[pol] Oscars 2012 et The Artist : « oh putain génial », c'est muet

Artykuł opublikowany 25 stycznia 2014
Artykuł opublikowany 25 stycznia 2014

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Film ,,Artysta" odniósł sukces już w piątek, otrzymując 6 Césarów, co nie przeszkodziło mu święcić tryumfów na 84. gali wręczenia Oscarów. ,,Artysta'' zgarnął 5 statuetek, w tym 3 najważniejsze: dla najlepszego aktora (Jean Dujardin), dla najlepszego reżysera (Michel Hazanavicius) oraz dla najlepszego filmu.  Ale, ponieważ jest to film niemy, warto zwrócić uwagę na muzykę. 

Sala kinowa pogrążona w ciemności. Czarno-biały film pojawia się na ekranie. Harold Lloyd wdrapuje się na pietra wieżowca. Widownia wstrzymuje oddech. Na brzegu przepaści aktor rozpaczliwie chwyta się wskazówki zegara. Wszyscy wybuchają śmiechem. 200 par rąk zaczyna klaskać.  Żeby poczuć atmosferę sal kinowych z 1920 roku, nie potrzeba maszyny do podróży w czasie. Wystarczy tylko wziąć udział w koncercie kinowym towarzyszącym otwarciu festiwalu Poitiers. Karol Beffa przy pianinie, Raphaël Imbert przy saksofonie  wspólnie improwizują na temat filmu. ,,Jeszcze wyżej" klasyki kina niemego. 

,,Ostanie lata zostały poświęcone na przygotowanie scenariusza, robienie zdjęć oraz na montaż” - tłumaczy Luc Enélibert, dyrektor artystyczny wydarzenia -, To było oczywiste, że w tym roku musimy się skupić na muzyce filmowej. Zaproponowałem, żeby zaprosić Karola Beffa, ponieważ potrzebowałem kogoś, kto potrafi stworzyć doskonałą improwizację oraz pokazać prawdziwe przesłanie dzieła, bez odrobiny deformacji”.

WRAZ Z NOWĄ FALĄ WOJNA ZOSTAŁA WYPOWIEDZIANA

Wirtuoz pianina dostał całkowicie wolną rękę, co zaowocowało nagrodą dla młodego kompozytora z SACEM w roku 2008. Pociągnął on za sobą swoje przyjaciela Raphaëla Imberta, obiecując mu wyszukane przedstawienie, łączące muzykę i jazz. 

Wspominając minioną już złotą epokę kina niemego, oboje ogłaszają << rozwód>> pomiędzy ich sztuką a kinem. ,, We Francji wszystko zaczęło się wraz z Nową Falą. Muzyka nie była niczym więcej jak tylko przydatnym sprzętem." -  opowiada Raphaël.

Z każdą kolejną wzmianką historyczną jazzman wydaje się być chodzącą encyklopedią: ,,W epoce kina niemego muzycy improwizowali o filmach. Trzeba było przeskakiwać pomiędzy stylami: polka, mazurek, muzyka barokowa a nawet country. Efekty dźwiękowe były tworzone na żywo, często przez niewielkie orkiestry grające na miejscu. Widownia miała możliwość natychmiastowej reakcji."

Sukces ,,Artysty", tak docenionego w Cannes, ukazuje pewną osobliwość tych szalonych lat.  Reżyser Michel Hazanavicius, przybyły wygłosić prelekcję z ramienia RHL- u, mówi o swoistej pielgrzymce kinematograficznej, w której miał okazję uczestniczyć podczas kręcenia filmu. ,,Miałem okazję znaleźć się w miejscach niesamowitych jak biuro Charliego Chaplina, studia, w których grano <<La Ruée d'or>> czy <<Les Temps Moderne>>, pomieszczenia stworzone do dekoracji filmu <<Casablanca>>. Każde z tych miejsc jest naprawdę urzekające." Ponadto, gdy wracamy do czasów orkiestry kinowej grającej na żywo, ciemne i ponure sale kinowe wydają się być tak nierealne. Ścieżka dźwiękowa autorstwa Ludovica Bourcea zdaje się być pewnego rodzaju hołdem złożonym początkom hollywoodzkiej kinematografii, nie roszczącej sobie prawa do zapoczątkowania rewolucji.  

,,MUZYKA WZBUDZA EMOCJE''

Jeśli dźwięk staje się ilustracją ,,tak kiczowatą jak melodia skrzypiec podczas sceny miłosnej”, to nie jest to dobry znak la Pierra-Louisa Umdenstocka. Według tego młodego, 26 - letniego reżysera ,,melodia powinna być komentarzem dla obrazu.”  Wykształcenie zdobył w Chicago, więc jako przykład przywołuje film ,,Wściekłe psy" Tarantina: ,,Chodzi mi o tę scenę tortur, podczas której facet ucina sobie ucho, a w tle leci muzyka folkowa. To takie perwersyjne.” Połączenie skocznej muzyki z widokiem krwawiącej głowy, ryczącej z bólu może wprawić w zakłopotanie niejednego widza. Efekt gwarantowany. 

W wielkiej rodzinie 10. muzy starsze pokolenie nie zawsze jest skłonne zaakceptować młodych twórców. Reżyser meksykański Arturo Ripstein - około 50 filmów zrealizowanych w ciągu 40 lat aktywności zawodowej - uważa, że muzyka zbyt często staje się dla reżysera pójściem na łatwiznę. ,,Już powiedziałem widzom jak mają czytać obrazy, muzyka wzbudza emocje”.

W rzeczywistości Ripstein również czuje potrzebę, aby uciekać się do tej ,,sztuczki", skoro od około dziesięciu lat współpracuje z amerykańskim kompozytorem Davidem Mansfieldem. ,,Jesteśmy na skypie. Ja nucę, a on zapisuje.” - dość władczo opisuje Ripstein. Ale jeśli muzyka staje się integralną częścią filmu, czy reżyser nie staje się przypadkiem dyrygentem? 

Pho­tos : Une ©War­nos Bros Fran­ce ; Texte : ©Laurène Day­card ; Vidéo : Mon­te-là des­sus (cc) les­bel­le­sma­nières/youtu­be, The Ar­tist(cc) War­ner Bros Fran­ce /youtu­be