Polityczna wojna domowa na Węgrzech

Artykuł opublikowany 23 kwietnia 2010
Artykuł opublikowany 23 kwietnia 2010
Niedługo druga tura wyborów parlamentarnych na Węgrzech, która może przypieczętować zwrot krajowej polityki w prawą stronę. Obecnie pod prąd coraz silniejszego prawicowego nurtu płynie już tylko garstka aktywistów. Ale nawet oni, albo dryfują w różnych kierunkach albo wiarę w politykę dawno temu wyrzucili za burtę.

„Czarno to widzę” – Magdalena Marsovszky drży, stojąc w małej grupie demonstrantów na opustoszałym Placu Bohaterów w Budapeszcie. 6 marca mieli pojawić się na nim prawicowi radykałowie. Tak przynajmniej zapowiadano. Jednak spotkanie neonazistów zostało krótko przed jego rozpoczęciem odwołane. Prawie nikt nie przyszedł na kontrdemonstrację. W oddali powiewa węgierska flaga. Nagle zbliża się grupka ludzi. Uff, co za ulga! To nie naziści, ale garstka Romów wymachujących flagami Węgier i UE na znak solidarności z Romami zamordowanymi w ciągu ostatnich lat. Magdalena jest przerażona: „Ja już wszędzie widzę krzyże Jobbika!”

Jobbik – Ruch na rzecz lepszych Węgier – to założony w 2004 roku przez antykomunistycznych studentów radykalna prawicowa partia, która w ostatnich latach, także „dzięki” międzynarodowemu kryzysowi finansowemu, odnotował niezwykły wzrost poparcia. Jobbik prowadzi nagonkę głównie przeciw Romom, którzy stanowią 8% węgierskiego społeczeństwa. Na czerwono-zielonym godle partii widnieje podwójny biały krzyż.

Od lewej do prawej: Gábor Vona (31, przewodniczący Jobbik); Krisztina Morvai (43, prawniczka specjalizująca się w prawach człowieka i europarlamentarzystka partii Jobbik od 2009); Zoltan Balczó (52, europarlamentarzysta i wiceprewodniczący partii Jobbik)

Obietnice bez pokrycia, populistyczna propaganda skierowana przeciw Romom oraz antykapitalizm trafiają na Węgrzech od lat na bardzo podatny grunt. Od 2007 r. w kraju sieje strach tzw. Węgierska Gwardia, wciąż aktywna mimo delegalizacji. W wyborach do Parlamentu Europejskiego Jobbik zebrał 14,7% poparcia. 3 europarlamentarzystów z jego ramienia zasiada dziś w Brukseli.

11 i 25 kwietnia celem Jobbika jest węgierski parlament. „Nie można przewidzieć, co się wydarzy, ale tu na Węgrzech pachnie rewolucją” – na twarzy Magdaleny, niemiecko-węgierskiej dziennikarki i kulturoznawczyni, maluje się rozpacz. Na palcach jednej ręki można policzyć członków węgierskiego społeczeństwa obywatelskiego. Nieliczni przebijają się do opinii publicznej.

Feministki, „motor demokratycznego zaangażowania”

Slogan kampanii feministycznej (Európai Feminista Kezdeményezés) przeciwko radykalnej prawicy i Gwardii WęgierskiejAndrea Alfoldi jest założycielką sieci lewicowych feministek. Jej stowarzyszenie zorganizowało kilka tygodni wcześniej Antifę - antyfaszystowską demonstrację. Jednak dziś Andrea jest nieobecna - i to na znak protestu! Przeciw temu, że niektóre grupy aktywistów zaprosiły polityków z niemieckiej partii Die Linke. Dla Alfodi przepełniło to czarę goryczy: „Tu na Węgrzech bardzo trudno trzymać się z dala od polityki. Moim zdaniem pierwotny sens wydarzenia umiera wówczas, gdy wkracza polityka”.

Zniechęcenie polityką jest na Węgrzech szczególnie silne od czasu ideologicznego przełomu. Swoje piętno odcisnęła również narodowa trauma po ujawnieniu przez media słów ówczesnego socjalistycznego premiera, Ferenca Gyurcsanyego, jakie padły podczas zamkniętego spotkania jego partii. Były przewodniczący MSZP nazwał Węgry „kurva orszag”, ‘kurewskim krajem’ oraz wyznał w 2006 r., że jego partia „kłamała od rana do wieczora” żeby wygrać wybory. Podanie wypowiedzi premiera do publicznej wiadomości wywołało spontaniczne, masowe protesty. Socjalistów obwinia się też o radykalną politykę oszczędności w czasie kryzysu finansowego. Wszystko to było nie lada gratką dla partii opozycyjnych Fidesz i Jobbik. Gyurcsanyego można odtąd usłyszeć w licznych nagraniach video zamieszczanych na portalu YouTube przez środowisko prawicowo-ekstremistyczne. 

Socjaliści? To zdrajcy! Na stołach w Szimpla Kert, klubowym ogródku w jednej z dawnych fabryk stali, wiszą plakaty z „Krzykiem” Edwarda Muncha i napisem: „Gyurcsany jeszcze raz? Nigdy!”

