pozostał tylko wgnieciony melonik 

Artykuł opublikowany 5 lipca 2013
Artykuł opublikowany 5 lipca 2013

Dawno zapomniany skandal, tytoń, intryganci, niebezpieczne dokumenty i wgniecione meloniki. W tle majestat Florencji, efemerycznej stolicy Włoch. O swojej najnowszej powieści pt. "Tajemnice ulicy Amorino", opowiada Gian Antonio Stella.

Na półkach księgarni "Libreria Italiana", pod numerem 89 Rue du Faubourg Poissonnière w Paryżu, wyróżnia się "La casta” (wydawnictwo Rizzoli) - słynny reportaż Gian Antonio Stelli, napisany wspólnie z Sergiem Rizzo w 2007 roku, wyjaśniający zgodnie z podtytułem, "dlaczego politycy włoscy stali się nietykalni”. Ale tu, w Paryżu, Gian Antonio Stella, rocznik 1953, występuje jako powieściopisarz. Przed włosko-francuską publicznością opowiada o innej sprawie. Być może zapomnianej, pogrzebanej przed wiekami, pachnącej przygodą i tytoniem, która stała się tematem jego ostatniej książki pt. "Tajemnice ulicy Amorino” (wydawnictwo Rizzoli).

Między papierosami a cukrowym chlebem

Stella odkleja od siebie metkę dziennikarza. Unika określania się powieściopisarzem, zamienia się w aktora, marionetkarza przywołującego anegdoty i barwne detale, ożywia powieściowe postaci. Niczym w dziewiętnastowiecznej powieści, odświeża skandal związany z Kompanią Tytoniową - zwaną przez ówczesne media "matką łapówkarstwa”. W najnowszej powieści – może trochę inspirowanej "wiadomościami na temat aktualnych skandalów włoskich”, jak sugeruje głos z francuskiej części publiczności - Stella opisuje historię korupcji i forteli z czasów, kiedy łapówki nazywane były przez posłów "cukierkami”, a sam król, mówił o nich: "chleb cukrowy".

Lipiec 1868 roku. Parlament przekazuje prywatnej spółce kontrolę nad rynkiem tytoniowym na okres dwudziestu lat, w zamian za procent ze sprzedaży i kwotę rzędu około 180 milionów lirów na konto Ministerstwa Finansów. Procedury z tym związane zostają zatwierdzone 8 sierpnia, w tym samym dniu król Vittorio Emanuele II, aby uniknąć protestów i demonstracji, zawiesza Parlament i wysyła wszystkich posłów na przymusowe wakacje. W rok później Cristiano Lobbia, inżynier, polityk, włoski patriota i nieskorumpowany poseł z Asiago, niezadowolony z bycia uciszanym, otwiera sejmową dyskusję. Publicznie deklaruje, że posiada niezbite dowody, świadczące o nielegalnym statusie Kompanii Tytoniowej. Komisyjnie zobligowany do ujawnienia szczegółów, Lobbia zostaje napadnięty w noc poprzedzającą przesłuchanie. Oskarżony o symulowanie morderstwa, pada ofiarą faryzejskiego procesu, kończącego się karą rocznego więzienia bez możliwości odroczenia. Lobbia nie jest w stanie znieść upokorzenia i - na zawsze naznaczony hańbą wyroku - umiera w smutku i zapomnieniu. To główny wątek powieści Stelli.

"Po Cristiano Lobbi został tylko kapelusz”, wyjaśnia Stella. Rzeczywiście, wszyscy znają słynny kapelusz w stylu Lobbia, ale tylko nieliczni wiedzą jaka historia stoi za jego kształtem. Nieliczni słyszeli o tym, jak to 16 czerwca 1869 roku Lobbia został zaatakowany na ulicy Amorino. Cios zadany w głowę, zgniótł jego melonik. Formę tę upodobał sobie kapelusznik z ul. Calzolari, tworząc model nakrycia głowy podzielony na pół tak, jak gdyby jego właściciel właśnie otrzymał cios pałką. W tamtych czasach, w kawiarni "Biffi", znajdującej się we florenckiej galerii handlowej, serwowana była nawet potrawa o nazwie "pieróg w stylu Lobbia” (rodzaj rożka wypełnionego zupą jarzynową).

DUMAS I KOCHANKA W CZERWIENI

Przed oczami milczącej publiczności przesuwają się kolejne postaci powieści: Giovanni Lanza, polityk, premier Włoch, bez rezultatu występujący przeciwko Kompanii, oraz wdowa po nim, która odmówiła przyjęcia znacznej renty, zaoferowanej przez rządzących Sabaudów. Następnie, pisarz Giovanni Prati, autor uwielbiany przez młodych buntowników. Dalej, Emilia Cordier w czerwonym mundurze - rozwiązła, młodziutka kochanka Aleksandra Dumasa - akompaniująca prawie 70-letniemu pisarzowi, pochłoniętemu wyprawą Garibaldiego i bitwią pod Milazzo. Wreszcie dziwaczne pomysły Frederica Menabrei, włoskiego naukowca i polityka o błyskotliwym umyśle, który planował zakup ziem na terenie Argentyny i wysp Borneo w celu wysłania tam Południowców, by ci rozprawili się z bandami walczącymi przeciwko tworzącemu się państwu włoskiemu. Wszystko to na podstawie autentycznych dokumentów, rękopisów i fotografii z epoki, odnalezionych przez Stellę podczas badań.

"Pisanie odrywa mnie od rzeczywistości”, zwierza się, "pasjonuje mnie możliwość zmiany stylu, eksperymentowania z narracją: od form dziennikarskich do literackich, poprzez teatralne”. Sama powieść zrodziła się ze spektaklu o tematyce poświęconej korupcji, zrealizowanego przez dziennikarza we współpracy z grupą muzyków z "Compagna delle Acque". "Literatura to sposób na spowolnienie pracy redakcyjnej, nawet jeśli ja zawsze pracuję wolno”, wyjaśnia, "i nie ufam tym, którzy mówią o sobie, że są szybcy w pisaniu artykułów”, kończy, cytując Curzia Malapartego, "który potrzebował co najmniej popołudnia, aby napisać najwyżej 30 linijek”.

LOKALNY PATRIOTA

Nieprzypadkowo, Stella wprowadza postać Lobbi, prezentując go jako mieszkańca Asiago, zakochanego w wielu miejscach - od miasta urodzenia, poprzez fascynującą Wenecję i drogą mu Italię. Włoskie społeczności żyjące za granicą były mu bliskie od zawsze, dziennikarz jest chętnie sięga po tematy związane z emigracją, wcześniej ujęte w książce "Horda” (Rizzoli) - jej podtytuł: "kiedy Albańczykami byliśmy my sami”, powraca na spotkaniu podczas rozmowy. "Jeśli pisałbym tę książkę dzisiaj, podtytuł byłby inny, Albańczycy w rzeczywistości nie są tacy, jak my, ponieważ potrafili lepiej przystosować się do nowych warunków”, komentuje autor. Stella deklaruje, że wiele miejsc jest mu podobnie bliskich, jak to z krórego pochodzi: "Jestem z Asiago, z regionu Wenecji. Czuję się Włochem i Europejczykiem”, oświadcza, "i przeraża mnie idea ojczyzny, jako wąskiego, małego miejsca”. Słuchacze zgromadzeni w paryskiej księgarni, przedstawiciele dwóch odmiennych krajów, mówiący w dwóch różnych językach, nie mogą się nie zgodzić z tymi słowami.