Produkcja wina w Gruzji „przepustką do cywilizowanego świata”

Artykuł opublikowany 18 listopada 2011
Artykuł opublikowany 18 listopada 2011
Jeśli planujesz wybrać się na wyjazd winiarski, odpuść sobie południe Francji i udaj się na Kaukaz. Turystyka i przemysł winiarski, w dużej mierze popierane przez obecny rząd, przeżywają w Gruzji swój rozkwit.

Gaumardżos!” („Na zdrowie!”) – mówi nam Gia Aliaszwili, producentka wina z Kachetii, wschodniego regionu Gruzji. Jej winnica, jak i winna piwniczka znalazły się na liście odwiedzających Gruzję entuzjastów wina. Nadejście jesiennej pory oznacza dla Aliaszwili rozpoczęcie nowego sezonu. Podobnie coraz więcej gruzińskich farmerów, z radością przyjmuje obcokrajowców w swojej „marani” - czyli winnej piwniczce.

Nie dla rosyjskich podniebień

Według Mai Sidamonidze, przewodniczącej gruzińskiego Departamentu Turystyki, turystyka winiarska to nie nowość. Jest to historyczne zjawisko, sięgające pięciu tysięcy lat przed naszą erą. „Wielu ludzi przybywało do Gruzji w celu skosztowania naszych narodowych win i pozyskania wiedzy na temat gruzińskiej kultury winiarskiej” - informuje Sidamonidze. W państwie istnieje ponad 400 różnych szczepów winogron, jednak jedynie 38 jest wykorzystywanych do produkcji wina. Każdy kto zna Gruzję zna też gruzińskie wina”. Z tym twierdzeniem zgadza się John Bass, amerykański ambasador w Gruzji. „Gruzja jest małym krajem położonym w trudnym regionie, ale z wielu powodów jest to miejsce niezwykłe” - twierdzi Bass. „Starożytna tradycja wytwarzania wina przetrwała”.

Pomimo swojej długiej historii, sytuacja gruzińskiego wina nie zawsze była tak różowa. W 2006 roku Rosja wstrzymała jego import z Gruzji. Embargo to „zatrzymało na pewien okres rozwój gruzińskiej kultury winiarskiej” - twierdzi ekspert winiarski, Teimutaz Glonti. „Jednak w chwili obecnej, wzmożone zainteresowanie przejawiają europejczycy i amerykanie”. Oficjalne statystyki z 2010 roku pokazują, że jedna czwarta gruzińskiego wina przeznaczana jest na eksport. Biznes ten wart jest 28,5 miliona euro (24,5 miliona funtów). Pomimo działań Rosji, gruzińskie wina cieszą się popularnością u sąsiadów. Ukraina, Kazachstan i Armenia odnoszą korzyści z ich importu. Są także sprzedawane w bardziej odległych krajach, takich jak Stany Zjednoczone i Niemcy.

Obecnie gruzińskie władze traktują rozwój przemysłu winiarskiego bardzo poważnie. Prezydent Gruzji, Micheil Saakaszwili, posunął się nawet do stwierdzenia, że „wino jest naszą przepustką do cywilizowanego świata”. Plan budżetu państwa na rok 2011 przeznacza około pół miliona gruzińskich lari (218 563 euro lub 187 838 funtów) na „środki promocji gruzińskiego wina”. „Mamy prywatnych przedsiębiorców produkujących wino, jednak wciąż potrzebują oni pomocy w należytym usytuowaniu się na rynku światowym” - tłumaczy Teimutaz Glonti. Z tego względu, jeden z projektów ma na celu „edukowanie” lokalnych farmerów. Gruzińska agencja turystyczna uruchomiła nawet specjalny program treningowy dla rodzin, które chcą u siebie gościć obcokrajowców. Program ten ma na celu przeszkolenie ich w bardziej efektywnym prezentowaniu swojego wina.

Także organizacje międzynarodowe, wspólnie z lokalnymi firmami winiarskimi, zaangażowały się w tak zwany „proces popularyzacji wina”. W ostatnim czasie rząd amerykański zainicjował projekt w ramach „Economic Prosperity Initiative” (EPI), który to wraz z USAID, ufundował wyjazd na targi wina ponad pięćdziesięciu zagranicznym historykom wina, dziennikarzom, pisarzom, a nawet archeologom.

Autorzy: Nana Tabatadze i Armine Narinyan. Jest to czwarty z serii artykułów opublikowanych tej jesieni przez EuroCaucasus News, partnera cafebabel.com. Projekt dla studentów z Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji, dotyczący dziennikarstwa multimediów Europy , organizowany jest przez Canal France International (CFI). Więcej informacji na blogu.

Fot.: główna (cc) Bachi Kajaia; "Winobranie" (cc) EuroCaucasus