Polityka przez ciemne okulary: mafia albańsko-kosowska, "cablegate" itp.

Artykuł opublikowany 20 stycznia 2011
Artykuł opublikowany 20 stycznia 2011
Prowadzenie międzynarodowej siatki przemytników organów, broni i narkotyków, z cichym przyzwoleniem innych europejskich krajów – oto wynik dwuletniego dochodzenia Rady Europy przeciwko kosowskiemu premierowi. Mała teoria o politycznym sceptycyzmie.

Jeśli chodzi o przekonania polityczne (pomijając różnice między prawicą i lewicą), jawią się 2 grupy ludzi: tych, którzy wierzą w słowa polityków i tych, którzy nie wierzą. Ci pierwsi uważają, że istnieją na tym świecie politycy dbający o interesy społeczeństwa i rządzący według ustalonych zasad. Dla drugich, polityka kojarzy się wyłącznie z niedotrzymanymi obietnicami i kopertami pełnymi banknotów.

Niewidoczna wojna na wielu frontach

Slogany jak "Nadzieja" czy "Yes we can" znajdują się już w podręcznikach dla skutecznego politykaOd czasu do czasu ci ufający politykom mają swoje pięć minut. Dla przykładu, debiutujący w roli prezydenta USA Barack Obama, opanowany, rzeczowy i porywający swoimi wystąpieniami, obiecując całą serię jak najbardziej pożądanych reform, zdołał zapewnić sobie szczytową popularność. I to w kluczowym momencie, podczas kryzysu ekonomicznego szalejącego na całym świecie i z dwoma wojnami w tle, kiedy to okoliczności polityczne zmieniają się w mgnieniu oka. Wrażenie, jakie wywarł, najlepiej oddają nagłówki gazet: „Fala nadziei”, „Nadchodzi nowa era” czy też „Obama rok 1”.

Ale sceptycy (samozwańczy pesymiści), nie zostają w tyle. Wydaje się, że chcieliby prawdziwego Che Guevarę w Białym Domu. Twierdzą, że Obama niczym nie różni się od innych liderów politycznych i że sam nic nie wskóra (korporacje, lobbing, poplecznictwo...). Ci najbardziej stanowczy i bezkompromisowi, innym słowy cynicy, oburzają się na każdą zmianę, nawet tę na lepsze. Podwyżki płac? Sposób na uciszenie klasy pracowniczej. Pomoc dla potrzebujących rodzin? Populizm. Wolność słowa? Autoszczepionka systemu. Dla nich każde wydarzenie ma iście makiaweliczny charakter.

Ta wojna umysłów jest bardzo subtelna: wystarczy, że jedna ze stron wysunie się za bardzo na prowadzenie, a grozi to zamieszkami, przewrotem politycznym i pogrążeniem obecnych partii politycznych. Jednak ostatnio to „optymiści” chodzą ze zwieszoną głową. Publikacje WikiLeaks, które udowadniają, że ambasady wcale nie są oazami spokoju, gdzie pomoc obywatelom danego kraju jest priorytetem, ale niczym innym jak ramieniem systemu i narzędziem jego ciemnej strony. Dlatego „pesymiści” biją się teraz w piersi: „Szpiegostwo? Wywieranie presji na sądach i przedsiębiorstwach? Plany wojenne? Przecież od dawna było wiadomo!”. Oni już wiedzą, co się dzieje na tym świecie.

Kloaki Kosowa

Widać, że za mało ćwiczy technikę przekonującego uśmiechu" za bardzo pokazuje zębyNa pierwszy rzut oka Hashim Thaci robi dobrego wrażenie dobrego lidera politycznego: wysoki, o zdrowym wyglądzie i przyjemnych rysach twarzy, a na dodatek rządzący Kosowem - malutkim państewkiem, które wygrało romantyczną walkę o niezależność z sąsiadującą Serbią. Thaci, z licencjatem z historii, podczas lat 90. kierował partyzantką przeciw Miloševićowi. Słowem, idealny kandydat „optymistów”, w którym widzą oni ucieleśnienie swoich ideałów.

Tego samego tygodnia, zaledwie kilka dni po wyborach, które ponownie zapewniły Hashimowi Thaci fotel premiera, i których standardy demokratyczne są bardzo kwestionowane, Rada Europy opublikowała raport, w który oskarża kosowskiego premiera o kierowanie siatką przemytników broni, organów i narkotyków. Za rządów Thaci wykonywano egzekucje serbskich jeńców wojennych, którzy minutę po otrzymaniu kuli w głowę, trafiali na stół operacyjny. Według raportu, „partyzanci” wykorzystywali wojnę, aby pozbyć się swoich przeciwników politycznych, a następnie, dzięki handlem pozyskanymi w ten sposób organami, zapewnić sobie wysoką pozycję na czarnym rynku.

„Może i jest skurwysynem, ale jest naszym skurwysynem”

Jak wskazują niezależne media, NATO nie tylko wiedziało o wszystkim, ale żeby pozyskać stabilnego sojusznika w tym jakże niestabilnym rejonie, po cichu popierało działania rządu Thaci. Być może słynne słowa Cordella Hull, byłego sekretarza Stanów Zjednoczonych, określające dyktatora Nicaragui Anastasio Somoza: „Może i jest skurwysynem, ale jest naszym skurwysynem”, nie raz zabrzmiały na korytarzach europejskich siedzib.

Bądź pesymistą, a odgadniesz?

Wydarzenia na południowo-wschodnim krańcu Europy nie są odosobnionym przypadkiem i nasuwają skojarzenia z bojaźliwą polityką brytyjską wobec Hitlera, bezczynnością narodów europejskich wobec zbrodni stalinizmu, bezkarnością dyktatur, które z pomocą Waszyngtonu wycieńczyły Amerykę Łacińską oraz całą lista wydarzeń, których niewielu miało odwagę ujawnić.

Być może uniwersalny konflikt między jednym i drugim sposobem patrzenia na politykę pozwoli zrozumieć, że różnica między pesymistą a optymistą polega wyłącznie na tym, że ten pierwszy jest lepiej poinformowany.

Od autora: Hashim Thaci odpiera zarzuty i obiecuje zrobić wszystko, aby oczyścić wizerunek swój i własnego kraju

Fot. (cc) Główne:  Truthout.org; nalepka z wizerunkiem Obamy:(cc) hlkljgk(cc) Thaci i DSK: Międzynarodowy Fundusz Walutowy; wszystkie za uprzejmością Flickr