Sticker-Kampagne: "Nochmal Gyurcsány? Niemals" ©DR„Węgierscy prawicowi ekstremiści są niezwykle sprytni. Wykorzystują kwitnącą na Węgrzech korupcję, wszechobecny antykomunizm i ksenofobię” - potwierdza Ethnografus alias Peter Biedermueller (lat 58). Od półtora roku prowadzi antyrasistowskiego bloga na portalu lewicowo-liberalnego dziennika „Nepszabadsag”. Często dostaje maile z pogróżkami albo komentarze grubo poniżej pasa. Swojego bloga ochrzcił „Vedgat”, czyli ‘zapora’. Zapora ta próbuje słowem zatrzymać rwący potok ludowej ideologii na Węgrzech… Były wykładowca etnologii i antropologii kultury nie ma najlepszego zdania o symbolicznych akcjach. „I tak nikt na nie nie chodzi. Młodzi unikają właśnie tego typu imprez”. Ludzie myślą, że całą tą debatę wokół faszyzmu wymyślili socjaliści. Taki obraz się utrwala i funkcjonuje szczególnie na obszarach wiejskich”. Blog daje etnografowi więcej wolności, większą swobodę wypowiedzi, nowe grupy odbiorców.

Byle z dala od polityki

Auf den Fotos ist Király neben Transvestiten und Homosexuellen zu sehen, auch den ein oder anderen Joint habe er geraucht. Nicht unbedingt Jobbik-kompatibel...We Francji ludzie masowo wyszli na ulice w 2002 r., gdy z powodu nader chętnego korzystania z możliwości wstrzymania się od głosu, w drugiej turze wyborów prezydenckich znaleźli się tylko Chirac i Le Pen. Sytuacja na Węgrzech w 2010 r. jest jeszcze bardziej drastyczna. Przywódcę opozycyjnego Fidesz, Victora Orbana, chętnie cytuje się obok Le Pena. Partia Orbanova wygrała już pierwszą turę wyborów. Przy większości 2/3 prawicowi konserwatyści mogliby zmienić konstytucję.

Andras Voros (38), muzyk metalowy, pozostaje optymistą. Wierzy w węgierską kulturę protestu. „Mam nadzieję, że przez Węgry przejdzie taka sama fala, jaka przeszła przez Francję. Czasem trzeba krzyczeć na całe gardło, ale niekiedy lepiej zostawić rzeczy własnemu biegowi. Podejrzewam, że w ekstremalnej sytuacji młodzi Węgrzy wyjdą na ulice. W końcu tak było po przemówieniu Ferenca Gyurcsany”. Andras zaciąga się swoim Gauloises’em. Lider niszowego zespołu rockowego Superbutt angażuje się w tym roku w ramach projektu Muzyka Przeciw Rasizmowi (Zare). 21 marca Superbutt & Co. grali w Godor Klub pod hasłem „więcej tolerancji”. „Prawdziwa wymiana”, to się liczyło. „Cygański zespół grający nasze metalowe kawałki i na odwrót”. Akcję zorganizowała Fundation of Sucjective Values, węgierska NGO, którą do życia powołał w 2002 roku Marcell Lorincz. Ten 31-latek pracował za czasów studenckich w radiu non-profit Subjektiv, z którego potem zrodziła się ta inicjatywa. Dziś z warsztatami o tolerancji odwiedza węgierskie szkoły, współpracuje z innymi krajami UE albo organizuje muzyczne akcje protestacyjne. „Antyrasizm jest niestety bardzo niepopularny” -ubolewa Marcell. „Rząd próbuje wykorzystać nasze akcje do własnych celów”. Również Andreasa Vorosa denerwuje wszechobecność polityki: „Chciałbym utrzymać naszą muzykę i nasze zaangażowanie jak najdłużej z dala od kampanii wyborczej. Jeśli jakikolwiek polityk przekroczy próg naszego klubu, natychmiast przestaniemy grać”.

©Fabien Champion/ Foundation of Subjective Values

Przesłanie jest jasne - polityka zostaje na zewnątrz. Dokładnie takim hasłem motywowała swoją nieobecność na antifie na pl. Bohaterów Andrea Alfodi. Z tego samego powodu z dala od manifestacji trzymał się Marcell. Węgierski aktywizm jest jeszcze w powijakach. „Wielu się boi, a ci demokratycznie myślący dopiero dojrzewają” - ubolewa Magdalena. Dziś będzie tłumaczką Aladara Horvatha, znanego węgierskiego aktywisty działającego w sprawie mniejszości romskiej, kandydata w wyborach. Jego motto brzmi „Więź”. „W 2002 r. myślałem, że jeśli Fidesz i Jobbik zbudują koalicję to będę musiał opuścić kraj. Jednak moralnie byłoby to nieuzasadnione. Wielu ludzi mi ufa. Odejdę ostatni, o ile w ogóle. Należy walczyć tutaj, na miejscu, o to, żebyśmy mogli czuć się tu jak w domu. Ten kraj nie ma innej przyszłości niż tej dzielonej z Romami”.

Podziękowania dla Judit Járadi i lokalnej redakcji cafebabel w Budapeszcie.

Zdj.: demonstracja ©habeebee/flickr; Kampania Jobbik ©jobbik.hu; Kampania Feministek ©AA; Gyurcsány Sticker ©DS; András Király ©; András Vörös & Marcell Lőrincz ©Fabien Champion