Protesty w Słowenii: co przyniesie rok 2013?

Artykuł opublikowany 25 lutego 2013
Artykuł opublikowany 25 lutego 2013
Słowenia jest kolejnym przystankiem w podróży po targanej rewolucjami Europie. Od stycznia, nowo powstały ruch społeczny domagający się rezygnacji politycznych elit Słowenii, drastycznie zmienił polityczny klimat kraju. Aktywność policji nie była tak wysoka od czasu rozpadu Jugosławii w 1991 roku.

Grupy młodych radykalistów atakują policję kamieniami, podczas gdy nad ich głowami krążą helikoptery. Powietrze pełne jest gazu łzawiącego, dymu z flar i palonych koszy na rogach ulic. Ludzie biegają tam i z powrotem skandując hasła, przepychając się z policją. Funkcjonariusze zdają się nie radzić sobie z tłumem. O jakim miejscu mówimy? Odpowiedź na to pytanie jest zaskoczeniem dla wielu – o Słowenii - spokojnym, zielonym kraju położonym na wybrzeżu Adriatyku.

2013: rok demokracji

Od kilku miesięcy tysiące osób jednoczą się przeciwko społecznej nierówności i korupcji. Rozpowszechniająca się kultura protestu i oporu, która rozwijała się od początku kryzysu w strefie euro w 2008 r., dosięga tych części Europy, w których nikt nie spodziewał się rewolucyjnych tendencji. Słowenia została uznana za stabilny i wzorowy model integracji europejskiej (dołączyła do UE w 2004 r.). Opinia ta zmieniła się, gdy w grudniu2012 roku od Mariboru do Lublany przetoczyła się fala protestów. W całej Europie rośnie frustracja spowodowana korupcją w świecie polityki. W Słowenii, niezadowolona jest głównie młodzież. Tylko w 2012 roku bezrobocie wzrosło z 2% do 17,5 %. Protest stał się nową formą demokracji. Jeżeli nie nastąpią drastyczne zmiany w polityce, to rok 2013 ujrzy właśnie taki jej obraz.

Protesty w Słowenii rozpoczęły się wraz z montażem radarów, mających rejestrować wykroczenia kierowców w Mariborze. Na ten cel zostało przeznaczonych 5 mln euro, pochodzących z funduszy publicznych. Uzyskany dochód ma trafiać do kieszeni prywatnej firmy. Mieszkańcy Mariboru są sfrustrowani - zniszczyli już 11 radarów. Burmistrz Franc Kangler, któremu zarzucono 12 aktów korupcji, został napiętnowany jako wróg publiczny. Protesty te, określane jako "trzecie powstanie Mariboru", dotarły w grudniu do stolicy kraju, Lublany. Prawie 5 tys. protestujących starło się z policją. Inni, przed budynkiem parlamentu skandowali: ”złodzieje''.

Protestujący domagają się jego ustąpienia.

Żegnaj JJ

Powszechny charakter protestów jest oznaką niezadowolenia ze słoweńskiej klasy politycznej, uważanej za rządzącą bezprawnie oraz dążącą do prywatyzacji i służalczości wobec UE. Obecnie postawiono zarzuty o korupcję zarówno premierowi kraju, Janezowi Jansie, jak i głównemu liderowi opozycji i burmistrzowi stolicy zarazem. Wielu obawia się, że Słowenia będzie kolejnym krajem UE, zmuszonym prosić o pomoc finansową. Podczas pierwszych dni protestów, Andrej Kurnik, profesor wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie w Lublanie stwierdził, że liczba protestujących była "wystarczająca, by dokonać zmian". Po tygodniach ciągłej mobilizacji wydaje się, że miał rację. Popularny dziennik słoweński ”Delo” określił obecną sytuację rządu jako "stan śmierci klinicznej". Politolog Tomaz Saunik uważa, że ''rezygnując lub nie, Janez Jansa i tak upadnie''. Właśnie na to liczą uczestnicy protestu. "Chcemy, aby stara i skorumpowana elita, która jest u władzy od czasów upadku komunizmu, odeszła", mówi dwudziestoletni mieszkaniec Lublany.

Wydarzenia w Słowenii są powodem do niepokoju, szczególnie w sąsiedniej Chorwacji. Jeśli doszło do protestów w tak spokojnym kraju, istnieje większe prawdopodobieństwo, że zjawisko to może rozprzestrzenić się po całym regionie Bałkanów Zachodnich. Kraje takie jak Chorwacja (17,3%) oraz Bośnia i Hercegowina (43,3%) posiadają wyższą stopę bezrobocia niż Słowenia (12,2%), a kryzys strefy euro dodatkowo pogorszył ich sytuację finansową.

Wraz z planowanym na lipiec 2013 przystąpieniem Chorwacji do UE, wielu obawia się, że problemy na obrzeżach wspólnoty mogą mieć negatywny wpływ na pozostałych członków. W październiku, pierwsze z protestów przeciw polityce oszczędnościowej odbyły się właśnie w Chorwacji. Około 7 tys. pracowników sektora publicznego protestowało przeciwko planowanym cięciom wydatków przez UE, a policja zorganizowała własny protest nawołując do zaprzestania tej polityki. Jeśli nowy słoweński ruch jest w stanie obalić obecny rząd (centroprawicowa koalicja rozpadła się 23 stycznia), to może być to impuls dla niezadowolonych obywateli w innych częściach Europy. Przez lata Europejczycy przymykali oko na wyczyny polityków, którzy napełniali własne kieszenie pieniędzmi ze skarbu państwa. Wreszcie mówią "dość" dla upadającego systemu finansowego, który wspierał elitę, pozostawiając większość obywateli w niepewnej sytuacji. Zadaniem polityków jest kierowanie społeczeństwem tak, aby zapewnić mu dobrobyt. Obecnie, obywatele Europy pozbywają się swojej klasy politycznej.

Autorka posiada tytuł magistra w zakresie nauk o Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej, uzyskany w UCL w Londynie. Jej główne zainteresowania naukowe obejmują: historię polityczną Europy Wschodniej (ze szczególnym naciskiem na Bałkany i Kaukaz), nacjonalizm oraz rozwój oddolnych ruchów społecznych.

Fot. główna: dzięki uprzejmości Rok Zavartanik i Bojana Stepancica (cc) Protestival oficjalna strona na facebooku; w tekście  Jansa (cc) European People's Party - EPP/ flickr