POWODZENIa, DZIECI!

Artykuł opublikowany 23 lipca 2013
Artykuł opublikowany 23 lipca 2013

Rok 2013, pewna firma we Francji. Dwóch kolegów z pracy mówi do siebie: ”no to powodzenia”. Zauważyliście? ”Powodzenia” stało się nowym ”miłego dnia” i jest dziś wszechobecne. Z tą tylko różnicą, że „miłego dnia” brzmi niczym sympatyczne błogosławieństwo, zaś ”powodzenia”... wywołuje u pracowników mdłości. 

Do tej pory ”powodzenia” było odpowiednikiem angielskiego ”połamania nóg!”, tureckiego ”trzymaj się!”, albo niemieckiego ”uszy do góry!”. Te sztampowe zwroty były kierowane do tych, którzy mieli przed sobą ciężkie chwile. Francuskie ”bon courage” („powodzenia”) przywołuje na myśl serce (z fr. coeur), czyli słowo, z którym jest etymologicznie związane. W Hiszpanii to do umysłu się odwołujemy, żeby dodać sobie otuchy: ”animo y al toro!” (”odwagi i na byka!”), gdzie animo pochodzi od łacińskiego słowa animus, które oznacza duszę, umysł.

Serce, dusza... Powodzenie, czy też dokładniej odwaga, jest wartością, siłą, bronią przeciwko strachowi. Kojarzy mi się od zawsze z dzielnym rycerzem, zmuszonym stawić czoła niebezpieczeństwu. Do czego więc tak właściwie zmierzamy, życząc sobie powodzenia pomiędzy dwiema najbanalniejszymi w świecie filiżankami kawy? Jeśli życzymy sobie powodzenia, to znaczy że czegoś się obawiamy, że jesteśmy na skraju wytrzymania, że mamy już po dziurki w nosie swojego życia zawodowego, że jest to dla nas próba i cierpienie, które trzeba znieść z zaciśniętymi zębami. Czy to właśnie mamy na myśli posługując się tym zwrotem?

Kiedy po raz pierwszy życzono mi powodzenia bez powodu, uznałam, że to całkiem sympatyczne - tak jakbyśmy jechali na tym samym wozie. Jednak z czasem przestało mnie to bawić, bo nie chcę, żeby życzono mi powodzenia w pracy. Nie wchodzę na minę, dziękuję bardzo. Klimat społeczny jest już wystarczająco dobijający, żeby jeszcze dokładać sobie problemów. Przez codzienne użytkowanie, powodzenie zmieniło swój pierwotny sens - stało się banalne i wytarte. ”Courage fuyons” (”Powodzenia i nogi za pas!”) to tytuł filmu, który w późniejszym czasie stał się również powiedzeniem, bo zdarzają się sytuacje, kiedy ”uciekać” znaczy tyle samo co ”działać” i przeraża dużo bardziej, niż samo stawienie czoła próbie. ”Powodzenia” doskonale wpisuje się w świat pogodzonych z losem pracowników, którzy zrezygnowali z prób zmian w swoim życiu i którzy zachęcają się nawzajem do biernego spędzania czasu, byleby tylko jakoś wytrzymać.

Ten niepozorny zwrot, tak pobudzający do działania, przenika do naszego języka mówionego w czasach kryzysu, planów społecznych i wszechobecnego ducha porażki. A więc, pracusiowie, głowy do góry! Manifestanci, trzymajcie się!