Praca w Europie: nowa fala, stare bariery

Artykuł opublikowany 29 czerwca 2015
Artykuł opublikowany 29 czerwca 2015

Jedna na pięć młodych osób, lub około 5,5 milliona obywateli Unii Europejskiej, nie może znaleźć zatrudnienia, a jeszcze więcej wykonuje pracę poniżej swoich kwalifikacji. Bezrobocie wśród młodzieży regularnie trafia na pierwsze strony gazet w całej Europie – ale co naprawdę kryje się za statystykami? Szósty artykuł z cyklu reportaży z Bukaresztu i Londynu.

Na londyński sektor usług silnie oddziałują nowe dane demograficzne, które ewoluowały wraz z falą migracji wtórnej spowodowanej przez osoby wyjeżdżające w poszukiwaniu pracy i opuszczające kraje ciężko dotknięte przez kryzys finansowy, jak na przykład Hiszpania czy Portugalia.

To dlatego w szczególności mieszkańcy krajów Ameryki Łacińskiej są jedną z najszybciej rozwijających się społeczności w Wielkiej Brytanii, twierdzi Lucia Vinzon, przewodnicząca Organizacji Migrantów i Uchodźców Indoamerykańskich (IRMO, IndoAmerican Refugee and Migrant Organization, red.), organizacji pozarządowej z siedzibą w Londynie.

W 2011 roku szacowano, że w Zjednoczonym Królestwie przebywało 200 000 Latynoamerykanów, 120 000 w samym Londynie. Wygląda na to, że dziś ta liczba jest wyższa.

IRMO, zatrudniające prawie wyłącznie wolontariuszy, niesie migrantom wsparcie socjalne, mieszkaniowe i doradcze. Jak mówi Lucia, ostatnio organizacją odwiedza dużo młodych osób. „Oczekują, że będzie łatwo i większość bardzo szybko znajduje pracę po przyjeździe, ale przeważnie w firmach sprzątających” – tłumaczy. Dzieje się tak pomimo, że 70% Latynoamerykanów mieszkających w Wielkiej Brytanii ma średnie wykształcenie. „Jeśli już raz zaangażowałeś się w tę pracę, trudno ją porzucić” – dodaje.

Luki w zatrudnieniu

Praca w firmach sprzątających często pociąga za sobą trudności w utrzymywaniu kontaktów towarzyskich i integrację z osobami pozostającymi na dłuższy czas, bo czas wolny przypada na „nietowarzyskie" godziny. Nie ułatwia to także edukacji i podnoszenia kwalifikacji, które pozwalają na zdobycie lepszej pracy. Co gorsze: „trzeba ciężko pracować, a płaca jest bardzo niska”. Wygląda jednak na to, że Latynoamerykanie w Londynie nie są osamotnieni w boju o postęp.

Ostatnie badania wykonane przez  Międzynarodową Organizację Pracy (International Labour Organization, red.) w sześciu krajach europejskich wskazują, że różnice w zatrudnieniu pracowników rodzimych i zagranicznych nie tylko utrzymują się, ale zwiększyły się od początku globalnego kryzysu gospodarczego" i że „rządy europejskie robią wszystko, żeby pomóc nowym imigrantom przejść z nisko wykwalifikowanych, niepewnych stanowisk do godnej pracy”.

Lucia, przewodnicząca IndoAmerican Refugee Migrant Organization w Londynie mówi o wtórnej fali migrantów latynoamerykańskich, a także tłumaczy dlaczego młodym ludziom trudno znaleźć inną pracę niż sprzątanie.

Jak podkreśla Lucia, problemem są również różnice kulturowe. Znalezienie dobrze płatnej pracy jest niemalże niemożliwe bez doświadczenia zawodowego, jednak nie jest to oczywiste dla ludzi, z którymi ona pracuje.

„W Ameryce Łacińskiej czy w Hiszpanii wolontariat nie jest popularny. Ludzie muszą zrozumieć, że wolontariat to nie tylko robienie czegoś dla kogoś innego – to szansa, żeby rozwijać swoje umiejętności, swoją sieć kontaktów. Wkładamy dużo wysiłku w próby uświadomienia im tego faktu. Staramy się również włączyć ich do innych organizacji" – tłumaczy aktywistka.

Dla wielu migrantów bariery są bardziej znaczące. Christine z Baytree Centre, która wiele lat pracowała z migrantami mówi, że kobiety często dotyka problem „braku pewności siebie, jak również czasami problemy zdrowotne, z którymi przyjeżdżają. Wiele z nich, zwłaszcza te, które przybywają z kraju ogarniętego wojną, boryka się z niepokojem, depresją lub traumą”.

Osoby lepiej wykształcone mogą walczyć o uznanie ich kwalifikacji. Dla uchodźców jednak jest to bardziej skomplikowane.

W Rumunii „Narodowa Agencja Zatrudnienia w Rumunii (The National Agency for Employment in Romania, ANOFM, red.) żąda dyplomu – lecz wielu uchodźców właśnie uciekło ze swoich krajów i nie ma dyplomów ” –  mówi Razvan z organizacji ARCA, z którym rozmawialiśmy w części piątej naszej serii. Kiedy stajesz się uciekinierem w sytuacji zagrażającej życiu, kontaktowanie się z byłymi współpracownikami albo kolegami z uczelni jest zbyt niebezpieczne; wielu unika jakiegokolwiek kontaktu z rodziną, by ją chronić. Gdy bezpieczeństwo jest najwyższym celem, trudno być zaskoczonym, że zatrudnienie zajmuje coraz niższe miejsce na liście priorytetów.

Wkrótce kolejna część serii artykułów autorstwa Anny Patton oraz Lorelei Mihala na temat problemów, z którymi muszą się zmierzyć mieszkańcy Londynu i Bukaresztu podczas poszukiwania pracy.