PROJEKT "ZASTRASZANI DZIENNIKARZE" – LICZBY, KTÒRE MÒWIĄ LUDZKIM GŁOSEM

Artykuł opublikowany 8 lipca 2013
Artykuł opublikowany 8 lipca 2013

Żyjemy w cyfrowym świecie: działalność człowieka jest skomputeryzowana i zamknięta w danych. Nowe techniki narracyjne, takie jak data journalism, pozwalają opowiadać prawdziwe historie przy pomocy liczb w bardziej bezpośredni i angażujący dla czytelnika sposób. Dowodem na to jest sukces multimedialnego projektu, poruszający problem zastraszanych dziennikarzy we Włoszech.

Przypadki dziennikarzy, których zastraszano z powodu zbyt niewygodnych lub zbyt odważnych pytań, długo pozostawały w cieniu. Stosowanie pewnego rodzaju pośredniej cenzury stanowi nie tylko zagrożenie dla środowiska dziennikarskiego, ale również uniemożliwia ustalenie prawdziwych danych dotyczących problemu zastraszania. Fakty dotyczące tej kwestii pozostają niejasne, a konkretne przypadki często są ignorowane.

W ramach powstałego w 2008 roku "Raportu Tlen", rozpoczęto badanie przypadków zastraszanych dziennikarzy we Włoszech. Liczby, które wtedy zgromadzono, mówią same za siebie: według danych opublikowanych w drugim Raporcie (2012), w 2008 roku zaobserwowano 30 przypadków gróźb pod adresem dziennikarzy, a 2 lata później, aż 325. I choć nie można wykluczyć, że wzrost tej liczby jest po części związany ze zmianą metody badawczej, faktem jest, że od powstania "Raportu Tlen", środowiska dziennikarskie zaczęły poświęcać więcej uwagi jego zagadnieniom. 

Na ile dostrzegalna jest ta nielegalna praktyka? Czy zebrane dane nadają się do publikacji i mają szansę przyciągnąć zainteresowanie szerokiej publiczności? Raport składający się wyłącznie z liczb i wykresów statystycznych prawdopodobnie znużyłby nas w mgnieniu oka. Dlatego właśnie powstała atrakcyjna formuła dziennikarstwa 2.0.

LICZBY, ZA KTÒRYMI STOJĄ PRAWDZIWE HISTORIE

Andrea Fama, Jacopo Ottaviani i Isacco Chiaf, pracujący nad projektem "Zastraszani Dziennikarze" zdecydowali, że dane zebrane w ramach "Raportu Tlen" należy zorganizować w taki sposób, aby liczby były czytelne, a statystyki przejrzyste. Jak tłumaczą: "dataset i database zazwyczaj pozostają poza zasięgiem uwagi odbiorców. Opisanie ich za pomocą nowych technik narracyjnych pozwala nadać liczbom ludzki wymiar i rozpowszechnić prawdziwe historie, które do tej pory pozostawały ukryte za wykresami statystycznymi, często ignorowanymi lub traktowanymi z dystansem”. 

Projekt rozwijał się dynamicznie od momentu zgromadzenia wiarygodnych danych, aż po ich obróbkę, by były lepiej przyswajalne dla odbiorców. Data journalism w wersji stosowanej przez Andreę, Jacopa i Isacca wykorzystuje facebookową oś czasu do opowiadania historii przy pomocy liczb. Tłumaczą oni, że stworzenie osobnych stron profilowych (po jednej dla każdej sprawy), było próbą zainteresowania internautów zdarzeniami z przeszłości dziennikarzy. Możliwość śledzenia, komentowania i udostępniania poszczególnych wydarzeń, które wiązały się z groźbami, była kolejnym atutem wykorzystania Facebooka w projekcie. Publikowane dane są ogólne, zaś stworzenie osobnego profilu na Facebooku – niezwykle popularnym, multimedialnym i narracyjnym w swym charakterze portalu społecznościowym – dla każdego przypadku zastraszania, pozwala zdać sobie sprawę z jego powagi. Niepodważalnym plusem metody zastosowanej przez trójkę twórców projektu jest także możliwość dzielenia się historiami na Facebooku. 

