Projekt „Butterfly trip”: aktorstwo jako forma terapii dla młodych uchodźców

Artykuł opublikowany 30 listopada 2015
Artykuł opublikowany 30 listopada 2015

Samotnie przemierzyli Morze Śródziemne. Nie chcieli dzielić się doświadczeniami pełnymi traumatycznych wspomnień. Jednak dzięki projektowi Włoskiej Szkoły Językowej dla Uchodźców, grupa samotnych dzieci na chwilę stała się aktorami i odtworzyła przed kamerami swoją podróż do wolności.

 „Pamiętać czy nie pamiętać? Opowiadać czy nie opowiadać...” – o bólu i cierpieniu doświadczonym pośród fal Morza Śródziemnego i w czasie uwięzienia w ciężarówkach.

„Opowiadać. Zdecydowanie”. I nie zapomnieć. To wcale nie był prosty wybór dla grupy pozostawionych samym sobie nieletnich, którzy wraz z irackim reżyserem i narratorem Yousifem Latifem Jarallą nadali głos i formę powoli blaknącym wspomnieniom, jeszcze trudniejszym do odczytania z powodu nocy, podczas której odbywała się ta długą podróż. Każde z nich przemierzyło daleką drogę – czy to z samego serca Afryki czy z Bangladeszu – ku wybrzeżu Libii, gdzie zostali stłoczeni w niebezpiecznych łodziach często wypełnionych po brzegi czy też przepełnionych i z wlewającą się do środka wodą. Byli też tacy, którzy chowali się w ciężarówkach pod skrzyniami z towarami czy plandekami ze sztucznego tworzywa.

Wszystko to zostało wskrzeszone na nowo w krótkim filmie zatytułowanym „Butterfly trip”, który poprzez cienie, poezję i delikatnie szeptaną narrację dostarcza swego rodzaju świadectwa exodusu, z jakim zmierzyli się młodzi uchodźcy. Wraz z nimi podróżowali nieznani ludzie – kompanami byli ich rówieśnicy. Najpierw zginęli w tej długiej tułaczce ich przyjaciele, a potem nieznajomi. Kobiety w ciąży lub te z dziećmi w ramionach. Niebezpieczni mężczyźni usiłujący nożem wyegzekwować ciszę, a na horyzoncie nieznany kraj – Włochy, wrota do Europy

Klasa przekształcona w plan zdjęciowy

Po nauce podstaw włoskiego na Uniwersytecie w Palermo, w ramach darmowego kursu języka włoskiego dla obcokrajowców, uczelnia zaproponowała niektórym spośród 300 młodych kursantów opowiedzenie swych historii. Nie było łatwo przywołać wspomnienia, a i same opowieści nie były proste do przekazania. Uchwycenie na filmie ich uczuć, nadziei i lęku przed porażką było nie lada wyzwaniem.

Sala lekcyjna z zasłoniętymi żaluzjami stała się planem zdjęciowym dla tego krótkometrażowego filmu. Twarz młodej Maris napierająca na przezroczyste płótno lepiej, niż niejedna opowieść ukazuje paraliżujący strach przed utonięciem i pochłonięciem przez morze. Zakrwawiona ręka jednego z towarzyszy Maris, sunąca w dół po tym samym płótnie, symbolizuje przyjaciela zamordowanego na pustyni przez grupę przemytników ludzi.

Sylwetka konia, przyjaciela z lat dziecięcych innego nastolatka, który również otworzył się przed kamerą, przypomina nam ponowinie, że te dzieci nie były zawsze same i zbyt szybko zostały pozbawione rodzinnej troski i przewodnictwa. Jednak choć stawka tej gry – przyszłość bez przemocy i biedy – była wysoka, jej cena okazała się jeszcze wyższa: pozostawienie wszystkiego. Przyjaciół, miłości, rodziców. Zerwanie wszelkich więzi.

Młodzi imigranci opowiadają swe historie nawet poprzez ciszę

„Butterfly trip” jest projektem w toku, jednym z wielu programów przeciwdziałających wykluczeniu językowemu, bardzo wspieranym przez dyrektor szkoły Mari D'Agostino i koordynowanym przez Marcella Amoruso. W filmie, który czeka jeszcze na ukończenie, reżyser Yousif Latif Jaralla posługuje się swoimi zdolnościami narracji, aby przekazać smutną i dramatyczną treść w sposób niesztampowy i odmienny. Fotograf Antonio Gervasi był odpowiedzialny za dokumentację sceny, która umożliwiła młodym imigrantom wyrzucenie z siebie tego, co przyczyniło się do ich smutku, wycofania i wyczerpania psychicznego.

 „Jeśli imigrant nie mówi, wtedy musisz wsłuchać się w jego milczenie, musisz interpretować jego pauzy i wahania. Musisz dostrzegać zmiany w języku ciała i zachowaniu, ponieważ cisza tworzy powłokę, która zatruwa powietrze i słuchacza. W tym momencie nie musisz pytać: «co to jest? », «o czym myślisz?», ponieważ odpowiedź jest zawieszona w powietrzu. Wypytując uzyskasz jedynie reakcję w postaci potrząsania głową. «Nic». A to «nic» zawiera w sobie wszystko. To właśnie «nic», z którym musisz się zmierzyć i otoczyć troską, jak gdyby te osoby nosiły w sobie kruche kryształy. Każdy z nich, we własny sposób, wyraża to «nic»” ̶   mówi Yousif Latif Jaralla, który zdołał wysłuchać i zebrać wiele historii.

„Ci młodzi ludzie zdali sobie sprawę, że nie kręcimy tego filmu jedynie w celu mechanicznego odtworzenia ich potajemnej ucieczki, a zależy nam na uczuciach, jakie im wtedy towarzyszyły. Dzięki temu byliśmy w stanie odtworzyć swego rodzaju mapę, czy katalog, tych wszystkich emocji, jakie nimi targały podczas tej dramatycznej podroży. Wyobrażali sobie siebie w porcie czekających na moment, w którym wreszcie wymkną się przemocy i wykorzystywaniu. Widzieli morze, a za nim ziemie obiecaną” – podsumowuje Jaralla.