Prawo do biegania topless

Artykuł opublikowany 23 sierpnia 2010
Artykuł opublikowany 23 sierpnia 2010
Tegoroczne lato jest bardzo gorące. Zbyt wiele warstw ubrań może jedynie przeszkadzać, jednakże tak chętnie cytowana dewiza „Im mniej, tym lepiej” zdaje się dotyczyć wyłącznie mężczyzn. Dlaczego bowiem tak wiele osób oburza się na widok kobiet pokazujących się publicznie topless? Analiza podwójnej moralności w niemieckim społeczeństwie.

Żar lejący się tego lata z nieba jest prawie nie do zniesienia. Mój facet Jörg jest wysoki oraz dobrze zbudowany. Przy takich temperaturach biega z reguły jedynie w szortach (szczerze powiedziawszy, zazdrosne spojrzenia innych kobiet sprawiają mi radość). Obecnie jest jednak tak gorąco, iż ja również nie mam ochoty zakładać na górę zbyt wiele - ograniczam się do sportowego stanika. W końcu Jörg biega również z nagim torsem, a na basenach i w parkach roi się od kobiet mających na górze jedynie stanik od stroju kąpielowego. „Pokaż trochę więcej piersi?” - wydziera się jakiś typ za mną. Krztuszę się z oburzenia. Jörg natomiast zdaje się być nieporuszony tą bezczelnością. „Mogłaś założyć na siebie coś więcej”. „Ale Ty też biegasz półnago!”. Czy to jest nadal ten sam wyemancypowany facet, z którym się związałam, a który ni stąd ni zowąd stał się tak konserwatywny? „Ale ja nie mam piersi” - odpowiada spokojnie. „Czy musisz pokazywać każdemu swoje?”. Tak jakby mój dekolt sięgał sutków... Zrezygnowana nie staram się nawet podjąć tematu równouprawnienia i wściekłe sapiąc wlekę się za nim.

„Młodą damę bez górnej części bikini, proszę o podejście do kierownika basenu“

Wizyta na basenie z przyjaciółką Hanią. W moim ulubionym kobiecym czasopiśmie toczy się obecnie debata na temat tego, czy powinno się zezwolić na noszenie na publicznych basenach burkini, stroju kąpielowego zakrywającego całe ciało łącznie z głową. Argumenty przeciwko są takie same, jak w sprawie każdego rodzaju muzułmańskiego nakrycia głowy, od hidżabu aż po burkę, której burkini zawdzięcza swoją nazwę: „seksistowskie”, „pogardliwe wobec kobiet”, „wymuszone przez mężczyzn przebranie”. Czy można zabronić noszenia burkini, jeśli tylko w takim ubraniu wiele muzułmanek może odwiedzać publiczne baseny? Czy kobiety powinny mieć prawo do tego, by móc zasłaniać swoje całe ciało oraz głowę, jeśli tego chcą? To trudne pytanie. Tak jak to, czy człowiek może naprawdę chcieć zasłaniać się w każdej sytuacji, gdy jest pomiędzy innymi ludźmi. Zasłona jako ochrona przed lubieżną częścią męskiego społeczeństwa? Dlaczego by nie wprowadzić tego wśród mężczyzn...?

Trzeba przyznać, że w zestawieniu z psem i rolkami topless nabiera nowego znaczenia...Ponieważ nie lubię mieć z przodu śladów od bikini, opalam się najchętniej bez górnej części stroju. Prawie natychmiast zauważam, iż co drugi facet przed wejściem do wody zatrzymuje się na chwilę i gapi. „Na co się tak gapicie?!” - krzyczę na dwóch starszych panów w obcisłych „Speedos”, które należą do typowych niemieckich zamiłowań i jednocześnie stanowią obiekt żartów za granicą. Również tutaj ok. 85% męskiej części odwiedzających ma na sobie spodenki kąpielowe, w których ich przyrodzenie odznacza się wyraźnie na korzyść lub niekorzyść posiadacza. Hania chce wejść do wody. Ja też. Nie mam jednak ochoty zakładać znowu góry od bikini. Może słońce uderzyło mi za bardzo do głowy, a może jestem nadal wściekła na Jörga. W każdym bądź razie czuję się jak współczesna Joanną d´Arc, która nieustraszenie prowadzi zwycięską kampanię przeciwko dyskryminacji kobiet. Nie poświęcam ani sekundy więcej dwóm trójkątnym kawałkom materiału i kroczę dumnie obok Hani w kierunku basenu. Wokół nas słychać pełno chichotów, szeptów i docinek.

Kierownik basenu, człowiek ok. 45 lat z okazałym brzuchem i obcisłymi czerwonymi Speedos, jest właśnie zajęty dawaniem reprymendy trzem chłopakom. Wykonuję elegancki skok na główkę do wody, co sprawia mi duża przyjemność. „Młodą damę bez górnej części bikini, proszę o podejście do kierownika basenu!“. Powtarza to dwukrotnie, tak by każdy mógł usłyszeć. „Nie może tu Pani tak chodzić” - mówi, - jest to wbrew regułom panującym na basenie”. „Ale wszyscy mężczyźni latają przecież topless! Dlaczego ja też nie mogę?”. „Tak jest zapisane w regulaminie“. Kierownik basenu uśmiecha się: „Nie to, że ma Pani coś do ukrycia, ale… tu nikt nie lata bez spodenek kąpielowych“. „Ale przecież bez górnej części stroju!“ - jestem wściekła, chcę wracać do domu.Walcząca feministka vs. osoba mająca prawo do piersi?

Nie pozostawiają wiele dla wyobraźni

Jörg patrzy na mnie zszokowany. „Musisz nagle odgrywać walcząca feministkę? Zakryte piersi są przecież o wiele bardziej pociągające! Jeśli będę Cię cały czas oglądał nago, nie będzie to dla mnie już tak interesujące”. „Zwariowałeś!?” - klnę na niego. - Tylko dlatego że nasze piersi was pociągają i myślicie, że macie do nich prawa, to musimy je chować? A potem bredzisz coś o prawach człowieka i równouprawnieniu, kiedy chodzi jedynie o zakrycie głowy? Jeżeli dla niektórych muzułmańskich mężczyzn włosy, twarz, a nawet całe ciało stanowią obiekt pożądania i dlatego muszą być zakryte, to to nie jest w porządku! A w przypadku piersi to jest to zrozumiałe? Ponieważ wy tak postanowiliście? A co z mężczyznami w obcisłych spodenkach?” „A co ma być z nimi?” - Jörg nie rozumie mojego pytania. „Uważasz, że to, co tak wyraźnie odznacza się pod spodenkami, nie jest dla nas obiektem pożądania? Dlaczego nie chodzicie wtedy w szerszych spodenkach?” „Kotku, to co innego...”

Jörg śpi przez kilka kolejnych nocy na sofie, a ja marzę w snach o joggingu z chustką na głowie i okularach, ale za to topless.

Zdj.: Jedynka ©Jef Harris/flickr; burkini© CharlesFred/flickr; ©Brain farts/flickr; ©Frodo Babbs/flickr;