Połów tuńczyków: Greenpeace wpada we wściekłość

Artykuł opublikowany 11 września 2006
Artykuł opublikowany 11 września 2006
Tuńczyk czerwony, gatunek najpopularniejszy na Morzu Śródziemnym, jest dziś w niebezpieczeństwie z powodu nadmiernych połowów regionalnych. Organizacja Greenpeace stała się jego obrońcą.

21 sierpnia "Rainbow Warrior II" próbował zacumować w Starym Porcie w Marsylii, aby zwrócić uwagę ludzi na zjawisko wymierania tuńczyka czerwonego na Morzu Śródziemnym. Nie wzięto jednak pod uwagę reakcji lokalnych rybaków, którzy nie pozwolili statkowi wejść do portu, twierdząc, że ich połowy są zgodne z przepisami i, że jeśli istnieje jakiś problem z połowami tuńczyka czerwonego, to winni są temu nielegalni rybacy, tacy jak Azjaci czy Turcy.

Greenpeace postanowiła więc zbadać sprawę na pełnym morzu w pobliżu wybrzeży tureckich, notując działalność wielu łodzi rybackich. Wynik: limit 6 tys. ton tuńczyków narzucony przez CICTA, instytucję Narodów Zjednoczonych zajmującą się przepisami połowu tuńczyków na wodach Atlantyku, nie jest przestrzegany przez rybaków. W ten sposób w 2006 roku wyłowiono 9 tys. ton tuńczyków.

Ten zbyt wysoki i niedozwolony w Turcji poziom połowu, który można zakwalifikować jako nielegalny, jest podobny do poziomu osiąganego na całym Morzu Śródziemnym. Blisko 50 tys. ton tuńczyka czerwonego złowiono w tym roku, podczas gdy CICTA wyraża zgodę na 32 tys. ton, a naukowcy zalecają liczbę 28 tys. ton, aby chronić środowisko.

Obecnie stan zapasów w tym regionie jest katastrofalny, a eksperci biją na alarm: tuńczykowi czerwonemu grozi wyginięcie z powodu nadmiernych połowów. W czerwcu, po opublikowaniu raportu Greenpeace na temat tego problemu, niektórzy rybacy potwierdzili, że limity nie były przestrzegane, i że nie istniała żadna kontrola nad połowami.

Ekologia kontra ekonomia

Co należy więc zrobić, by uchronić ten gatunek, który od blisko dziesięciolecia jest ofiarą nadmiernego połowu niezbyt uczciwych przedsiębiorstw? Reakcja francuskiego Ministerstwa Rolnictwa i Rybołówstwa jest co najmniej zaskakująca. Ogranicza się ono do poparcia rybaków, utrzymując, że wobec zapotrzebowania na tuńczyka czerwonego w Japonii - przeznaczonego przede wszystkim na sushi i suskimi - które pochłania 80% tego połowu rybacy powinni bez zastanawiania kontynuować swoją działalność. Tylko w Stanach Zjednoczonych roczne zapotrzebowanie zamyka się w około 24 tys. tonach, to jest więcej niż połowy z całego roku na Morzu Śródziemnym.

Greenpeace nie zgadza się na pozostawienie kwestii przeżycia tego gatunku w zawieszeniu, ponieważ może to pociągnąć za sobą wyginięcie innych ekosystemów. Wraz ze Światowym Funduszem Dzikiej Przyrody (WWF), żąda ona wstrzymania połowów tuńczyka czerwonego do czasu, gdy nie będzie pewności, że odnowiona populacja i środki zostaną przekazane CICTA, która ma skończyć z nadmiernym i nielegalnym połowem.

Wszystko rozegra się w listopadzie w chorwackim mieście Dubrownik podczas zebrania CICTA, która ustali limity na kolejne cztery lata. Europa, z Francją, Włochami i Hiszpanią na czele, które reprezentują ponad połowę przyznanych limitów, odegra pierwszoplanową rolę. Tymczasem Greenpeace kontynuuje swą kampanię w Hiszpanii, aby objąć ochroną 40% wód oceanu i utworzyć 23 rezerwaty morskie na Morzu Śródziemnym, aby zapewnić przeżycie tego niesamowitego zbioru ekosystemów.