INTERAKTYWNA INFORMACJA I AKTYWNI ODBIORCY

Datafiction nadaje liczbom ludzki wymiar i pozwala czytelnikom aktywnie uczestniczyć w odbiorze informacji. Według twórców projektu "Zastraszani Dziennikarze”: 'jedną z zalet płynących z odbioru o takim charakterze jest niewątpliwie możliwość bardziej świadomego oddzielania faktów od opinii”. Również dzięki geolokalizacji, która pozwala na umieszczanie danych na osi czasu oraz na tworzenie interaktywnych map, gdzie zjawisko zaznaczane jest według stopnia jego nasilenia w różnych częściach Włoch, czytelnicy mogą odnaleźć zdarzenia na terenie własnego regionu i skupić się na poznaniu problemu, o którym często nie mieli pojęcia.

Czy Włosi są jednak gotowi na ten nowy typ dziennikarstwa? Według twórców projektu, kraj nad Adriatykiem powoli zbliża się do standardów, które w anglojęzycznym świecie mediów obecne są od lat. Włoscy dziennikarze i wydawcy potrzebują zachęty do wprowadzania nowych metod pracy, zgodnych z obecnie obowiązującymi trendami. Zbytnie przywiązanie do starych modeli przekazywania informacji hamuje postęp. Nowe techniki dziennikarskie rozwijają się przede wszystkim w krajach anglosaskich, gdzie w przekazie informacji to fakty, nie zaś opinie na ich temat, są najistotniejsze. Na stronie internetowego wydania brytyjskiego dziennika "The Guardian” powstał nawet specjalny blog, na którym newsy prezentowane są wyłącznie przy pomocy data journalismu, czyli dziennikarstwa opartego na bazie danych. Nie jest więc przypadkiem, że to właśnie "The Guardian” jako pierwszy przedstawił projekt mapy danych Jacopo Ottavianiego, wcześniej opublikowany we Włoszech przez dziennik "Il Fatto Quotidiano”.

WSPÓŁPRACA 2.0

Jak powszechnie wiadomo, aby mógł powstać projekt multimedialny, dostępny później w sieci, niezbędny jest wspólny wysiłek jego twórców. Andrea, Jacopo i Isacco z projektu "Zastraszani Dziennikarze” poznali się poprzez grupę mailingową "Data Journalism Italia". "Później spotkaliśmy się osobiście w lipcu 2012 roku we Florencji na demonstracji związanej z dziennikarstwem sieciowym, zorganizowanej przez "Dig.it” – wspominają. "Wtedy, w obecności Alberto Spampinato, dyrektora "Raportu Tlen", zrodził się pomysł na projekt, który opisywałby problem zastraszania dziennikarzy we Włoszech przy pomocy innowacyjnego i intermedialnego języka”. Choć wszyscy trzej twórcy projektu mają za sobą różne drogi kariery, swoje odmienne doświadczenia i kompetencje potrafili wykorzystać w kreatywny i spójny sposób. Jeden z nich studiował informatykę, drugi design, trzeci od zawsze poświęcał się pracy dziennikarskiej. "Spróbowaliśmy połączyć siły, starając się uczyć od siebie nawzajem” – mówią.

Andrea, Jacopo i Isacco mieszkają w trzech różnych krajach (Włochy, Anglia, Portugalia) i nieustannie podróżują po świecie. Z tego powodu ich współpraca na odległość odbywa się mailowo lub przez Skype. Życie w nieustającym ruchu wiąże się z ciągłym przemieszczaniem i zmianami, szczególnie dla osób pracujących w tej branży. Jednak – jak podkreślają Andrea, Jacopo i Isacco – "każdy, kto mieszka za granicą, czeka na to, żeby w końcu wrócić do Włoch”.