Powrót do korzeni

Artykuł opublikowany 22 sierpnia 2007
Artykuł opublikowany 22 sierpnia 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Wobec Boga wszyscy jesteśmy równi. Doczesnym władzom tak trudno jest zadbać o równość i sprawiedliwość, a tak prosto kształtuje się to wszystko w momencie śmierci. O wiecznym odpoczynku my - praktyczni Europejczycy - przypominamy sobie na łonie natury: wracamy do korzeni.

Francuzi preferują wiosenne dziewicze łąki. Kiedy przenoszą się do wieczności, podgryzają dmuchawce - i to od korzeni (manger les pissenlits par la racine). Niemcy również orientują się na soczystą zieleń łąki. Niemiec wyraża się jednak - nietypowo - mniej precyzyjnie niż jego sąsiad zza Renu i wgryza się w trawę beißt ins Gras. Alternatywnie, w krajach niemieckojęzycznych, od dołu mogą być oglądane rzodkiewki (die Radieschen von unten betrachtet werden). W Hiszpanii jest się mniej niszczycielskim. Wręcz przeciwnie: człowiek idzie uprawiać malwy (ir a criar malvas), zamiast je konsumować.

Miejsce ostatniego spoczynku jest w Polsce naznaczone biernością. Człowiek po prostu cieszy się naturą. Zmarły zwyczajnie wącha kwiatki od spodu. W krajach słowiańskich może też być trochę mniej przyjemnie. Parę metrów pod ziemią niewiele jest flory i fauny ku uciesze post mortem, więc zmarły, zgodnie z przysłowiem, gryzie glebę. Anglik robi tak samo, jak Polak i wgryza się w proch (to bite the dust).

Tak więc, w zaświatach Europa powraca do natury.