Powrót płyt winylowych: magia 33 obrotów

Artykuł opublikowany 16 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 16 kwietnia 2013
Wydaje się, że coraz mniej osób gotowych jest płacić za słuchanie muzyki. A jednak od kilku lat obserwuje się wzrost sprzedaży najdroższego nośnika dźwięku, tj. płyt winylowych. Aby lepiej zrozumieć to zjawisko, rozmawiamy zarówno z długoletnimi miłośnikami czarnej płyty, jak i tymi, którzy niedawno odkryli jej uroki.

Gdyby ulec pokusie i sprowadzić powrót płyt analogowych do mody panującej w środowisku hipsterów, których bardziej pociąga klimat vintage niż poszukiwanie lepszej jakości dźwięku, można by błędnie uznać, że prawdziwi pasjonaci płyt winylowych są gatunkiem na wymarciu.

Who are you?

Bezgraniczni wielbiciele płyt gramofonowych to bardzo często osoby profesjonalnie zajmujące się muzyką.  Sprzedawcy płyt, radiowcy czy didżeje należą do licznej grupy osób, która nie widzi świata poza czarnymi płytami. Tak jak Benjamin z zespołu Sporto Kantes: "Dla mnie winyl jest nie tyle wyborem, co przyzwyczajeniem. To nośnik, dzięki któremu odkryłem muzykę. Nawet jeśli korzystam z plików mp3, to wciąż kupuję winyle i spędzam czas w sklepie z płytami, ponieważ ich właściciele to nieliczne osoby, które jeszcze znają się na muzyce”.

Po chwili dodaje: "pliki mp3 są tak samo rozchwytywane jak płyty kompaktowe kilka lat temu. Jednak w obu przypadkach ludzie ostatecznie zdają sobie sprawę z tego, że pomijając kwestię wygody użytkowania, nic nie dorówna jakości dźwięku starego dobrego winyla". Kiedy pytamy go o muzykę cyfrową i ściąganie z internetu, nie waha się użyć sformułowania "cyfrowa rewolucja". "Pojawienie się plików mp3 można porównać do banknotów o nominale 20 euro, które nagle zasypały ziemię. Wystarczyło się schylić, by je podnieść. Nagle muzyka stała się darmowa, można było dostać to, czego się tylko zapragnęło. Muszę przyznać, że wiele kawałków ściągnąłem nielegalnie z internetu. Wydaje mi się jednak, że od jakiegoś czasu tendencja się odwraca. Sam się sobie dziwię, ale ściągam legalnie wszystko, czego mam ochotę posłuchać. Ostatnio przeczytałem, że legalne pobieranie muzyki z internetu jest coraz bardziej powszechne. Być może potrzebowaliśmy czasu, by przystosować się do tej nowej rewolucji cyfrowej, by przyswoić sobie to nowe medium i zrozumieć, że muzyka ma swoją cenę”.

Bez obaw, wcale nie trzeba być profesjonalistą, by umieć docenić ciepło dźwięku, którym charakteryzuje się płyta analogowa. Nie trzeba także być urodzonym w latach 50. Miłość młodych do winyli nie jest wyłącznie znakiem rozpoznawczym kilku muzycznych "geeków", dzięki nim czarne płyty przeżywają w ostatnich czasach swój renesans. To znacznie więcej niż nostalgia i vintage, to chęć odnalezienia brzmienia i estetyki, która zaginęła wraz z pojawieniem się płyt kompaktowych. To właśnie sprawiło, że sprzedaż płyt analogowych wzrosła. Tak tłumaczy to zjawisko Benoit (27 lat): "moim zdaniem płyty CD nie mają przyszłości. Ich cena jest skandalicznie wysoka, biorąc pod uwagę małą innowacyjność tego produktu. Nośnikowi CD nie udało się poprawić ani jakości dźwięku ani oprawy graficznej albumu. Nie ma się wrażenia, że kupuje się coś wyjątkowego, coś posiadającego własną historię, lecz raczej ordynarny kawałek plastiku, do którego dołączony jest bezwartościowy obrazek”. W obliczu niezadowolenia z cen płyt kompaktowych i niewystarczającej jakości dźwięku muzyki w formacie cyfrowym, płyta winylowa jawi się jako rozwiązanie: wartościowy przedmiot godny swej ceny i miejsca w kolekcji. Etienne (25 lat) to sommelier, prawdziwy kolekcjoner czarnych płyt: "gdy miałem 18 lat, odkryłem w garażu pudła z winylami mojego ojca - miałem od czego zacząć kolekcję! Dziś mam około 140 winyli, to niewiele, ale jestem z nich bardzo dumny. Kolekcję uzupełniam powoli i wcale nie uważam, że winyle są aż tak drogie. Właściwie byłem zaskoczony ich ceną, gdy zacząłem je kupować. Oczywiście za niektóre trzeba sporo zapłacić, zwłaszcza za te rzadkie, ale można znaleźć naprawdę dużo ciekawych rzeczy między 15 a 25 euro”.

Porozmawiajmy zatem o kosztach. Jak już wiadomo, płyta winylowa jest najdroższym środkiem służącym do rozpowszechniania nagrań. Jednak pasjonaci pieniędzy nie liczą. Mimo wszystko spróbujmy to zrobić - to ważne, ze względu na rosnące koszty życia i nie nadążające za nimi pensje. Ci, których o to zapytaliśmy, wydają średnio między 30 a 50 euro miesięcznie na muzyczne zakupy.

Winyl w 2000 roku

Co wynika z tych porównań? Współczesny miłośnik winyli nie może ignorować cyfrowego zwrotu, który nastąpił w ostatnich latach w muzyce. Wręcz przeciwnie. Tak jak Benjamin, inni młodzi przyznają, że korzystają ze streamingu i ściągają pliki ze względów praktycznych. Za sprawą komputera, smartfona, programów takich jak iTunes czy Spotify zbiory ulubionej muzyki są zgromadzone w jednym miejscu i można je zabrać ze sobą wszędzie. Pokazuje to przykład Etienne’a: "ściągam całe dyskografie, mam ich mnóstwo. Na komputerze mam wszystkie ulubione dźwięki i łatwy dostęp, kiedy tylko mam na to ochotę”.

Nie można odrzucić świata, w którym się żyje. Nasze pokolenie jest wychowane w społeczeństwie konsumpcyjnym, przyzwyczajone do tego, że można mieć natychmiast wszystko, czego się tylko zapragnie. Internet najlepiej zaspokaja tę potrzebę nadmiaru. Jednak na szczęście wielu z nas wciąż jeszcze potrafi zasiąść w poszukiwaniu jakości przed gramofonem i za każdym razem, słysząc charakterystyczne trzeszczenie, czerpać przyjemność z czystości dźwięku, jaka płynie z czarnej płyty.

Fot.: (cc) wildfires/flickr ; Tekst (cc) Remona Poortman/flikr; (cc) Khanh Hmoong / flikr ; Wideo : (cc) Discorgy/YouTube