały, odwiedzana głównie przez kobiety i rodziny, Rue Vanderschrick 5.

  • Komplot, kolektyw kuratorów sztuki, Chaussée de Forest 90.