Port du Rhin - wstydliwa dzielnica Strasburga

Artykuł opublikowany 8 kwietnia 2011
Artykuł opublikowany 8 kwietnia 2011
Zarazem przedmieście w Strasburgu i granica francusko-niemiecka, dzielnica Port du Rhin została zauważona w 2009 roku, kiedy to stała się sceną manifestacji przeciwników NATO. Kolejny powód dla radnych i urbanistów, aby wykonać plan urbanistyczny rozwijany w celu polepszenia warunków życia mieszkańców. Misja wykonana? Reportaż.

A deux pas du Parlement européen de Strasbourg, la réalité des 1400 habitants de Port du Rhin est morneNiewiele osób zna dzielnicę Port du Rhin w Strasburgu. Zwyczajne przedmieście, które nie liczy nawet 1400 mieszkańców, ale za to obejmuje wszystkie wskaźniki ubóstwa i niepewnych miejsc pracy: 91,3 % mieszkań spółdzielczych, 39,3 % gospodarstw o niskich dochodach... A mimo to miała swoją „godzinę chwały”. Było to 3 i 4 kwietnia 2009 roku podczas szczytu NATO. Prezydenci wielkich potęg światowych znajdowali się na Moście Europy, który wznosi się nad Renem i łączy Francję z Niemcami. Dziesięć do trzydziestu tysięcy manifestujących maszerowało ulicami dzielnicy i pobliskiej strefy przemysłowej. Między nimi zamaskowani manifestanci z Czarengo Bloku podpalali niektóre budynki, w tym hotel Ibis. To była iskra, która spowodowała pożar. Telewizja, radio i dzienniki pojawiły się natychmiast i mieszkańcy mogli pokazać się w dziennikach telewizyjnych całego świata.

Zgrabnie ułożone przemowy

Dzisiaj pozostały tylko zgliszcza zwęglonego hotelu i całe mnóstwo dobrej woli głoszonej przez władze miasta. Chodzi o „plan działania Port du Rhin”, który przewiduje „około trzydzieści bardzo konkretnych działań”, w tym stworzenie centrum zarządzającego opieką zdrowotną, budowa nowych mieszkań, wprowadzenie do dzielnicy tramwaju. Zadanie powierzono w merostwie panu Lassadowi Assadiemu, który w tygodniu ma tam stały dyżur. Kiedy wspomina się wydarzenia z 2009 roku, żywo reaguje: „NATO nie wywołało, ale jedynie przyspieszyło” nadanie dzielnicy nowego wizerunku i jej zdynamizowanie. Frazesy i utarte zwroty: przemowy urzędnika są zgrabnie układane. Opisuje szczegółowo plan urbanistyczny, jakby był on lekarstwem na wszelkie bolączki dzielnicy. Trzeba „stworzyć projekt”, „zwiększyć zróżnicowanie społeczne”, „wprowadzić osoby o dużej zdolności podatkowej”... Innymi słowy, chodzi o wymieszanie bogatych i biednych, aby przyciągnąć handel i przedsiębiorców. To pozwoliłoby uczynić z dzielnicy strefę bardziej „atrakcyjną”.

Dzielnica, ale też granica

Na zachodnim krańcu Strasburga, wciśnięta między dwa ramiona Renu, ze strefą przemysłową z jednej strony i drogą o sześciu pasach ruchu z drugiej, Port du Rhin stanowi również granicę z Niemcami. Most Europy, stykający się z miastem Kehl, łączy dwie gminy i pozwala na przemieszczanie się pomiędzy dwoma krajami. Podczas gdy władze miasta po stronie francuskiej przywołują „problemy z bezpieczeństwem transgranicznym”, mieszkańcy widzą w tym raczej aspekt praktyczny, z uwagi na mniejsze koszty życia w Niemczech. Bliskość dwóch krajów prowadzi też do gęstszego ruchu. Siedem tysięcy ciężarówek, przy jedenastu tysiącach kilka lat temu, wybiera codziennie drogę ekspresową na obrzeżach dzielnicy. Przed stworzeniem strefy Schengen musiały zatrzymywać się przy dawnej kontroli celnej i spędzać noc w hotelu naprzeciwko, który został później przekształcony w restaurację. Obecnie każdej zimy Ren przekraczają również niemieccy turyści, aby przechadzać się pomiędzy stoiskami słynnego bożonarodzeniowego targu w Strasburgu.

Dzielnica jest na obrzeżach miasta, ale i dwóch państw

Urbanistyka w służbie bezpieczeństwa?

Stąd waga odmalowania wizerunku dzielnicy z pomocą planów urbanistycznych. Przetarg ogłoszony przez władze miasta na „stworzeniem bezpieczniejszej przestrzeni publicznej” w Port du Rhin wygrało studio projektowe Paula Landauera. W 2008 roku otrzymał on nagrodę za zapobieganie przestępczości. Jeśli urbanistyka mogła być przeznaczona do celów społecznych, zdaje się, że dzisiaj zwraca się w stronę innych zadań. Bezpieczeństwo jest jednym z najczęściej powracających. W swoim dziele „Architekt, miasto i bezpieczeństwo”, Paul Landauer oskarża „uproszczoną analizę”, która polega na zredukowaniu efektów bezpieczeństwa do zamknięcia się u siebie i ochrony oraz zachwala nowy model, który gwarantowałby bezpieczeństwo poprzez odpowiednim zarządzanie przepływem mieszkańców.

„Jak w małej wiosce”

Wszystkie te słowa wydają się być dosyć oddalone od tego, co zajmuje mieszkańców Port du Rhin, którzy widzą coś więcej niż etykietkę przylepioną dzielnicy Strasburga i wolą opowiadać o otaczającej ich na co dzień atmosferze. Pomimo rażącego braku usług i handlu, niektórzy nadal dostrzegają w Port du Rhin zalety trudne do znalezienia w centrum miasta lub na nudnej wsi. „Ludzie, którzy się wyprowadzili, żeby zobaczyć, jak się żyje gdzie indziej, wrócili!” Dyrektorka Poza mostami, jedynego stowarzyszenia społecznego w okolicy, zachwala wzajemną pomoc i solidarność mieszkańców: „To prawda, że dzielnica ma złą reputację, ale przynajmniej tutaj ludzie mogą na siebie liczyć. Ponieważ źle funkcjonują tu środki komunikacji i jesteśmy trochę na uboczu, odizolowani, stworzyła się między nami prawdziwa solidarność”. Dawni podróżnicy, starzy mieszkańcy Alzacji, Maghrebu, Turcji, osoby starsze i bardzo młode wspólnie mieszkają „jak w małej wiosce”.

Fot. główne : (cc)The Hamster Factor/flickr; Bloki: (cc)4klr/flickr; Most Port du Rhin: ©Lucy Roy; video: StrasTV/Daily MotionF