Przyszłość energii w Europie

Artykuł opublikowany 25 kwietnia 2006
Artykuł opublikowany 25 kwietnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

20 lat po Czarnobylu Europa wciąż jest zajęta debatą na temat przyszłości energetycznej. Niepowstrzymany chiński popyt na energię, niestabilność Środkowego Wschodu sprawiły, że energia stała się największym problemem Europy.

Sytuacja jest tak niepokojąca, że Komisja Europejska zdecydowała zająć się publikacją Zielonej Księgi o strategii na rzecz zrównoważonej, konkurencyjnej i bezpiecznej energii, w której zamierza się dać ostateczny impuls polityce. Trzeba zagwarantować bezpieczeństwo dostaw, stymulować konkurencyjność i zatrudnienie, popierać innowacje i walkę przeciw ociepleniu klimatu: to 4 główne punkty dokumentu, które wydają się tak idealne, że nierealne.

W dniach rocznicy nie tylko spadł deszcz krytycznych wypowiedzi ze strony Organizacji Pozarządowych, czego można było się spodziewać, lecz także ze strony niektórych rządów. Niemiecki Minister Środowiska, Signar Gabriel, oskarżył Komisję o niewystarczające zwracanie uwagi na energie odnawialne i nadmierny wzrost kosztów energii nuklearnej.

Europa ujarzmia energię

W szerszym kontekście historii Unii, energia była zarówno źródłem problemów jak i rozwiązań. Po zakończeniu II wojny światowej, alianci ustalili w dwóch Porozumieniach Poczdamskich system dystrybucji produkcji w Zagłębiu Ruhry, żeby eksploatować węgiel i stal w celu odbudowania szkód wojennych, wykorzystania strefy o dużym znaczeniu strategicznym i kontroli poziomu produkcji przemysłu niemieckiego.

W 1951 powstała EWWiS (Europejska Wspólnota Węgla i Stali), pierwsza ze wspólnot europejskich. W 1957 r., w Rzymie, podpisano traktat EWEA (Europejska Wspólnota Energii Atomowej). W ten sposób energia nuklearna, stal i węgiel, które wcześniej były jednmi z broni wojennych, stały się narzędziami pokoju i postępu.

Czarna, Szara czy Zielona?

Badanie Eurostat pokazuje, ze większość europejczyków chce zielonej energii i odrzuca energię atomową. Pomimo tego UE chce kontynuować badania nad energią nuklearną, a Bruksela we wrześniu ubiegłego roku promowała swój nowy pakiet nuklearny. Filarami tego pakietu są nowe dyrektywy odnoszące się do bezpieczeństwa central nuklearnych i postępowania z odpadami. Komisja utrzymuje również, ze 5 z 10 nowych państw Unii posiada mało restrykcyjne prawodawstwo dotyczące bezpieczeństwa. Różne Organizacje Pozarządowe stwierdziły, że za deklaracją wzmocnienia bezpieczeństwa, kryje się manewr polegający na wzmocnieniu energii nuklearnej i proponujący, aby pieniądze od inwestorów były przeznaczone na źródła czystsze i pewniejsze.

Aktualny popyt na energię to 41% na ropę naftową, 22% na gaz, 16% na węgiel, 15% na energię atomową i zaledwie w 6% na energię odnawialną. Ale rezerwy ropy naftowej i węgla wkrótce staną się historią, w związku z czym energia odnawialna wydaje się być najrozsądniejszą opcją. Greenpeace podaje, że wielkie kompanie energetyczne kontrolują rynek tak, że wdrażanie nowych metod produkcyji z alternatywnych źródeł jest praktycznie nieosiągalne. Wydaje się że wprowadzanie energii wietrznej, słonecznej i wodnej to walka z wiatrakami.

Narodowa hipokryzja

Podsumowanie to "chcę ale nie mogę", które KE pozostawia w zawieszeniu. Z jednej strony otrzymuje - nie bez racji - krytyczne uwagi ze strony opinii publicznej, która wymaga konsekwencji w decyzjach. Z drugiej zaś strony, wykonawca widzi, ze jego inicjatywy są hamowane przez kraje członkowskie, które z hipokryzją używają łatwego argumentu "bezpieczeństwa narodowego", aby zachować swoje kompetencje w kwestii kontroli energetycznej (szczególnie energii nuklearnej). To absurd. Historia już pokazała, że w kwestii energii lepiej, jeśli szlibyśmy wszyscy ramię w ramię.